Kamieniołomy i jaskinie (gdzieś między Lwówkiem, Bolesławcem i Leśną)

Relacje z górskich wypraw i innych wyjazdów oraz imprez forumowiczów. Ten dział jest przeznaczony dla osób, które chcą opisać swoje relacje i/lub pokazać zdjęcia ze spotkań nie będących Klubowym Zjazdem lub Górską Wycieczką Klubową.

Moderatorzy: HalinkaŚ, Moderatorzy

Awatar użytkownika
buba
Turysta
Turysta
Posty: 1708
Rejestracja: 05 lipca 2011, 11:35
Kontakt:

Kamieniołomy i jaskinie (gdzieś między Lwówkiem, Bolesławcem i Leśną)

Post autor: buba » 16 marca 2020, 18:04

Z Miłoszowa koło Leśnej wybieramy się na wycieczkę polami i pagórkami. Busia zostawiamy przy skrzyżowaniu bocznych dróg, w miejscu bardzo widokowym.

Obrazek

Obrazek

Obrazek

Aż się prosi zapodać tu drugie śniadanie! :) Kabaczę za cholerę nie chce usiąść na ławce, twierdzi, że "na ławce to ja sobie mogę siedzieć w mieście - w górach wole na kamieniu!" Cóż...są czasem argumenty zupełnie nokautujące - acz żeby już u czterolatka???

Obrazek

Obrazek

Krętymi ścieżkami wędrujemy przez łąki pełne kwiatów późnego lata. Jest płowo i żółto - dominuje wrotycz i nawłoć, z lekką domieszką różnistych ostów.

Obrazek

Obrazek

Obrazek

Obrazek

Obrazek

Widoki na faliste krajobrazy, które towarzyszą nam wszędzie wokół.

Obrazek

Obrazek

Obrazek

Obrazek

Obrazek

Obrazek

Obrazek

A oto i główna atrakcja naszego spaceru - pagórek Ciasnota i bazaltowa skałka na nim, zwana Stożek Perkuna. Ponoć to wygasły wulkan z tak fantazyjnie zastygłą lawą. Faktycznie przypomina inne podobne miejsca na Pogórzu Kaczawskim. Miejsce jest ciepłe, zaciszne, sprawia wrażenie wnętrza starego kamieniołomu. Coś mi się zdaje, że wrócimy tu kiedyś na biwak! :)

Obrazek

Obrazek

Obrazek

Uroku miejscu dodaje pobliska kopalnia odkrywkowa, której hałdy zamykają horyzont - jako kolejne, czarne, szpiczaste wzgórza.

Obrazek

Obrazek

Obrazek

Mamy w planie i do kamieniołomu zajrzeć, jako że pozyskane informacje sugerują, że jest tam jeziorko. Zaczynają się jednak różne przeszkody terenowe ;)

Obrazek

Obrazek

Obrazek

Ostatnia jest najtrudniejsza do pokonania ;)

Obrazek

Cieć, który nam wygrażał - na widok aparatu schował się za wieżą ;) Nie chce się nam gonić z cieciami, a zwłaszcza z jego eskortą w postaci stada bydląt, których ujadanie słychać wcale nie tak daleko... Może więc kamieniołom innym razem, albo od innej strony...

Jadąc w okolice Leśnej mijamy miłe wiejskie sklepiki..

Obrazek

Podsklepie dzisiaj dzielimy tylko z dwoma lokalsami! ;)

Obrazek

Obrazek


cdn
"ujrzałam kiedyś o świcie dwie drogi, wybrałam tą mniej uczęszczaną, cała reszta jest wynikiem tego ,że ją wybrałam..."

na wiecznych wagarach od życia..
Awatar użytkownika
buba
Turysta
Turysta
Posty: 1708
Rejestracja: 05 lipca 2011, 11:35
Kontakt:

Re: Kamieniołomy i jaskinie (gdzieś między Lwówkiem, Bolesławcem i Leśną)

Post autor: buba » 17 marca 2020, 20:41

Między Lwówkiem Śląskim a Bolesławcem, niedaleko wioski Żerkowice, natrafiamy na niewielki lasek położony zaraz przy ruchliwej szosie. Z oddali wygląda on zupełnie przeciętnie, ale my wiemy co czai się w jego wnętrzach i z tego powodu tu właśnie przyjechaliśmy. Początkowo oczywiście trochę błądzimy. Idziemy szczytem wzgórza i prawie się pakujemy na jakąś prywatną posesję, gdzie gospodarz nie jest zbyt gościnny, a przynajmniej tak można domniemywać po umieszczonych napisach i tabliczkach. Zawracamy więc i próbujemy szczęścia szukać bardziej na dole. Zjeżdżamy na kuprach stromym urwiskiem, co podoba się zwłaszcza kabaczkowi. Wznosi okrzyki, że to super, że ślizgać można się nie tylko zimą i szkoda, że nie zabraliśmy sanek! Szczerze mówiąc to by się przydały! Albo przynajmniej jabłuszko pod kuper, żeby nie potargać ubrań o wystające korzenie i kamulce! Jabłuszka nie mamy, muszę więc posiłkować się mapą. Kolejny powód, dla którego warto: a) mieć mapy papierowe, b) laminować je. Na nielaminowanej mapie daleko bym nie pojechała, na elektronicznej ze smartfona zapewne też nie! ;)

Obrazek

W końcu docieramy do właściwych skałek, malowniczo udekorowanych powrastanymi w nie drzewami oraz tymi powalonymi, które chyba zleciały z góry.

Obrazek

Obrazek

Grupa leśnych eksploratorów i poszukiwaczy zaginionych jaskiń melduje się w komplecie! :)

Obrazek

Pierwsza napotkana jaskinia nazywa się Pandurów i jest największa w tym masywie - co nie znaczy, że jest duża. Ma chyba kilkanaście metrów, z których ostatnie są raczej czołgane.

Obrazek

Obrazek

Obrazek

Obrazek

Obrazek

Obrazek

Obrazek

Nie jesteśmy tu sami! Towarzyszą nam pająki i ich malownicze kokony w ilości dużo!

Obrazek

Obrazek

Obrazek

Gdy wchodzimy pająki siedzą raczej nieruchomo. Na nasz widok (a może raczej naszych latarek) zaczynają biegać w sposób dosyć chaotyczny. Coś jakby wsadzić kij w mrowisko. Huśtają się na swoich kokonach, przeskakują na kokony kumpli, włażą z rozpędem w szczeliny albo co gorsza zeskakują na “podłogę” i dalszych tras ich wędrówek już nie bardzo potrafimy zaobserwować. Wszystko wskazuje, że są to okazy meta menardi, sieciarza jaskiniowego, więc bydle jest nieco jadowite. Utwierdza nas to w przekonaniu, że czołganie się dalszymi częściami korytarzy w takim towarzystwie, nie jest tym o czym marzymy najbardziej.

Dalej w skale są jeszcze dwie jaskinie Przechodnia i Schronisko. Jakieś otwory prowadzące do niewielkich jam znaleźliśmy, ale która była którą - to już nie umiemy oszacować.

Obrazek

Obrazek

Obrazek

Obrazek

Obrazek

Obrazek

Obrazek

Wszystko jest tutaj bujnie i malowniczo zarośnięte liściastym chaszczem.

Obrazek

Obrazek

Obrazek

Obrazek

Obrazek

Wędrówkę urozmaica ciągłe przełażenie przez kolejne pnie zwalonych i powykręcanych drzew.

Obrazek

Obrazek

A tutaj kwadratowe otwory w skale, sprawiające wrażenie sztucznych, żłobionych ręką człowieka.

Obrazek

Obrazek

Do szosy wracamy przez pokrzywiska po pas, bagienka i płowe ścierniska oświetlone ciepłym, popołudniowym słońcem.

Obrazek

Obrazek

Obrazek
"ujrzałam kiedyś o świcie dwie drogi, wybrałam tą mniej uczęszczaną, cała reszta jest wynikiem tego ,że ją wybrałam..."

na wiecznych wagarach od życia..
Awatar użytkownika
buba
Turysta
Turysta
Posty: 1708
Rejestracja: 05 lipca 2011, 11:35
Kontakt:

Re: Kamieniołomy i jaskinie (gdzieś między Lwówkiem, Bolesławcem i Leśną)

Post autor: buba » 21 marca 2020, 23:03

Dziś trafiamy akurat do Raciborowic Dolnych.

Dzień jest upalny i duszny. Ciężkie powietrze, zupełnie jak wydychane z pieca, zdaje się oblepiać nas ze wszystkich stron. Kolor horyzontu i dźwięki niosące się gdzieś echem, dalekimi światami, sugerują, że niebawem nam solidnie doleje. Ale kto by się bał deszczu gdy temperatura podchodzi pod 40 stopni?

Najpierw zwiedzamy pozostałości dawnych zakładów wapienniczych. Nie zostało dużo - poukrywane w zaroślach kilka wież… Pierwsza stoi przy rozległej łące..

Obrazek

Obrazek

Obrazek

Obrazek

Obrazek

Obrazek

Obrazek

Kusi, żeby wyjść na “balkonik”, ale technicznie nie udaje się nam tego rozpracować ;)

Obrazek

Obrazek

Dostanie się do drugiej wymaga przedzierania się przez kolczaste zarośla. I niestety też się nie da wejść do środka...

Obrazek

Obrazek

Obrazek

Rzut z wysokości na zalane wyrobisko.

Obrazek

Obrazek

Gdzieś tam już solidnie leje!

Obrazek

To co lubię najbardziej - upał i silny, ciepły wiatr we włosach…

Obrazek

Obrazek

Obrazek

Jakieś zatopione sprzęty z dawnych lat…

Obrazek

Obrazek

Obrazek

Miejsca ogniskowe…

Obrazek

Obrazek

I na koniec najbardziej oczekiwany moment! Chlup!!!! W chłodne odmęty o aromacie mielonego kamienia, o smaku kredy i lodowatym oddechu głębokości…

Obrazek

Obrazek

Obrazek

Potwory z wyrobisk atakują! :)

Obrazek

Przykamieniołomowe okolice…

Obrazek

Falista wstęga obrzydliwie nowego asfaltu wgryza się w pola…

Obrazek

Górka z zamkiem Grodziec

Obrazek

Obrazek
"ujrzałam kiedyś o świcie dwie drogi, wybrałam tą mniej uczęszczaną, cała reszta jest wynikiem tego ,że ją wybrałam..."

na wiecznych wagarach od życia..
Awatar użytkownika
buba
Turysta
Turysta
Posty: 1708
Rejestracja: 05 lipca 2011, 11:35
Kontakt:

Re: Kamieniołomy i jaskinie (gdzieś między Lwówkiem, Bolesławcem i Leśną)

Post autor: buba » 25 marca 2020, 19:42

W Rakowicach jest kilka bajor o różnym stopniu zagospodarowania. Są to wyrobiska piasku przytykające do rzeki Bóbr. Niektóre są już całkowicie opuszczone i od lat nieużywane, tzn. wydobywczo, bo wędkarze, biwakowicze czy miłośnicy kąpieli korzystają z nich ochoczo :) W innych częściach praca wre, i dniem i nocą huczą maszyny, koparki, pogłębiarki czy taśmociągi…

Obrazek

Obrazek

Obrazek

Obrazek

Obrazek

Obrazek

Obrazek

Obrazek

Obrazek

Obrazek

Obrazek

Gdzieniegdzie napotkamy na postindustrialne ślady przeszłości…

Obrazek

Obrazek

Sporo jest tutaj też betonu - niewielkich minitunelików, o chłodnych i cienistych wnętrzach.

Obrazek

Obrazek

Obrazek

Obrazek

Obrazek

Obrazek

Obrazek

Obrazek

Obrazek

Wydmy? Pustynia? Plaża? Nie! Jeszcze lepiej! Piaskownia! Auta więc grzęzną i zakopują się po osie, dzieci budują zamki, a buby cieszą się z ognisk na swojej ulubionej nawierzchni.

Obrazek

Obrazek

Obrazek

Obrazek

Obrazek

Plątaniny pylistych dróg zachęcają, aby zajrzeć we wszystkie zakamarki tego malowniczego terenu!

Obrazek

Obrazek

Obrazek

Obrazek

Obrazek

Obrazek

W takich więc okolicznościach przyrody i krajobrazu spędzamy pewne upalne, sierpniowe dni :)

Obrazek

Obrazek

Obrazek

Obrazek

Obrazek

Obrazek

Obrazek

Obrazek

Niestety nasz busio nie ma kolorów maskujących... ;)

Obrazek

Zbieramy drewno na ognicho. Pełno tu jest belek czy desek, które wyglądają jak takie, co zalegają nieraz na plażach nadmorskich czy nadrzecznych. Takie wyrzucone przez wodę, jakby obtoczone, jakby oszlifowane, takie niesamowicie gładkie i jakby lekko oblepione gliną. Właśnie tu zbieranego chrustu starczy nam na dwa dni ognisk, a reszta trafi do busia, przeleży tam miesiąc i pojedzie na Ukrainę, aby spłonąć na klifie w Sanżejce nad Morzem Czarnym!

Obrazek

Busiowy nocleg. Cała czwórka załapała się na fotkę ;)

Obrazek

Dwa tutejsze wyrobiska oddziela wąska i dosyć długa mierzeja. Łazimy tam akurat w bardzo wietrzny dzień. Na wodzie po lewej wręcz się tworzą fale! Cieżko jest pływać, zalewa łeb. Poza tym jakoś zimno się robi od tego wiatru. Natomiast na prawo spokojne, ciche wody osłonięte nasypem, słoneczko dogrzewa. Kilkanaście metrów a inny świat!

Obrazek

Obrazek

Obrazek

Obrazek

Obrazek

Obrazek

Obrazek

Obrazek
"ujrzałam kiedyś o świcie dwie drogi, wybrałam tą mniej uczęszczaną, cała reszta jest wynikiem tego ,że ją wybrałam..."

na wiecznych wagarach od życia..
ODPOWIEDZ