Tajemne ścieżki tajemniczego Kamienickiego Grzbietu. Jak odnalazłem Pogańską Kaplicę

Relacje z górskich wypraw i innych wyjazdów oraz imprez forumowiczów. Ten dział jest przeznaczony dla osób, które chcą opisać swoje relacje i/lub pokazać zdjęcia ze spotkań nie będących Klubowym Zjazdem lub Górską Wycieczką Klubową.

Moderatorzy: HalinkaŚ, Moderatorzy

Awatar użytkownika
Hazmburk
Turysta
Turysta
Posty: 259
Rejestracja: 07 maja 2014, 18:37

Tajemne ścieżki tajemniczego Kamienickiego Grzbietu. Jak odnalazłem Pogańską Kaplicę

Post autor: Hazmburk » 02 października 2019, 23:29

Grzbiet Kamienicki, a szczególnie jego środkowa część, ma opinię bardzo tajemniczego fragmentu Gór Izerskich. Takie nazwy jak Ciemny Wądół, Wolframowe Źródło (zwane też Źródłem św. Wolfganga albo Wilczym Źródłem, a Mapy Google wymyśliły nawet nazwę Źródło św. Wolframa :lol:), Bycza Chata, Tytoniowa Ścieżka czy Stara Jodła od dawna intrygują i pobudzają wyobraźnię turystów. Wśród tych tajemniczych miejsc i obiektów prym wiedzie Pogańska Kaplica, która jest zaznaczona na każdej mapie Gór Izerskich i opisana w prawie każdym przewodniku, a której nikt nigdy nie widział. No, prawie nikt…

A wielu próbowało ją znaleźć. Ja po raz pierwszy postanowiłem odszukać Pogańską Kaplicę w październiku 2017 roku. Wydawało mi się, że łatwiej będzie natrafić na nią, idąc z dołu. Na Messtischblattach jest zaznaczona ścieżka doprowadzająca do kaplicy od leśnej drogi biegnącej po lewej stronie Mrożynki (jej początek jest na ostrym zakręcie drogi). Tak wyglądają okolice Pogańskiej Kaplicy na niemieckiej mapie topograficznej:

Obrazek

Ale to był błąd. Ścieżka dość szybko kończy się, a dalej jest już trudny do poszukiwań, podmokły i zawalony leżącymi drzewami stok, pozbawiony jakichś charakterystycznych punktów odniesienia. Nawet układ potoków (źródliskowych cieków Mrożynki) jest inny na Messtischblattach i na współczesnych mapach. Poszukiwanie w takim terenie nikłych resztek po Pogańskiej Kaplicy przypomina przysłowiowe szukanie igły w stogu siana. Zwłaszcza gdy nie wie się, czy w ogóle coś z niej zostało. Ale to dzięki tamtej wizycie dostrzegłem w terenie coś, co następnym razem pozwoliło mi dojść do kaplicy niemal jak po sznurku.

Ta druga wycieczka miała miejsce we wrześniu 2018 roku.

Na początku maja bieżącego roku jeszcze raz odwiedziłem Pogańską Kaplicę i okoliczne miejsca celem zrobienia lepszych zdjęć, tj. bez bujnie rozwiniętej roślinności. A że wycieczka w zasadniczej części przebiegała bardzo podobną trasą, niniejsza relacja będzie kompilacją z dwóch ostatnich wycieczek (z września 2018 i maja 2019 roku). Sporadycznie warstwę ilustracyjną uzupełniłem fotografiami z jeszcze innych wycieczek po okolicy. Mam nadzieję, że nie utrudni to nikomu odbioru relacji ;)

Mam też nadzieję, że nie będzie to tylko wyprawa dla znawców czy miłośników Sudetów (a wiem, że tacy są na forum) bądź też „koneserów” Gór Izerskich, ale że zainteresuje ona również tych, którzy chcieliby poznać to coraz bardziej popularne pasmo Sudetów z nieco innej strony.

Szlaki i drogi leśne w tym rejonie Gór Izerskich nie należą do zbyt uczęszczanych przez turystów (łagodnie mówiąc). A co dopiero można powiedzieć o dawnych chodnikach myśliwskich, których na Kamienickim Grzbiecie jest naprawdę sporo? Takie chodniki można wypatrzyć na starych niemieckich mapach, ciągną się one kilometrami, biegnąc stokami grzbietów i gór po poziomicy lub z niewielkim nachyleniem i – co najważniejsze – ich stan zazwyczaj jest na tyle dobry, że można nimi wygodnie, wręcz komfortowo wędrować. Głównie takimi ścieżkami przemieszczałem się podczas tych wycieczek.

Byczą Chatę zresztą też widziałem, bowiem – wbrew powszechnemu mniemaniu – nadal ona istnieje w pewnym sensie. A na pewno nie jest tak, że nie ma po niej dzisiaj śladu.

Wycieczkę rozpoczynam w Chromcu, który ma całkiem dobre połączenie busami z Jelenią Górą. To rzadko odwiedzana przez turystów, a bardzo malownicza wieś w Górach Izerskich. Już gdy spojrzymy na mapę, zauważymy, że układ miejscowości jest ciekawy i oryginalny, bowiem do dzisiaj zachowała ona charakter rozproszonej wsi rolniczo-pasterskiej z zabudowaniami luźno rozrzuconymi na stromym stoku pośród łąk. Odludne położenie Chromca sprawiło, że przetrwało tu też sporo przykładów starej regionalnej architektury. Asfaltową drogą udaję się przez Antoniów do najwyżej położonego przysiółka tej miejscowości – Jaroszyc, zwanych też Bożą Górą. Jaroszyce śmiało można nazwać perełką architektury ludowej, bowiem cała osada to niemal wyłącznie domy przysłupowo-szachulcowe usytuowane w jednym rzędzie szczytami do drogi. Co nie mniej ważne, budynki z reguły są zadbane i odnowione, tworząc jedyną tego rodzaju kolonię w Górach Izerskich, niemalże żywy skansen. Rzadko można spotkać miejscowość, w której praktycznie wszystkie budynki to zabytki! Kilka zdjęć zabudowań przysiółka:

Obrazek
Obrazek
Obrazek
Obrazek
Obrazek
Obrazek
Obrazek

O regionalnym budownictwie Gór Izerskich i Karkonoszy można poczytać na tablicy ścieżki dydaktycznej, którą wytyczono z Jaroszyc przez górę Świerczek do Chromca:

Obrazek

A to już przykład nowego budownictwa na skraju Jaroszyc:

Obrazek

W Jaroszycach asfaltowana droga w kierunku Kwieciszowic w końcu zaczyna opadać w dół, a ja odbijam w lewo w gruntową drogę, którą szybko mijam otaczające wieś łąki i zagłębiam się w las. Po drodze mijam taki oto słupek z datą 1923:

Obrazek

Od strony drogi słupek wygląda jak typowy datownik, tj. kamień upamiętniający budowę drogi. Znacznie ciekawszy jest od drugiej strony, na której wyryto taki napis:

Obrazek

Informuje on o kwocie, za którą wybudowano drogę. Można zastanawiać się, o jaką drogę chodzi (i który jej odcinek), bowiem słupek stoi na rozdrożu, w którym zbiegało się (wg Messtischblattów) aż 9 dróg! Napisy na tym i innych okolicznych słupkach zostały niedawno odnowione staraniem lokalnych miłośników Gór Izerskich.

W tym miejscu schodzę z szerokiej drogi leśnej na pierwszy przedwojenny chodnik, którym będę okrążał Tłoczynę – najpierw po wschodniej stronie góry, potem północnej, zachodniej i w końcu południowej. Tak jego przebieg wygląda na niemieckiej mapie topograficznej:

Obrazek

W paru miejscach chodnik jest uszkodzony, ale ogólnie nie ma problemów z jego przejściem:

Obrazek
Obrazek
Obrazek

Ścieżka najpierw biegnie płasko po poziomicy, dopiero po przejściu na zachodni stok Tłoczyny zaczyna się lekko wspinać w górę. W tym miejscu warto zejść z wygodnego chodnika, aby obejrzeć dwa ciekawe obiekty.

Pierwszym jest znajdująca się w lesie nieco poniżej ścieżki stara granitowa stela z niestety nieczytelnymi już napisami:

Obrazek
Obrazek

Zapewne upamiętnia ona czyjąś śmierć w tym miejscu. Wiadomo tylko tyle, że wydarzenie miało miejsce w 1881 roku, bo tylko datę daje się bez wątpliwości odczytać z pomniczka.

Natomiast powyżej chodnika wyrastają tutaj ze stoku Tłoczyny Jelenie Skały. Przed wojną był to popularny punkt widokowy, dzisiaj są rzadko odwiedzane, choć w dobie internetu nieco odżyły turystycznie. Wciąż oferują niezłe widoki w kierunku północno-zachodnim, które przy odpowiedniej pogodzie sięgają nawet po niemieckie Pogórze Łużyckie z dobrze widocznym stożkiem Landeskrone i dalszymi wzgórzami.

Obrazek

U podnóża Jelenich Skał można jeszcze zobaczyć walające się oryginalne metalowe barierki:

Obrazek

Wracam na stary chodnik, który – poza tym, że pnie się do góry – w pewnym momencie z wygodnej ścieżki zamienia się w rozjeżdżoną przez ciężki sprzęt, mało przyjemną do wędrówki przecinkę leśną. Na szczęście ten fragment nie jest długi i wychodzę na przełęcz pomiędzy Tłoczyną i Kowalówką. Wierzchołek Tłoczyny tym razem pomijam, choć również wart jest odwiedzenia. Tuż pod szczytem znajduje się największe w tej części Gór Izerskich gołoborze, będące też świetnym punktem widokowym. Niestety, widok w kierunku Karkonoszy coraz bardziej zasłaniają szybko rosnące świerki (więc jak ktoś jeszcze nie był, to warto się pospieszyć). Ja natomiast wychodzę na bardzo znaną łąkę, przy której nawet na aktualnych mapach turystycznych widnieje nazwa Bycza Chata:

Obrazek

Bycza Chata oczywiście od wielu lat już nie istnieje, ale nazwa pozostała. Chatka leśników stała w tym miejscu do początku XXI wieku. Pamiętam ją doskonale z moich pierwszych wycieczek rowerowych po tej części Gór Izerskich, które wtedy wyglądały tak, jak dzisiaj Góry Opawskie, i gdy spotykało się tu wyłącznie drwali i pracowników leśnych. Pamiętam czasy, gdy już się waliła i gdy na jej miejscu leżał tylko stos desek. Nie wiedziałem wtedy jednego – że Bycza Chata ma swoją kopię… czy też może bardziej pierwowzór.

Po raz ostatni widziałem Byczą Chatę w sierpniu 2001 roku. Wtedy była jeszcze prawie kompletna, choć już nieco krzywa. W 2007 roku już jej nie było.

Leśną drogą podążam na zachód, mijając Źródło św. Wolfganga. To źródełko kojarzy chyba każdy miłośnik Gór Izerskich. Ale kto zna starą, przedwojenną legendę o wiedźmie, która zatruła – wcześniej leczniczą – wodę w źródle, rozsypując wokół proso? Woda w źródle ma odzyskać swoje lecznicze właściwości dopiero wtedy, gdy minie tyle lat, ile czarownica rozsypała ziaren prosa.

Legendę tę znalazłem w jednym z przedwojennych niemieckich przewodników podczas poszukiwania informacji o Pogańskiej Kaplicy. Nie wiem, czy ten czas już minął, na wszelki wypadek zalecałbym jednak ostrożność podczas konsumpcji wody ze źródełka ;)

Obrazek

Kawałek dalej napotykam pracowników leśnych. Wdaję się z nimi w pogawędkę – od ostatnich zmian w przebiegu żółtego szlaku rozmowa przechodzi na bardziej ogólne tematy dotyczące znakowania szlaków i zagospodarowania turystycznego. A następnie rzeczy, które mnie najbardziej interesują. Leśnicy potwierdzają moją lokalizację Pogańskiej Kaplicy (do której stąd mam już tylko kilka kroków) i dają mi pierwszy ogólny opis jej wyglądu. Opowiadają przedziwną historię pewnej chatki na stoku Kowalówki (do której również zmierzam) i jeszcze paru innych ciekawych, a zupełnie nieznanych obiektów. Wyglądają na bardzo dobrze znających ten teren i w ogóle Góry Izerskie. Czasem można dowiedzieć się od leśników sporo ciekawych rzeczy, choć oczywiście nie wolno też zapominać o pewnej dozie sceptycyzmu.

Po tej rozmowie jednego jestem pewien – coś znajdę w miejscu, w którym zamierzałem szukać Pogańskiej Kaplicy. Wyruszam więc na poszukiwanie legendarnej świątyni. Dochodzę drogą do leśnych zbiorników przeciwpożarowych, skręcam w las i… bez problemu odnajduję pozostałości po niej. Dzisiaj jestem już niemal pewny, że to właśnie Pogańska Kaplica, choć oczywiście 100-procentowej pewności w takich sytuacjach nie można mieć. Na zdjęciach ciężko pokazać jej pozostałości, gdyż miejsce jest mocno zarośnięte, a resztki kaplicy na dodatek przywalone leżącym w poprzek pniem drzewa. Więc najpierw opiszę obiekt. Jest to wał tworzący okrąg o średnicy, na oko, 8-12 metrów i wysokości około 1-1,5 metra. Nie ma wątpliwości, że to pozostałość jakiejś budowli, a lokalizacja dokładnie zgadza się z Messtischblattami. Po przeszukaniu okolicy mogę też stwierdzić, że nie ma w pobliżu żadnych innych tak wyraźnych śladów budowli wzniesionej ludzką ręką. Będąc przy kaplicy za drugim razem, zerwałem darń w jednym miejscu tego wału (po wewnętrznej stronie) i oczom mym ukazał się taki oto fragment kamiennego muru:

Obrazek
Obrazek

A tak ten fragment wału wyglądał wcześniej:

Obrazek

Ogólny widok na pozostałości Pogańskiej Kaplicy:

Obrazek

Jakby ktoś miał problem z dostrzeżeniem kolistego wału, to spróbowałem wrysować jego kontur na zdjęciu:

Obrazek

Wnętrze okręgu widziane z wierzchołka wału:

Obrazek

Ten wzgórek to właśnie pozostałości Pogańskiej Kaplicy widziane z innej strony:

Obrazek

Historia tej legendarnej świątyni jest długa, ale mało jest na jej temat informacji w polskich źródłach. W niemieckich (głównie przewodnikach turystycznych) znalazłem na razie jeszcze mniej. Podobno już w końcu XII wieku stała w tym miejscu drewniana kapliczka dla wyparcia kultu pogańskiego. W XIV wieku mogła tu istnieć kaplica zbudowana z kamienia, ale bardziej prawdopodobne jest, że obecne resztki pochodzą z XVIII lub XIX wieku. Fakt, że w niemieckich przewodnikach bardzo mało opisu poświęcano Pogańskiej Kaplicy, może dziwić, skoro zgodnie z dawnymi mapami przy samej kaplicy przechodził przed wojną znakowany szlak turystyczny:

Obrazek
Obrazek
Obrazek
Obrazek

Można więc domniemywać, że było to miejsce w jakiś sposób zagospodarowane turystycznie. Marzy mi się, aby ta kultowa budowla, pomimo niepozornych resztek, wróciła na mapę atrakcji turystycznych Gór Izerskich. Wystarczyłoby oczyścić ją i teren wokół z porastającej roślinności i powalonych drzew, doprowadzić ścieżkę, wyznakować szlak dojściowy od żółtego szlaku, ustawić tablicę z opisem obiektu, jakieś ławki itp. To chyba zadanie dla nadleśnictwa i gminy. Może warto byłoby też przeprowadzić jakieś badania archeologiczne w tym miejscu?

A jak dojść do Pogańskiej Kaplicy? Jest to bardzo proste. W czasie pierwszej, nieudanej próby poszukiwań kaplicy zwróciłem uwagę na jedną rzecz – charakterystyczną sztuczną skarpę w lesie poniżej zbiorników retencyjnych. Okazuje się, że ta skarpa ma rodowód jeszcze przedwojenny, gdyż jest zaznaczona na Messtischblattach. I to nawet tych z końca XIX wieku (!). Według Messtischblattów około 30 metrów poniżej tej skarpy ma znajdować się kaplica (oznaczona na mapach sygnaturą budynku – czarnym prostokącikiem). Będąc w terenie za pierwszym razem, nie powiązałem ze sobą obu obiektów, może dlatego, że na tym króciutkim odcinku pomiędzy skarpą i kaplicą przebiega cięcie dwóch arkuszy mapy. Za drugim razem udałem się już w teren z taką oto roboczo skompilowaną mapką z warstwą Messtischblattów nałożoną na współczesną ortofotomapę:

Obrazek

…i od razu trafiłem na resztki kaplicy, takie jakie opisali mi tuż wcześniej leśnicy.

Tak więc, szukając Pogańskiej Kaplicy, należy obejść (najlepiej od wschodu) dwa kaskadowo usytuowane zbiorniki wodne i wejść w las przy północno-zachodnim narożniku dolnego zbiornika. W lesie, zaraz po wejściu, natrafimy na splantowany teren w kształcie dość dużego prostokąta, zakończonego od północy skarpą. Około 30 metrów na północ od zachodniego końca tej skarpy znajdują się pozostałości Pogańskiej Kaplicy.

Ten splantowany teren zresztą również bardzo mnie intryguje. Może miał jakiś związek z kaplicą? Żadnych śladów budowli w tym miejscu jednak nie znalazłem.

To właśnie ów splantowany fragment stoku:

Obrazek

A to północno-zachodni narożnik ograniczającej go skarpy:

Obrazek

Oglądając później w domu polskie mapy topograficzne na Geoportalu, ze zdumieniem zauważyłem, że Pogańska Kaplica jest zaznaczona również na naszej mapie topograficznej w skali 1:10 000 i to nawet całkiem dokładnie! Choć raczej ktoś nie znający z autopsji tego terenu nie domyśli się, co przedstawia sygnatura. To jest ten kopczyk na wysokości ok. 726 m n.p.m. z podaną wysokością 1,1 m:

Obrazek

Około 100 metrów na południowy wschód od Pogańskiej Kaplicy znajduje się Stara Jodła – kolejny owiany legendami obiekt. Za czasów swojej świetności była to ponoć najokazalsza jodła na Dolnym Śląsku. Dzisiaj niewiele już po niej zostało, ale resztki drzewa nadal robią wrażenie (na przykład w porównaniu z sąsiednimi świerkami). Pień Starej Jodły odwiedzam w drodze powrotnej od kaplicy:

Obrazek

Obok leży zwalona reszta tego imponującego niegdyś drzewa:

Obrazek

Wracam do żółtego szlaku i wspinam się stromo pod górę dawnym przebiegiem szlaku do leśnej drogi trawersującej Kowalówkę. Przy rozdrożu dróg tabliczka informująca o zmianie przebiegu szlaku:

Obrazek

Po dojściu do drogi szlak skręcał w prawo, ale ja idę w przeciwną stronę i odnajduję kolejny stary chodnik myśliwski okrążający najpierw Kowalówkę, a potem Kamienicę:

Obrazek

Od tej pory przez prawie 5 kilometrów będę szedł niemal idealnie po poziomicy (około 820 m n.p.m.) taką oto sympatyczną ścieżką:

Obrazek
Obrazek
Obrazek
Obrazek
Obrazek
Obrazek

Jedyną niedogodnością są leżące na ścieżce w wielu miejscach nieusunięte drzewa po wichurze, która dość mocno spustoszyła tutejsze drzewostany jesienią rok temu. Szkoda, że pomysłodawcy zmiany trasy żółtego szlaku nie pomyśleli, żeby właśnie na ten chodnik przenieść szlak, zamiast prowadzić turystę nudnymi szutrowymi drogami.
Awatar użytkownika
Hazmburk
Turysta
Turysta
Posty: 259
Rejestracja: 07 maja 2014, 18:37

Re: Tajemne ścieżki tajemniczego Kamienickiego Grzbietu. Jak odnalazłem Pogańską Kaplicę

Post autor: Hazmburk » 02 października 2019, 23:34

Ciąg dalszy

Kolejnym moim celem jest dawny domek myśliwski znajdujący się na południowo-wschodnim stoku Kowalówki, na wysokości 829 m n.p.m.:

Obrazek

Domek do dzisiaj istnieje, choć od dawna w ruinie:

Obrazek
Obrazek
Obrazek
Obrazek
Obrazek

I właśnie od pracowników leśnych napotkanych w pobliżu Pogańskiej Kaplicy dowiedziałem się ciekawej historii tego obiektu. Otóż ten domek podobno stanowił pierwowzór Byczej Chaty. Według słów leśników w latach 50-tych poniemiecki domek myśliwski został rozebrany, a z uzyskanego materiału powstała Bycza Chata pomiędzy Kowalówką i Tłoczyną. Informację tę udało mi się potwierdzić później z jeszcze jednego źródła, choć też związanego z izerskimi leśnikami.

Wygląda więc na to, że „rodzic” przeżył „dziecko”, choć oczywiście – co widać na zdjęciach – w za dobrej kondycji też nie jest.

W tej części Gór Izerskich zresztą dawniej było całkiem duże zagęszczenie podobnych domków myśliwskich. Odszukanie śladów po nich było jednym z celów mojej wycieczki. Nieco kilometr od tego miejsca, pomiędzy Kowalówką i Kamienicą istniała przed wojną kolejna chatka, po której dzisiaj nie ma już śladów w terenie:

Obrazek

Ten domek myśliwski znajdował się mniej więcej w tym miejscu, po lewej stronie drogi:

Obrazek

I kolejna chatka na południowym stoku Kamienicy (na wysokości 891 m n.p.m.), posiadająca nawet własną nazwę – Querbacher Hütte. Ta ostatnia istnieje w ruinie do dzisiaj:

Obrazek

Do tej chatki zmierzam w następnej kolejności. Dochodzę chodnikiem myśliwskim do asfaltowej drogi leśnej wspinającej się południowymi stokami Kamienicy z Rozdroża Izerskiego (fragmentem tej drogi prowadzi niebieski szlak). Stąd wystarczy podejść kilkaset metrów w górę leśną przecinką, aby natknąć się na dobrze widoczne ruiny budynku:

Obrazek
Obrazek
Obrazek
Obrazek
Obrazek
Obrazek

Nazwa chatki na pewno miała związek z wsią Przecznica (niem. Querbach). Tylko na czym polegał ów związek? Jaką funkcję domek pełnił? Obecnie nie jestem w stanie nic na ten temat powiedzieć, ale może kiedyś wypłyną na światło dzienne jakieś fakty dotyczące historii tego ciekawego obiektu.

Na pewno te dwie chatki, których ruiny zachowały się do dzisiaj, to bardzo stare obiekty. Są zaznaczone już na Messtischblattach z lat 80. XIX wieku.

Po dokładnym obejrzeniu ruin podążam ścieżkami na szczyt Kamienicy (973 m n.p.m.), najwyższej kulminacji Grzbietu Kamienickiego. Wierzchołek góry rzadko jest odwiedzany przez turystów, a szkoda, bo jest świetnym i oryginalnym punktem widokowym na okolicę. Warto pamiętać, że właściwie są tam dwa miejsca widokowe, bowiem w pobliżu wierzchołka zachował się dość spory płat starego lasu. I tak z samego wierzchołka rozciąga się piękny widok na zachód i północ (Pogórze Izerskie), natomiast żeby zobaczyć Karkonosze, Kotlinę Jeleniogórską i dalsze pasma w tym kierunku, trzeba podejść kilkaset metrów na wschód do wschodniej krawędzi lasu. Po tej stronie kopuły szczytowej znajduje się też automatyczna stacja meteorologiczna nadleśnictwa.

Kilka zdjęć z Kamienicy:

Obrazek
Obrazek
Obrazek
Obrazek
Obrazek
Obrazek
Obrazek
Obrazek
Obrazek
Obrazek
Obrazek
Obrazek

Na przedostatnim zdjęciu można zobaczyć ciekawe ujęcie dwuwierzchołkowego Wysokiego Kamienia na tle Śnieżnych Kotłów. Po lewej stronie jest Mały Wysoki Kamień (na którym znajduje się schronisko i budowana jest wieża widokowa), a po prawej Wielki Wysoki Kamień (nieudostępniony turystycznie). Wbrew niektórym źródłom Wielki Wysoki Kamień jest niższy od Małego (chodzi oczywiście o wysokości bezwzględne nad poziomem morza), co bardzo dobrze widać właśnie z Kamienicy.

Prostymi jak drut przecinkami schodzę z Kamienicy w kierunku południowo-wschodnim, przecinając w pewnym miejscu chodnik, którym wcześniej szedłem. Następnym moim celem jest przełęcz pomiędzy Świerkowcem i Jastrzębcem, zwana często Gaik. W jej kierunku prowadzi z Rozdroża Izerskiego niebieski szlak, ale ja dla urozmaicenia wędrówki idę przecinkami leśnymi przez szczyty Piaszczystej (784 m n.p.m.) i Świerkowca (741 m n.p.m.), na których jeszcze nigdy nie byłem. Na przełęczy pomiędzy Świerkowcem i Jastrzębcem istniała przed wojną leśniczówka pełniąca funkcję gospody, nosząca nazwę Leopoldsbaude. Kilka cegieł we wnętrzu ronda utworzonego przez drogi leśne to jedyne, co po niej dzisiaj zostało:

Obrazek
Obrazek
Obrazek

Ale to nie jedyny obiekt, który znajdował się na przełęczy. Dużo więcej zachowało się po dawnym obozie RAD 1/103 (Reichsarbeitsdienst – Służba Pracy Rzeszy) przeniesionym w to miejsce z Jeleniej Góry w 1938 lub 1939 roku. Mało który turysta przemierzający niebieski szlak (będący fragmentem długodystansowego szlaku E3 Atlantyk – Morze Czarne) schodzi w tym miejscu w las, a warto. Specjalnie nie będę się rozpisywał na temat obozu, bo raczej nie napisałbym nic oryginalnego ponad to, co można znaleźć w kilku innych miejscach internetu. Właściwie to nawet nie za bardzo wiadomo, czym zajmowano się tutaj, na odludziu. Można by podejrzewać obóz RAD o jakiś udział w budowie Drogi Sudeckiej ze Świeradowa-Zdroju do Szklarskiej Poręby (i takie wzmianki można spotkać w niektórych źródłach), problem w tym, że po przeniesieniu obozu w rejon Rozdroża Izerskiego ten odcinek drogi… był już w zasadzie skończony. Zamieszczę jednak kilka współczesnych zdjęć obozu, bo tych bardzo mało jest w internecie:

Pozostałości studni obozowej:

Obrazek

Tzw. amfiteatr lub teatr leśny przy wschodnim skraju placu apelowego:

Obrazek
Obrazek
Obrazek
Obrazek

Tak „amfiteatr” wyglądał na zdjęciu przedwojennym:

Obrazek

Podpory pod baraki, ruiny budynków, splantowane miejsca po barakach:

Obrazek
Obrazek
Obrazek
Obrazek
Obrazek
Obrazek
Obrazek

I jeszcze taka pamiątka – fragmenty oryginalnej przedwojennej ceramiki znalezione w miejscu obozu:

Obrazek

Warto zajrzeć na stronę Polska-org.pl, gdzie jest więcej przedwojennych zdjęć obozu (stamtąd zaczerpnąłem jedno z powyższych zdjęć).

A na koniec, takie unikatowe zdjęcie obozu razem z Leopoldsbaude znalazłem kiedyś na Facebooku:

Obrazek

Choć obozowych baraków od dawna nie ma, miejsce to do dzisiaj przez miejscową ludność nazywane jest „Baraki”.

Nieco poniżej przełęczy, na której stała Leopoldsbaude, istniał przed wojną jeszcze jeden obiekt – kolejna chatka myśliwska (po której dziś nie ma śladu).

Koniec dnia powoli się zbliża, więc pora na powrót do cywilizacji. Mogę iść dalej niebieskim szlakiem przez szczyt Jastrzębca i widokowe łąki nad Kopańcem, ale ja wybieram znowu stary chodnik, którym nigdy nie szedłem. Biegnie on południowymi stokami góry po poziomicy ok. 700 m n.p.m.:

Obrazek

Ścieżka przyjemnie mnie zaskoczyła. Nie dość że idzie się nią bardzo wygodnie, to jeszcze przecina malownicze, sporych rozmiarów rumowisko skalne na południowym stoku Jastrzębca. Może nawet ciekawsza trasa niż prowadzący grzbietem niebieski szlak.

Obrazek
Obrazek
Obrazek
Obrazek

Po nieco ponad 2 kilometrach chodnik doprowadza do szerokiej drogi leśnej. Stąd już normalnymi drogami schodzę do Górzyńca. Po drodze mijam jeszcze taką pamiątkę:

Obrazek
Obrazek
Obrazek

Jest to kamień graniczny Schaffgotschów, odnaleziony w październiku 2013 roku. W 1708 roku takimi znakami oznaczono granicę Mniszego Lasu po oddaniu go w formie darowizny cystersom z Cieplic.

Przecinam tory kolejowe…

Obrazek

Miałem tym pociągiem jechać do Białegostoku, ale się nie zatrzymał, chociaż wyraźnie machałem mu ręką. Schodzę więc przez Górzyniec do Piechowic, skąd autobusem miejskim odjeżdżam do Jeleniej Góry.

W ramach zakończenia pozwolę sobie na taką oto refleksję. Czytając przed dwoma miesiącami jedną z najświeższych relacji na forum sudeckim (gdzie udzielam się aktywniej niż tutaj) z mało popularnego, szczególnie wśród Polaków, rejonu Sudetów, jakim jest Wyżyna Zabrzeska, najbardziej moją uwagę przykuł ten oto fragment kończący opis wycieczki:

„Kiedyś usłyszałem, że tylko wtedy, gdy się łazi po takich zadupiach, to pojawia się wypełniająca czaszkę refleksja, że tyle jest jeszcze do przejścia w Sudetach nieznanych ścieżek. I tyle polan do rozbicia na nich namiotu. W Karkonoszach i Adršpachu, ba – nawet w Górach Izerskich, się o tym nie myśli...”

Góry Izerskie (nie wspominając o sąsiednich Karkonoszach) jawią się często turystom jako góry zatłoczone, poznane w każdym calu, takie, w których trudno o spokój na szlaku. Ja jedną z dwóch opisanych wyżej wycieczek do Pogańskiej Kaplicy i w jej okolice odbyłem dokładnie 2 maja, czyli w środku długiego majowego weekendu. Przeszedłem tego dnia 26 km, szwendając się po górach ponad 11 godzin. W tym czasie nie spotkałem żywej duszy – nie tylko żadnego turysty, ale w ogóle ani jednego człowieka. I muszę napisać, że od tamtego czasu dużo myślę o nieznanych mi ścieżkach w Górach Izerskich, planując już kolejne trasy starymi chodnikami…

Kiedy czytałem sprawozdanie z wycieczki po Wyżynie Zabrzeskiej, miałem już w głowie sporą część niniejszej relacji, nawet tytuł wymyśliłem dużo wcześniej. Ciągle jednak brakowało mi czasu, żeby słowa przelać na papier, zrobić mapki itd. Ale muszę przyznać, że ten jeden akapit bardzo mnie zmobilizował do napisania swojej relacji. Zważywszy na fakt, że za dużo moich relacji na forach górskich nie ma (delikatnie rzecz ujmując), Autor tych słów powinien chyba poczytać to sobie za spory sukces :)
Awatar użytkownika
jedrek4
Turysta
Turysta
Posty: 95
Rejestracja: 26 września 2018, 19:27

Re: Tajemne ścieżki tajemniczego Kamienickiego Grzbietu. Jak odnalazłem Pogańską Kaplicę

Post autor: jedrek4 » 03 października 2019, 8:03

Jestem pełen podziwu dla Twojego zaangażowania i dociekliwości w zdobywaniu materiałów. :)
Awatar użytkownika
jck
Turysta
Turysta
Posty: 3088
Rejestracja: 14 listopada 2007, 22:57
Kontakt:

Re: Tajemne ścieżki tajemniczego Kamienickiego Grzbietu. Jak odnalazłem Pogańską Kaplicę

Post autor: jck » 03 października 2019, 10:46

Zdecydowanie warte przeczytania, kawał dobrej roboty.
Mocny kandydat na relację października.
Życie nie zaczyna się powyżej 5000 mnpm. Powyżej 6000 mnpm tym bardziej...
Awatar użytkownika
Hazmburk
Turysta
Turysta
Posty: 259
Rejestracja: 07 maja 2014, 18:37

Re: Tajemne ścieżki tajemniczego Kamienickiego Grzbietu. Jak odnalazłem Pogańską Kaplicę

Post autor: Hazmburk » 03 października 2019, 15:17

jedrek4, jck - dzięki za miłe słowa :)
Przyznam, że pisząc swoją relację, miałem taką nieśmiałą nadzieję, że może uda mi się w ten sposób nieco spopularyzować prawdziwe miejsce ukrycia Pogańskiej Kaplicy i w konsekwencji kiedyś ktoś mający wpływ na wygląd tego miejsca podejmie decyzję, żeby zrobić z niego lokalną atrakcję turystyczną. A może też przy okazji lepiej zostaną poznane dzieje tego obiektu. Dla kogoś z głębi Polski pewnie to tylko mało ciekawa kupka kamieni, ale każdy, kto zna trochę Sudety, wie, ile na temat Pogańskiej Kaplicy narosło legend, tajemnic, domysłów, historii związanych z jej poszukiwaniami itp. I właśnie ta mityczna otoczka, a nie same kamienie, może być magnesem przyciągającym do tego miejsca turystów.
Awatar użytkownika
PiotrekP
Administrator
Administrator
Posty: 7941
Rejestracja: 22 kwietnia 2009, 11:33
Kontakt:

Re: Tajemne ścieżki tajemniczego Kamienickiego Grzbietu. Jak odnalazłem Pogańską Kaplicę

Post autor: PiotrekP » 04 października 2019, 16:07

Dzięki za wspaniałe opisanie jednego z zapomnianych miejsc w Izerach - Grzbiet Kamienicki. Zapewne w przyszłym roku powędrujemy Twoim śladem. Lubimy połazikować poza szlakiem, bo większość szlaków już przeszliśmy. Bardzo ciekawie opisałeś to co już i my próbowaliśmy znaleźć, ale jak wszyscy wędrowaliśmy w inne rejony. Może teraz po Twoim opisie uda się nam odnaleźć pozostałości Kaplicy. Posiadasz olbrzymią wiedzę i poparte to pasją daje wspaniałe efekty. Czekamy na kolejne tak ciekawe opisy ciekawych miejsc.
Góry są piękne i niech takie pozostaną.

Nasze Wędrowanie
Awatar użytkownika
Rebel
Turysta
Turysta
Posty: 1025
Rejestracja: 03 maja 2008, 5:59

Re: Tajemne ścieżki tajemniczego Kamienickiego Grzbietu. Jak odnalazłem Pogańską Kaplicę

Post autor: Rebel » 04 października 2019, 16:50

jak i moi poprzednicy , super że ci się chciało podzielic z nami swoją wiedzą wieki całe w izerach mnie nie było może i mnie tam zaniesie pzdr rebel
"Niekiedy wilkiem się nazywał , lecz wilkiem nie był, gdy wszyscy raźnie śpiewali - wolał zawyć ... "
Awatar użytkownika
Hazmburk
Turysta
Turysta
Posty: 259
Rejestracja: 07 maja 2014, 18:37

Re: Tajemne ścieżki tajemniczego Kamienickiego Grzbietu. Jak odnalazłem Pogańską Kaplicę

Post autor: Hazmburk » 04 października 2019, 19:18

PiotrekP, cieszę się, że mogłem zainspirować Cię do podobnej wycieczki. Z niecierpliwością czekam na Twoją relację. A może znajdziecie jakieś inne ciekawe chodniki? Te, które ja na razie przeszedłem, to mały wycinek tego, co pokazują niemieckie Messtischblatty. Podobne chodniki myśliwskie zresztą zachowały się też w Karkonoszach. Część, niestety, obecnie jest w granicach parku narodowego, ale sporo jest poza nim lub na granicy parku (warto wiedzieć, że duże fragmenty granicy KPN wytyczono właśnie po przedwojennych chodnikach myśliwskich). I tymi ostatnimi można swobodnie chodzić. Tak, w tych "zatłoczonych" Karkonoszach również można wędrować cały dzień, nie spotykając nikogo!

Rebel, dla mnie to też miłe, że relacja jednak zaciekawiła "parę" osób, bo trochę obawiałem się, że takie "zwiedzanie krzaków i ruin" będzie mało atrakcyjne dla czytelników ;)
Awatar użytkownika
Han-Ka
Członek Klubu
Członek Klubu
Posty: 1151
Rejestracja: 05 lutego 2011, 21:02

Re: Tajemne ścieżki tajemniczego Kamienickiego Grzbietu. Jak odnalazłem Pogańską Kaplicę

Post autor: Han-Ka » 04 października 2019, 20:18

Hazmburk pisze:
04 października 2019, 19:18
dla mnie to też miłe, że relacja jednak zaciekawiła "parę" osób, bo trochę obawiałem się, że takie "zwiedzanie krzaków i ruin" będzie mało atrakcyjne dla czytelników
I tu się mylisz, to bardziej interesujące od tych znakowanych szlaków. Ja też nabrałam ochoty na pasmo, którego wcześniej nie znałam nawet z opowiadań.
https://get.google.com/albumarchive/101 ... source=pwa

"...A przed nami nowe życia połoniny, blaski oraz cienie, szczyty i doliny.
Niech nie gaśnie ogień na polanie, złe niech znika, dobre niech zostanie ..."
Awatar użytkownika
Hazmburk
Turysta
Turysta
Posty: 259
Rejestracja: 07 maja 2014, 18:37

Re: Tajemne ścieżki tajemniczego Kamienickiego Grzbietu. Jak odnalazłem Pogańską Kaplicę

Post autor: Hazmburk » 05 października 2019, 0:40

Ale większość turystów najwyraźniej tak nie uważa, o czym świadczy fakt, że dużo więcej można ich spotkać na szlakach niż na takich zapomnianych ścieżkach (w Karkonoszach, Górach Izerskich i w innych pasmach) ;)

Co nie zmienia faktu, że są też osoby wolące odkryć coś indywidualnie w górach, zamiast oglądać miejsca i obiekty, które widziały dziesiątki albo i setki razy na fotografiach innych.

Ja sam bardzo lubię zagłębić się w historię danego obszaru (ze szczególnym uwzględnieniem historii turystyki), przestudiować wcześniej stare mapy i następnie samemu poszukać obiektów, o których milczą współczesne przewodniki i w ogóle jest dziura w wiedzy (także jak się wrzuci hasło do wyszukiwarki internetowej). Jadąc gdzieś dalej, rzadko mogę sobie pozwolić na takie dogłębne penetrowanie terenu (zabiera to jednak ogromną ilość czasu) i często - jak standardowy turysta - ograniczam się do przejścia popularnymi szlakami. Zupełnie inaczej jest w górach blisko domu, w które mogę wiele razy wracać i gdzie mogę sobie pozwolić na eksploracje nieskrępowane czasem czy możliwościami komunikacyjnymi. I takie wycieczki nierzadko potrafią dać więcej satysfakcji i ogólnie radości niż dalsze "wojaże" do atrakcyjniejszych miejsc, bo wciąż odkrywam w nich coś nowego, nie tylko dla siebie, ale i dla innych (bo nikt jeszcze nie wpadł na to, żeby poszukać tych obiektów, albo - jak w tym przypadku - szukali, ale nie znaleźli, albo znaleźli, ale nie wiedzieli, co to jest). Zdjęcia Pogańskiej Kaplicy w powyższej relacji to - nie chwaląc się - bodajże pierwsze opublikowane fotografie w historii tego obiektu (historii długiej, co można wyczytać w relacji, czy też nawet znacznie krótszej historii całej fotografii, zarówno powojennej jak i przedwojennej :lol:). Nikt wcześniej nawet nie opisał wyglądu kaplicy.
Awatar użytkownika
PiotrekP
Administrator
Administrator
Posty: 7941
Rejestracja: 22 kwietnia 2009, 11:33
Kontakt:

Re: Tajemne ścieżki tajemniczego Kamienickiego Grzbietu. Jak odnalazłem Pogańską Kaplicę

Post autor: PiotrekP » 06 października 2019, 17:43

Widać z tego, że Izery na nas czekają. Wędrując też po Górach Bystrzyckich tak poza szlakiem znaleźliśmy wiele ciekawych miejsc, opisanych wcześniej, ale turystów tam nie znajdziesz. Sudety są pełne tajemnic i warto się w to zagłębić i zobaczyć coś nietuzinkowego, może opisanego ale zapomnianego.
Organizując następne spotkania sudeckie czy zjazdy będę brał pod uwagę takie ciekawostki.
Góry są piękne i niech takie pozostaną.

Nasze Wędrowanie
Awatar użytkownika
Hazmburk
Turysta
Turysta
Posty: 259
Rejestracja: 07 maja 2014, 18:37

Re: Tajemne ścieżki tajemniczego Kamienickiego Grzbietu. Jak odnalazłem Pogańską Kaplicę

Post autor: Hazmburk » 07 października 2019, 23:34

PiotrekP, to prawda, że w Górach Bystrzyckich jest wiele ciekawych, tajemniczych miejsc lub obiektów, o których bardzo mało jest informacji w polskiej literaturze albo wcale. Ale nawet blisko Świdnicy można znaleźć takie obiekty. Na przykład przedwojenna wieża widokowa na Świerkowej (378 m n.p.m.; przed wojną Konrads-Höhe) w Masywie Ślęży. Nie przypominam sobie, żebym gdziekolwiek w polskiej literaturze czytał choćby wzmiankę na jej temat.

Obrazek
Awatar użytkownika
PiotrekP
Administrator
Administrator
Posty: 7941
Rejestracja: 22 kwietnia 2009, 11:33
Kontakt:

Re: Tajemne ścieżki tajemniczego Kamienickiego Grzbietu. Jak odnalazłem Pogańską Kaplicę

Post autor: PiotrekP » 08 października 2019, 18:36

Łaziliśmy tam wielokrotnie, ale o tym nie mieliśmy zielonego pojęcia. Niedaleko Świerkowej są pozostałości po sztolniach kopalnianych. Masyw Raduni, jak i Wzgórza Olszańskie skrywają dużo ciekawych miejsc. Jestem ciekaw kiedy podejmą próbę odbudowy Wieży Bismarcka na Jańskiej Górze. To musiał być piękny obiekt w czasach swojej świetności.
Góry są piękne i niech takie pozostaną.

Nasze Wędrowanie
ODPOWIEDZ