Tatrzańska uczta: Świstowy Szczyt - Rohatka - Mała Wysoka

Relacje z górskich wypraw i innych wyjazdów oraz imprez forumowiczów. Ten dział jest przeznaczony dla osób, które chcą opisać swoje relacje i/lub pokazać zdjęcia ze spotkań nie będących Klubowym Zjazdem lub Górską Wycieczką Klubową.

Moderatorzy: HalinkaŚ, Moderatorzy

Awatar użytkownika
sprocket73
Turysta
Turysta
Posty: 798
Rejestracja: 09 czerwca 2011, 15:06

Tatrzańska uczta: Świstowy Szczyt - Rohatka - Mała Wysoka

Post autor: sprocket73 » 23 sierpnia 2020, 14:05

Dobry rok, jeżeli chodzi o Tatry. Znowu udało mi się odbyć fajną wycieczkę. Można powiedzieć spontaniczną, bo w piątek sprawdziłem pogodę i wyszło, że w sobotę trzeba jechać :)
Celem był Świstowy Szczyt. Ze zdjęć i relacji Dobromiła wynikało, że cudowne miejsce.

Rozpocząłem w Tatrzańskiej Leśnej, skąd żółtym szlakiem udałem się w kierunku Zbójnickiej Chaty wzdłuż potoku Zimna Woda. Lubię ten szlak. Auto parkuje się za darmo pod samym wejściem, ludzi brak, ukształtowanie terenu sprawia, że poranne słońce nie chowa się za żadnym grzbietem. Nie ma żadnego asfaltowania, cały czas wąska ścieżka.

Obrazek

Są widoki w kierunku Łomnicy (na zdjęciu), oraz Sławkowski Szczyt.

Obrazek

Jest przepiękny potok Zimna Woda z białymi kamieniami i wodospadami. Jedyny minus jest taki, że te wszystkie atrakcje opóźniają tempo marszu. Chociaż, czy to źle? Oczywiście, że nie.

Obrazek

Tęcza, która ostatnio kojarzy się głównie z tym, z czym nie powinna.

Obrazek

Wchodzę do Doliny Zimnej Wody. Dzięki umierającym lasom jest więcej widoków. Czuję się dzisiaj wyjątkowo mocny. Zwykle wlokę się na początku tak, że wszyscy mnie wyprzedzają. Tego dnia to ja wyprzedzałem, nawet dzielnych młodych chłopaków, z kaskami i linami, którzy skomentowali, że chyba dzisiaj to nie jest ich dzień i może powinni zweryfikować plany.

Obrazek

Niektórzy zażywają kąpieli. Czyżby woda w potoku była ciepła? ;)

Obrazek

Pojawiają się góry.

Obrazek

Obrazek

Mijam Zbójnicką Chatę bez zatrzymywania, ciesząc się z dodatkowej godziny jaką nadrobiłem od ostatniej tabliczki.

Obrazek

W niektórych miejscach jakby zaczęły pojawiać się kolory jesienne.

Obrazek

Widok na Świstowy Szczyt (2383) - mój cel. Po lewej widać Świstowy Grzbiet, którym mam zamiar pójść.

Obrazek

Jest i Strażnik Świstowego Szczytu. Widząc nasze zamiary przekazał kolegom w górze informację o nadchodzących gościach.

Obrazek

Po przejściu strumyka idę jeszcze kawałek szlakiem.

Obrazek

A potem na czuja skręcam w prawo w górę na grzbiet po kamieniach i trawkach.

Obrazek

Jesteśmy na Świstowym Grzbiecie. Jest łagodny i bardzo przyjemny. Świstaków całe stada, ale już nie takie oswojone jak te mieszkające przy szlakach, tylko świstają i znikają w norkach. Po lewej widoczna Mała Wysoka.

Obrazek

Widok wstecz w stronę Zbójnickiej Chaty.

Obrazek

Łagodny odcinek kończy się. Teraz trzeba obejść zbyt strome ściany trzymając się prawej strony grani.

Obrazek

Jest tutaj taki kominek, który opisywany jest jako jedyna umiarkowana trudność. Kiedy pod nim stanąłem, miałem obawy, czy nie za stromy dla Tobiego. Tobi poczuł zew i śmignął kominkiem aż miło. Zdjęcie wygląda dziwnie, Tobi sprawia wrażenie jakby się czołgał, a jest to efekt stromizny. Czekałem na dole aż wyjdzie do końca, w obawie że mogą polecieć kamienie.

Obrazek

Wyszedł na górę i mówi do mnie - "teraz Ty".
Okazało się, że z aparatem na szyi radziłem sobie dużo grzej niż on ;)

Obrazek

Potem jeszcze strome trawki.

Obrazek

I jesteśmy na górze. Powaląjące widoki w stronę Lodowego i Łomnicy. Widoki te miałem cały czas od początku grzbietu. Oczywiście zmieniał się kąt i wysokość. Im wyżej, tym lepiej to wyglądało.

Obrazek

A to widoki na drugą stronę. Mała Wysoka, Gerlach, Dzika Turnia, Wysoka.

Obrazek

A to jeszcze przede mną. Wszystkie trzy wierzchołki Świstowego Szczytu.

Obrazek

Na górze spotykam w sumie 5 Polaków w 2 grupach. Koledzy dziewczyny ze zdjęcia zapytali mnie jak wchodziłem. Opisałem im drogę i trudności. Będą próbowali schodzić grzbietem, ale im się nie uda, bo widziałem ich potem z góry jak wycofali się do Świstowej Doliny.

Obrazek

Idę sobie granią przez kolejne wierzchołki rozglądając się na boki. Widok w stronę Lodowego.

Obrazek

Widok w stronę Gerlacha.

Obrazek

Widok na północ, na masyw Szerokiej Jaworzyńskiej.

Obrazek

Tatry Bielskie.

Obrazek

Tobi na głównym wierzchołku Świstowego.

Obrazek

Stąd fajnie widać w stronę Wysokiej. Jest na niej tyle ludzi, że aż mnie zmyliło, że to muszą być jednak Rysy. Przeniosłem zooma na Rysy... a tam tłumy jak na Krupówkach. Tego dnia podobno na Orlej był 2-godzinny korek. A ja nie mam nikogo w zasięgu wzroku. Jestem sam, tylko ja i góry.

Obrazek

Zielony Staw Kaczy w Kaczej Dolinie.

Obrazek

Gerlach.

Obrazek

Widok na południe. Świstowa Dolina - tędy planuję schodzić. A nad nią szczyty: Sławkowski, Staroleśny, Mała Wysoka. Piękne widoki na góry 360 stopni.
Wymyśliłem, że aby nie cofać się granią przejdę obniżając się po łuku zboczem aż do ścieżki. Spodziewałem się, że droga po kamieniach i piargach będzie technicznie trudna i była. Poradziliśmy sobie doskonale.

Obrazek

Dochodzimy do ścieżki. Najbardziej jesienne kolory tego dnia.

Obrazek

Widok w dół na Świstową Dolinę. Kurcze, będzie jeszcze kawałek stromego zejścia.

Obrazek

W niższej partii idzie się po kamieniach.

Obrazek

Jesteśmy na dnie doliny. Tobi rzuca się na strumyk. Podczas tej wycieczki nie dostał ode mnie ani kropli wody. Znowu wypiłem mu całą :D

Obrazek

Bardzo tu ładnie, zielona świeża trawka.

Obrazek

Śnieżnobiałe kamienie nietknięte przez porosty.

Obrazek

Mech dopiero kwitnie. Pewnie jeszcze niedawno leżał tutaj stary śnieg.

Obrazek

Wracamy na szlak. Na Świstowym już się nie spieszyłem, ale widać naprawdę jestem mocny dzisiaj. Jeszcze nie ma 13:00 przecież nie będę wracał tak wcześnie do domu.

Obrazek

No to Rohatka. Dawno tam nie byłem. Sokół twierdzi, że to właśnie Rohatka jest najtrudniejszym słowackim szlakiem w Tatrach Wysokich. Trzeba to zweryfikować.

Obrazek

Podchodzimy stromym żlebem, ale bez większych trudności. Podobnie jak na Czerwonej Ławce Tobi jest ulubieńcem wszystkich.

Obrazek

Przełęcz zdobyta. Widok wstecz.

Obrazek

Pojawiły się fajne chmurki. Widok w stronę Łomnicy.

Obrazek

Lodowy (z lewej) i Lodowa Kopa (z prawej). Na Kopie Tobi był :)

Obrazek

No to teraz zejście na drugą stronę. Patrzę i no way. Tobi tędy w życiu nie zejdzie. Myślę sobie, nawet nie będę próbował przy takiej ilości ludzi, zaraz będę gwiazdą FB, że męczę biednego pieska.

Obrazek

No ale taka dziewczyna, zakochana w Tobim, mówi, że mi pomoże, żebym podał jej Tobiego, że ona go odbierze z dołu. I tak sobie będziemy go przekazywać. Nie ma szans - tak to nie działa. Zachęcony jednak jej pozytywną reakcją, zaczynamy z Tobim schodzić. W pewnych miejscach Tobi trochę marudzi, ale cały czas mnie słucha, wykonuje komendy. Radzi sobie.

Obrazek

Najgorsze są łańcuchy, które mu tylko przeszkadzają. Jednak niektórych nie da się obejść.

Obrazek

Im niżej tym łatwiej. Wygląda, że się uda. Tobi zszedł całkowicie sam, bez żadnej pomocy z mojej strony. Zresztą, mając aparat, obiektywy i plecak, i tak nie byłbym w stanie mu pomagać.

Obrazek

Sokół ma rację - Rohatka jest bez wątpienia najtrudniejszym technicznie szlakiem w słowackich Tatrach. Natomiast ze względu na ukształtowanie, nie odczuwa się na nim aż tak bardzo lęku przestrzeni i wysokości.

Obrazek

Tobi chłodzi łapki. Zadziwił mnie dzisiaj swoimi umiejętnościami.

Obrazek

Zmarzły Staw pod Polskim Grzebieniem.

Obrazek

Znowu ostro w górę. Schodkowy szlak na Polski Grzebień.

Obrazek

Nie ma się co zastanawiać. Jak już tu jestem, to nie wejść na Małą Wysoką byłoby nie w porządku.

Obrazek

Tobi zgadza się, że to dobry pomysł :)
Na Polskim Grzebieniu zeżarł dwie kanapki od ludzi. Jedną z kotletem, a drugą nie wiem z czym, bo dziewczyna go tylko przepraszała, że kanapka wczorajsza. Za każdym razem mówiłem, że je też jestem głodny, ale bez reakcji.

Obrazek

Jakiś armagedon temperaturowy. Jest chyba ze 30 stopni i kompletny brak wiatru. Słońce parzy jak w Chorwacji.

Obrazek

Szczytujemy!
Można obejrzeć Świstowy z góry. Zagadkowa sprawa z tymi wierzchołkami. Tutaj najwyższy wydaje się ten środkowy.

Obrazek

Staroleśny Szczyt (2476).
I wtedy weszliśmy w chmurę. Zmiana pogody była zaskakująco nagła. Słońce już ego dnia nie wyszło.

Obrazek

Na zejściu z Wysokiej, jakaś pani głośno komentuje, że właściciel tego psa robi mu krzywdę i że pies na pewno sobie pokaleczył łapki. Jej mąż ma trochę inne zdanie i mówi, że może pies to lubi, ale pani wie lepiej. Odwraca się i mówi "patrz, on już ledwie idzie, nie ma siły nadążyć". Akurat wtedy przechodziłem obok niej, ale się nic nie odezwałem. Tobi był kilkanaście metrów w przodzie i wyglądało tak, że jego właścicielem jest inny koleś ;)

Przede mną bardzo długa droga powrotna. Najpierw Doliną Wielicką.

Obrazek

Świstak - strażnik Doliny Wielickiej oznajmia krewniakom, że Tobi opuszcza ich tereny. Widać akurat moment wydawania świstu. Byłem na tyle blisko, ze prawie mnie ogłuszył.

Obrazek

Szkoda, że nie ma słońca. Tu wszystko kwitnie.

Obrazek

Następnie wracamy dłużącą się Magistralą. Cały czas w kosówkach, ciągle co parę metrów leży biała chusteczka. Dziewczyny, chowajcie chusteczki pod kamień/korzeń. Nie zostawiajcie ich tak po prostu na widoku!
Tobi pozuje pod Sławkowskim Szczytem - to była jego pierwsza góra w Tatrach. Nie jest ani trochę zmęczony, a ja padam - wszystko mnie już boli.

Obrazek

Co ciekawe, w chmurach są tylko Tatry. Od Smokowca wszystko w słońcu.

Obrazek

Doszlismy na Hrebieniok. Jeszcze zejście do Doliny Zimnej Wody i powrót do auta. Końcówka straszliwie mi się dłużyła.

Obrazek

Wycieczka wyszła 15 godzin. To trochę dziwnie dużo, szczególnie, że z rana formę miałem naprawdę dobrą. Sprawdziłem kilometraż - 27 km i 2100 przewyższeń + jeszcze to co poza szlakiem na Świstowy. Czyli grubo ponad 30 km i pod 2500 przewyższeń - jestem usprawiedliwiony, to powinno zmęczyć.

A czy jestem okrutny dla Tobiaszka?
Pewnie tak, a on ma już rozbudowany syndrom sztokholmski i teraz kiedy piszę tą relację leży mi w nogach i śni o świstakach.

Obrazek
ODPOWIEDZ