W stepie szerokim ... - Kazachstan - maj 2019

Relacje z górskich wypraw i innych wyjazdów oraz imprez forumowiczów. Ten dział jest przeznaczony dla osób, które chcą opisać swoje relacje i/lub pokazać zdjęcia ze spotkań nie będących Klubowym Zjazdem lub Górską Wycieczką Klubową.

Moderatorzy: HalinkaŚ, Moderatorzy

Awatar użytkownika
adamek
Moderator
Moderator
Posty: 2463
Rejestracja: 27 stycznia 2011, 12:24

W stepie szerokim ... - Kazachstan - maj 2019

Post autor: adamek » 19 lipca 2019, 0:57

11 - 26 maja 2019 - Kazachstan - W stepie szerokim ...

Obrazek

... i nie tylko w stepie :)

Obrazek

Obrazek


Pomysł na Kazachstan powstał dość późno. Najpierw załatwiliśmy sobie auto. Nie takie to proste, duże sieciowe wypożyczalnie żądają dużych pieniędzy. Nam chodziło o auto terenowe z napędem na cztery koła. W małej lokalnej wypożyczalni zamówiliśmy Renault Duster, cena była najniższa (~190 PLN za dzień). Kupiliśmy bilety na samolot z Warszawy do Astany. Co ciekawe – bilety kupowaliśmy do Astany, a polecieliśmy do Nur-Sułtan :) Międzyczasie Kazachowie zmienili nazwę swojej stolicy, nadając jej nazwę na cześć byłego prezydenta.

Z Warszawy wylecieliśmy w nocy, by rano, po 5 godzinach wylądować w stolicy jednego z największych państw świata. Kazachstan jest osiem razy większy od Polski, ale zamieszkuje go połowę mniej mieszkańców niż nasz kraj.

Przechodzimy przez odprawę, dostajemy „karteczkę” z informacją o wjeździe do Kazachstanu – na szczęście jest podwójnie ostemplowana przez straż graniczną. Bez niej i to jeszcze bez dwóch pieczątek są bardzo duże problemy przy wylocie.
Lotnisko jest nowoczesne, ale małe i sprawia wrażenie pustego. Dworzec kolejowy, na który przejechaliśmy przez całe miasto autobusem jest ogromny i nowoczesny, niedawno wybudowany na środku stepu. Szybko rozrastające miasto dopiero „dochodzi” do niego. Na kilkupiętrowym (chyba są 4 piętra) jest mnóstwo obsługi, przy czym naliczyliśmy raptem 6 pasażerów wraz z nami :) . Wyjaśnieniem może być rozkład jazdy – od godziny 10 do 22 odjeżdżają raptem 4 pociągi.

Obrazek

Zostawiamy bagaże w bezpłatnej przechowalni i wracamy do centrum miasta. Podróżujemy autobusami miejskimi. Przejazd kosztuje 150-500 KZT = 1,5-5 PLN, a bilety kupuje się u biletera w autobusie.

Obrazek

Miasto budowane na środku stepu od 20 lat robi wrażenie – monumentalne budowle, zarówno urzędowe jak i mieszkalne. Wielki, długi na kilometr budynek w którym mieści się większość ministerstw, pałac prezydencki, budynki muzeów, teatrów czy filharmonii – wszystko olbrzymie i przytłaczające swoją monumentalnością.
Cały czas miasto jest rozbudowywane we wszystkich kierunkach.

Obrazek

Wyjeżdżamy windą na wieżę widokową Bajterek (wejście 700 KZT = 7 PLN). Z wysokości 105 metrów widać jeszcze większy rozmach przy planowaniu i budowie miasta.
Megalomania do sześcianu. :D

Obrazek

Wracamy na dworzec kolejowy. Mamy wykupiony bilet na pociąg do Ałma Aty. Pociąg złożony jest z kilkunastu wagonów objęty, jest całkowitą rezerwacją, a bilety są sprawdzane przed wejściem do wagonu. My mamy wykupione miejsce w wagonie sypialnym – wygodne przedziały z czterema miejscami do spania. W pociągu jest też wagon restauracyjno-barowy, z którego usług z przyjemnością skorzystaliśmy, nawiązując ciekawe znajomości :) .


Rano dojeżdżamy do Ałma Aty, największego w Kazachstanie, prawie 2 milionowego miasta. Byłej stolicy.
Miasto jest położone u stóp wysokich, dochodzących do 5000 metrów, gór Ałtaju. Odbieramy zamówione w wypożyczalni auto

Obrazek

i jedziemy na zakupy. Najbardziej zależy nam na butlach gazowych, które bez problemu kupujemy w pierwszym sklepie turystycznym (11 PLN). Później jeszcze robimy zakupy spożywcze i możemy ruszać w trasę.
Ceny produktów spożywczych są porównywalne do cen w Polsce. Tu 50 gr więcej, tam mniej. W sumie jest to samo. Sklepiki w małych wioskach są ubogo zaopatrzone, w większych wsiach i miasteczkach wybór produktów jest duży jak w polskich sklepach. Centra handlowe w Astanie czy Ałma Ata mogłyby równie dobrze stać w Polsce, Niemczech czy Ameryce.



Wyjeżdżamy ruchliwą trasą w kierunku wschodnim. Czym dalej od Ałma-Aty tym ruch jest mniejszy, a drogi coraz bardziej dziurawe. Po 200 km dojechaliśmy do miejsca skąd odchodzi droga w kierunku Kanionu Szaryńskiego. Zjazd jest dobrze oznaczony, a dalej przez kilkanaście km jedziemy nowiutką asfaltową drogą. Jeszcze rok temu była tam droga szutrowa. Na końcu znajduje się posterunek straży parkowej, Kanion znajduje się na terenie parku narodowego i aby wejść należy wnieść opłatę (750 KZT za osobę i 200 KZT za auto = 7,5 i 2 PLN).

Obrazek

Kanion Szaryński ciągnie się wzdłuż brzegów rzeki Szarin na długości ponad 80 km. My dojechaliśmy do jego najbardziej znanej części - Doliny Zamków, długiego na 3 km wąwozu z niezwykłymi formacjami skalnymi przekraczającymi 100 m wysokości.
Tego dnia podziwiamy Kanion od góry, obserwując skalne twory w świetle zachodzącego słońca.

Obrazek

Jako że dość mocno wiało – zresztą wiało prawie zawsze :), nie rozbijamy namiotu i noc spędzamy w samochodzie, przy wiacie z widokiem na kanion.

Następnego dnia schodzimy jedną z kilku bardzo stromych ścieżek w dół wąwozu. Wokoło otaczają nas niezwykłe potężne skalne baszty. Kanion miejscami zwęża się do kilkunastu metrów, miejscami rozszerza się do kilkudziesięciu metrów.

Obrazek

Obrazek

Po ok. 3 km docieramy do końca – wąwóz rozszerza się i dochodzi do głównego Kanionu Szaryńskiego, którym płynie rwąca rzeka Szaryn. Znajduje się tam „Eco Camp”, obóz z kilkoma szałasami i kilkoma jurtami, gdzie można przenocować.

Obrazek

Obrazek

Obrazek

Wracamy tą samą drogą fotografując skalne cudeńka.

Obrazek

Ruszamy w dalej drogą wzdłuż Kanionu z widokiem na pobliskie pasma górskie. Później przez step, drogą prostą jak od linijki.

Obrazek

Wjeżdżamy w góry. Droga jest coraz gorsza, a mijane wioski wyglądają coraz biedniej.

Obrazek

Wieczorem dojechaliśmy do miejscowości Saty, miejsca wypadowego do zwiedzania Parku Narodowego Jezior Kolsai. Tym razem chcemy spać na kwaterze. Objechaliśmy wioskę i znaleźliśmy ciekawą miejscówkę (4000 KZT od osoby), nocleg w lokalnym, bardzo ładnie urządzonym pensjonacie.

Obrazek

Obrazek

Miejsca noclegowe są opisane „гостиницa” lub „Қонақ”. W Kazachstanie mówi się po kazachsku i rosyjsku. My cały czas porozumiewaliśmy się naszym skromnym rosyjskim, nie było żadnych problemów. Ten język wszyscy znają, a napisy są w cyrylicy w obydwu językach, z tym że litery kazachskie różnią się trochę od rosyjskich.

Obrazek

Rano ruszamy w kierunku jezior Kolasai. Wjazd jest płatny ze względu na teren parku narodowego. Opłaty są standardowe - za dwie osoby i auto na dwa dni ok. 2500 KZT = 25 PLN. Na liście wjeżdżających do parku turyści z całego świata, również z Polski. Jedziemy kilka kilometrów, dobrą asfaltową, ostro pnącą się w górę drogą, aż do dużego, teraz pustego, parkingu. Rozpościera się z niego widok na Dolne Jezioro Kolasai leżące na wysokości 1818 m npm. Jeziora są trzy: Dolne, Środkowe i Górne.

Obrazek

Obrazek

Schodzimy nad jezioro i ścieżką na wysokim brzegu obchodzimy jezioro. Później przez las, wzdłuż strumienia, idziemy do kolejnego jeziora położonego 5 km dalej i 430 m wyżej.

Obrazek

Środkowe jezioro Kolsai jest położone pomiędzy wysokimi, ośnieżonymi górami tworząc wspaniałe widoki.

Obrazek

Ze względu na strefę przygraniczną do górnego jeziora położonego kolejne 5 km dalej na wysokości 2850 m npm można się dostać tylko mając przepustki. My wracamy. W sumie przez cały dzień spotkaliśmy co najwyżej kilku turystów i sześcioosobowy konny oddział wojskowy.

Obrazek

Noc spędziliśmy w aucie na parkingu.

Rano wracamy do Saty. Po drugiej stronie wioski wjeżdżamy gruntową drogę. Teraz przydaje się nam auto z wysokim zawieszeniem, a miejscami i napęd 4x4, szczególnie w czasie ostrych podjazdów i przy przejeździe brodem przez rzeczkę.

Obrazek

Znów dojeżdżamy do szlabanu i wnosimy opłatę (1680 KZT za 2 osoby i auto). Jedziemy dalej, docieramy do miejsca biwakowego, zostawimy auto i po kilkuset metrach dochodzimy do Jeziora Kaindy.

Obrazek

Jezioro leży na wysokości 1867 m npm i powstało w wyniku trzęsienia ziemi na przełomie 1910 i 1911 roku. Osuwisko skał utworzyło naturalną tamę, a dno wąwozu wypełniło się wodą. Rosnące w wąwozie drzewa utworzyły podwodny las.

Obrazek

Obrazek

Z jeziora wystają suche pnie drzew tworząc jedyne w swoim rodzaju widok. Pod wodą, zalane gałęzie pozostały zielone.

Obrazek


c.d.n.

więcej zdjęć https://photos.app.goo.gl/e4frjV27HuYC2LHn8
---------------------------------------------------------------------------------------------------------------------------
http://picasaweb.google.com/adamkostur

Za dwadzieścia lat bardziej będziesz żałował tego, czego nie zrobiłeś, niż tego, co zrobiłeś.
Więc odwiąż liny, opuść bezpieczną przystań. Złap w żagle pomyślne wiatry. Podróżuj, śnij, odkrywaj.
Awatar użytkownika
Kovik
Członek Klubu
Członek Klubu
Posty: 1536
Rejestracja: 18 maja 2010, 22:59
Kontakt:

Re: W stepie szerokim ... - Kazachstan - maj 2019

Post autor: Kovik » 19 lipca 2019, 15:11

Tylko Adamie drogi nie zmuszaj nas do długiego czekania na ciąg dalszy
http://gorolotni.blogspot.com

Życie zaczyna się po trzydziestce
Awatar użytkownika
Atria
Członek Klubu
Członek Klubu
Posty: 478
Rejestracja: 20 września 2010, 21:37

Re: W stepie szerokim ... - Kazachstan - maj 2019

Post autor: Atria » 20 lipca 2019, 11:54

szok, nie myślałam że tam jest tak ładnie :brawo:
"Historii nie da się przewidzieć, tyle wiem jako historyk..."
https://picasaweb.google.com/113286441417725252446
https://picasaweb.google.com/111113594221971045818
Awatar użytkownika
dani
Członek Klubu
Członek Klubu
Posty: 91
Rejestracja: 06 stycznia 2014, 18:18

Re: W stepie szerokim ... - Kazachstan - maj 2019

Post autor: dani » 20 lipca 2019, 18:17

czekam na cd...jak zwykle pięknie i ciekawie
Awatar użytkownika
Darek
Członek Klubu
Członek Klubu
Posty: 1125
Rejestracja: 28 października 2011, 20:47

Re: W stepie szerokim ... - Kazachstan - maj 2019

Post autor: Darek » 20 lipca 2019, 21:28

Pierwsze zdjęcie i ... myślałem, że będzie to faktycznie opowieść o nieprzyjaznym, stepowym kraju, a tu miła niespodzianka i piękne góry zmieniają moje postrzeganie tej części świata. Czekam na c.d. ;)
Włóczęga: człowiek, który nazywałby się turystą, gdyby miał pieniądze.
(J. Tuwim)
Awatar użytkownika
Grochu
Moderator
Moderator
Posty: 4626
Rejestracja: 14 października 2009, 12:11

Re: W stepie szerokim ... - Kazachstan - maj 2019

Post autor: Grochu » 21 lipca 2019, 8:58

No to prawda, że mamy dość fałszywe pojęcie o topografii krajów środkowej Azji: że tylko stepy, pustynie i płasko jak naleśnik. Paru znajomych tam już było i zdjęcia rzucają na kolana.
Nieważne: gdzie. Ważne: z kim :)
"Lepiej się w życiu wygłupiać niż wymądrzać" ( ktoś tam )
"Ludzie są coraz lepsi - w udawaniu coraz lepszych" ( też ktoś tam )
Małgośka
Członek Klubu
Członek Klubu
Posty: 100
Rejestracja: 07 marca 2011, 20:53

Re: W stepie szerokim ... - Kazachstan - maj 2019

Post autor: Małgośka » 21 lipca 2019, 20:50

Tak samo od zawsze myślałam,że tam tylko stepy i nic więcej ciekawego :) A tu proszę miłe zaskoczenie :hura:
Adam nie chcę popędzać ale ile można czekać na cd. :P
Awatar użytkownika
adamek
Moderator
Moderator
Posty: 2463
Rejestracja: 27 stycznia 2011, 12:24

Re: W stepie szerokim ... - Kazachstan - maj 2019

Post autor: adamek » 23 lipca 2019, 22:41

Stepu jest tam bardzo dużo, ale jest on urozmajcony, nie tylko płaski jak stół krajobraz.
Ciekawe są góry, różne, dla każdego do wyboru- wysokie 4-5 tysięczniki, zielone góry jak nasze Beskidy i suche, wielokolorowe poprzecinane kanionami.
---------------------------------------------------------------------------------------------------------------------------
http://picasaweb.google.com/adamkostur

Za dwadzieścia lat bardziej będziesz żałował tego, czego nie zrobiłeś, niż tego, co zrobiłeś.
Więc odwiąż liny, opuść bezpieczną przystań. Złap w żagle pomyślne wiatry. Podróżuj, śnij, odkrywaj.
Awatar użytkownika
adamek
Moderator
Moderator
Posty: 2463
Rejestracja: 27 stycznia 2011, 12:24

Re: W stepie szerokim ... - Kazachstan - maj 2019

Post autor: adamek » 23 lipca 2019, 22:45

ciąg dalszy


Zjeżdżamy z gór i jedziemy prawie 150 km do Kegen, dziesięciotysięcznej miejscowości pośród stepu. Zwiedzamy „centrum” miasteczka, jest już późno więc udaje nam się zjeść już tylko samsy.

Obrazek

Samsa to specjalność kuchni środkowoazjatyckiej – rodzaj pierogów z ciasta przypominającego ciasto francuskie smażone na głębokim tłuszczu z różnym nadzieniem. Najczęściej jest to mięso z baraniny lub kurczaka, ser czy masa ziemniaczana. Zdarzają się również inne bardziej wyszukane. My często je jedliśmy, smakowały nam, a i cena (1,0-1,5 PLN) zachęcała do kupna.

Obrazek

Na noc zatrzymujemy się w Hotelu Kegen – wiedzieliśmy z relacji, że hotel jest OK., zresztą na mapie w GPS był opis „inside OK”, w innym razie raczej nie weszlibyśmy do niego :) . Koszt noclegu od osoby to 3000 KZT = 30 PLN. Spędziliśmy w nim dwie noce. Hotel jest również lokalnym centrum łączności dla okolicznych taksówek – do późna jest ruchliwo, dzwonią telefony i słychać komunikaty przez radio lub CB.

Rano tankujemy auto i ruszamy w step.

Obrazek

Trochę o paliwie i tankowaniu – stacje benzynowe są w każdej trochę większej wsi – nieduża budka i jeden lub dwa dystrybutory. Jadąc w góry czy step warto mieć pełny bak. Poza Ałma Atą i innymi dużymi miastami można tankować tylko benzynę E92 i ewentualnie … E80. W dużych miastach jest jeszcze benzyna E95, a nawet E98. Na stacjach benzynowych najpierw się płaci, obsługa odblokowuje dystrybutor i dopiero można lać do zakupionej wartości. A ceny? Ceny to marzenie Polaków i nie tylko. Najdrożej płaciliśmy za litr równowartość … 1,70 PLN, najtaniej 1,40 PLN. Paliwa nie oszczędzaliśmy :) .

Obrazek

Kilkanaście km za miastem zatrzymaliśmy się nad rzeką Kegen i urządziliśmy sobie śniadanie. Rzeka Kegen płynąca przez płaski step meandruje tworząc mnóstwo zakoli i odciętych zatoczek. Wspaniały widok, szczególnie z góry. Tak wygląda wiele rzek płynących przez step.

Obrazek

Obrazek

Dalsza droga prowadzi przez rozległy step, ograniczony daleko na horyzoncie górami, nad którymi właśnie zbierały się chmury i obawialiśmy się deszczu.

Dojechaliśmy do wioski Karasaz. Kończy się asfalt. Przejeżdżamy przez wieś i kierując się GPS-em wjeżdżamy na właściwą drogę szutrową.

Obrazek

Zatrzymujemy się przy miejscowym cmentarzu, jakich wiele tutaj. Grobowce większe i mniejsze, niektóre misternie wykończone, wszystkie z półksiężycem, symbolem religii większości Kazachów - islamem.

Obrazek

Obrazek

Trochę dalej zjeżdżamy na wąską drogę ziemną z dużymi wybojami. Tu przydaje się napęd na cztery koła. Za niewielkim wzgórzem rozciąga się widok na jezioro Tuzkol.

Obrazek

Tuzkol jest dużym jeziorem słonym (prawie tak słonym jak Morze Martwe) położonym na środku stepu ze wspaniałym widokami na siedmiotysięczniki Tienszan. Niestety jest pochmurnie i widoki są trochę brzydsze (Tienszan zobaczyliśmy później, jak rozpogodziło się). Dodatkowo zaczęło trochę kropić. Przestraszyliśmy się że możemy mieć problem z wyjazdem po gliniastej drodze i odjeżdżamy od jeziora.

Obrazek

Pogoda się jednak poprawiła i w słońcu objeżdżamy jezioro po szutrowej drodze przez step, na którym pasły się stada koni, krów i owiec.

Obrazek

Obrazek

Obrazek

Przejechaliśmy przez pasmo gór i znów wjechaliśmy na step. I tak w kółko. Typowe dla południowego Kazachstanu.

Obrazek

Obrazek

Noc spędzamy ponownie w Kegen, a rano robimy zakupy na lokalnym bazarze (m.in. kurut - kulki z wysuszonego zsiadłego mleka lub jogurtu, ciekawe w smaku - coś jakby ostry ser, tylko o nie zachęcającym zapachu. Nam smakował :) ) i ruszamy ponownie w kierunku kanionów. Przejeżdżamy przez Kanion Szaryński na parking i miejsce widokowe na rzekę Szarin płynącą w głębokim kanionie.

Obrazek

Obrazek

Niedaleko dalej skręcamy na szutrową drogę. Większość skrętów w boczne, ziemne drogi prowadzące w ciekawe miejsca nie są oznaczone. Jedyną metodą jest jazda na GPS i na spisane wcześniej współrzędne. Droga w którą skręciliśmy prowadzi przez step. Po kilku kilometrach kończy się – dalej jest już urwisko.
Dojechaliśmy do Kanionu Księżycowego.

Obrazek

Obrazek

Piękny widok z góry na kanion. Schodzimy trochę szlakiem w dół oglądając twory natury z różnych pozycji.

Obrazek

Obrazek

Wracamy na główną drogę i kawałek dalej skręcamy ponownie na boczną drogę. Tym razem do dna Kanionu Księżycowego. Po kilku km ciężkiej drogi, raczej tylko dla aut terenowych, dojechaliśmy do dolinki. Dalej się już nie da autem. Widok na potężne, żółtawe ściany kanionu (stąd inna nazwa – Żółty Kanion) robi duże wrażenie. Szczególnie w świetle zachodzącego słońca.

Obrazek

Idziemy dnem kanionu wzdłuż niewielkiego strumienia, który umożliwia bujny rozwój roślinności. Taka oaza zieleni wśród skalnych ścian.

Obrazek

Obrazek

Zastanawialiśmy się nad noclegiem w tamtym miejscu (często polecane miejsce), ale wróciliśmy na wcześniejsze miejsce, na brzegu urwiska z widokiem na step. Chyba najfajniejsza miejscówka w ciągu wyjazdu :)

Obrazek

Ten dzień to dzień transportowy :) Mamy do przejechania 350 km, co przy tutejszych drogach i przy naszym stylu jeżdżenia czyli ciągłego zatrzymywania się i focenia, zajęło nam prawie cały dzień. Cały dzień w upale i przy jedynym dostępnym radiu – radiu po chińsku, zza pobliskiej granicy Państwa Środka.

Obrazek

Obrazek

Po drodze jeszcze zahaczamy o duże (40 tys.) miasto Żarkent. Szczególnie interesujące w mieście jest drewniany meczet ujgurski zbudowany w XIX wieku. Niesamowita budowla została zbudowana i ozdobiona w stylu dalekowschodnim, a co najciekawsze cała praca została wykonana bez użycia choćby jednego gwoździa. Wchodzimy do środka (250 KZT od osoby i 500 jednorazowo za fotografowanie). Po całym kompleksie oprowadza nas przewodniczka, wskazując co ciekawsze detale budowli i niewielką ekspozycję muzealną.

Obrazek

Drugim ciekawym miejscem w Żarkencie jest zabytkowa drewniana cerkiew. Trochę jej szukamy, ale opłaciło się – ładna, odnowiona świątynia, szkoda że nie dało się wejść do środka.

Z Żarkentu jedziemy jeszcze dwie godziny. I znowu step i góry i step i … :) Pod drodze widzieliśmy stado wielbłądów. To jedyne wielbłądy jakie udało nam się zaobserwować w tym kraju, a mogłoby się wydawać że powinno być ich pełno. Szkoda tylko, że wielbłądy były „troszkę” wyliniałe.

Obrazek

Wieczorem dojeżdżamy do wsi Baszi, gdzie w wypasionym hotelu, wśród wielonarodowego towarzystwa w tym i Polaków, spędzamy nocleg (5000 KZT od osoby = 50 PLN).

Baszi to główne miejsce w Parku Narodowym Ałtyemel, znajdującym się na liście UNESCO. W siedzibie parku wykupujemy bilety umożliwiające wstęp na 3 dni (6900 KZT = 69 PLN) i oglądamy wystawę pokazującą przyrodę Ałtyemel.

Obrazek

Za wsią skręcamy w drogę żwirowo-szutrową. Kawałek dalej szlaban, kontrola wykupionego biletu do parku. Zostaliśmy zapisani w księdze przez strażnika, który tylko rzucił „u nas zdjes mnoga poljakow” i otwarł szlaban. Mamy do przejechania 50 km ziemną drogą, ale bez problemów dostępną dla zwykłych samochodów. Tylko ten pył, zostawiamy za sobą wielką chmurę kurzu.

Obrazek

W połowie drogi następny szlaban, sprawdzenie biletów i jedziemy na Śpiewające wydmy.

Obrazek

Śpiewające wydmy to obszar długości 1,5 km niczym ze środka Sahary – kawałek pustyni pośrodku stepu – kilka wysokich piaskowych wydm. Najwyższa z nich osiąga 150 m wysokości. Słyną z dudniącego dźwięku wydobywającego się z piasku w czasie przesuwania się jego ziarenek. My nie słyszeliśmy tego śpiewu, może był za duży wiatr.
Przy wydmach, na parkingu jest kilka aut. Kilkanaście osób ogląda wydmy z dołu lub wspina się na nie.

Obrazek

Obrazek

My też weszliśmy na górę. W słońcu, po parzącym piasku przeszliśmy po grzbiecie ponad 100 m kupki piachu. Z góry rozciąga się ładny widok na tą część parku, góry i na pobliskie rozlewiska rzeki Ile.

Obrazek

Wracamy 50 km do Baszi i inną drogą szutrową, tylko jeszcze bardziej pylastą, jedziemy w kierunku gór Aktau.

Obrazek

Obrazek

W połowie 80 km drogi, szlaban. W zupełnym pustkowiu na środku stepu stoi barak – stara przyczepa samochodowa, w niej strażnik który nas spisał i przepuścił. Ale w „domku” była również kobieta i malutkie dziecko. Ciekawe jak się mieszka na końcu świata.

Obrazek

Na końcu drogi, pod górami jest miejsce biwakowe - kilka trzcinowych wiat. Gotujemy kolację i przygotowujemy się do noclegu. Dwa inne auta odjechały przed zachodem słońca, zostaliśmy sami – w promieniu kilkudziesięciu km nie było nikogo innego :)

Obrazek

Obrazek

Rano ruszamy w głąb gór. Wędrujemy wyschniętym korytem rzeki.

Obrazek

Obrazek

Obrazek

Ponad nami piętrzą się pionowe ściany skał w różnorodnych kolorach – żółtym, pomarańczowym, czerwonym, zielonkawym i białym. To właśnie od białych skał góry Aktau zwane są również Białymi. Piaskowa struktura skał urozmaicona jest pasmami białej krystalicznej skały.

Obrazek

Obrazek

Obrazek

Weszliśmy w głąb gór na kilka km, doszliśmy prawie do końca wąwozu. W panującym żarze i upale wróciliśmy po kilku godzinach do auta.

Obrazek

Obrazek

Wracając skręciliśmy jeszcze do gór Katutau. Góry są zbudowane ze skał wulkanicznych w kolorze bordowym i purpurowym. Nie robią one takiego wrażenia, pewnie góry Aktau wysoko podniosły poprzeczkę.

Obrazek

W drodze powrotnej zatrzymujemy się jeszcze w miejscu, gdzie płynie strumień, jest zielono i rośnie ponad 700-letnia wierzba. Ponoć odpoczywał pod nią sam Czyngis-chan.

Na noc wracamy do Baszi. W hotelu którym spaliśmy dwie noce wcześniej nie było już miejsca. Skierowali nas na sąsiednią ulicę gdzie wynajmowano kwatery. Bierzemy nocleg (6000 KZT od osoby, ze śniadaniem), fajne miejsce – dwupokojowa kwatera, „stołówka” i fajne podwórko. A rano śniadanie i do wyboru „kasza” lub „jajca”. Wybieramy jajca :) , były pyszne.


c. d. n.

więcej zdjęć: https://photos.app.goo.gl/MxQfLbthgNmd9Rss5
---------------------------------------------------------------------------------------------------------------------------
http://picasaweb.google.com/adamkostur

Za dwadzieścia lat bardziej będziesz żałował tego, czego nie zrobiłeś, niż tego, co zrobiłeś.
Więc odwiąż liny, opuść bezpieczną przystań. Złap w żagle pomyślne wiatry. Podróżuj, śnij, odkrywaj.
Awatar użytkownika
dani
Członek Klubu
Członek Klubu
Posty: 91
Rejestracja: 06 stycznia 2014, 18:18

Re: W stepie szerokim ... - Kazachstan - maj 2019

Post autor: dani » 29 lipca 2019, 17:25

kolejna piękna odsłona, niepowatrzalnie piękne te skały i wydmy mnie urzekły ( choć szkoda, że nie śpiewały )
cenowo całkiem niezły ten Kazachstan. A jakie były temperatury ? - chodzi mi o ten żar i w pozostałym czasie i miejscach?
Awatar użytkownika
Tidżej
Administrator
Administrator
Posty: 2467
Rejestracja: 15 listopada 2011, 8:35

Re: W stepie szerokim ... - Kazachstan - maj 2019

Post autor: Tidżej » 29 lipca 2019, 20:58

Adamek, oglądam tu i na fb i nie ma co ukrywać jestem pod wrażeniem. Wybrany przez Was teren świetny, a zdjęcia (kolory!) rzeczywiście rzucają na kolana. Skąd pomysł na Kazachstan? Co było inspiracją? Zdradź trochę warsztatu przygotowań, planów?
Czekam na cd...
| Gór, co stoją nigdy nie dogonię... |
Awatar użytkownika
adamek
Moderator
Moderator
Posty: 2463
Rejestracja: 27 stycznia 2011, 12:24

Re: W stepie szerokim ... - Kazachstan - maj 2019

Post autor: adamek » 30 lipca 2019, 23:26

ciąg dalszy

Zostało nam do zobaczenia jeszcze jedno miejsce w Parku Narodowym Ałtyemel. Aby tam dojechać musieliśmy okrążyć góry, pokonując ponad 200 km. Dojeżdżamy do końca asfaltu, dalej znowu drogą ziemną w kierunku wjazdu do parku.

Obrazek

Mijamy szlaban (oczywiście wcześniej zostaliśmy spisani), później drugi. W sumie po 45 km jazdy drogą wśród chmury kurzu dojechaliśmy do kurhanów Besshatyr .

Obrazek

Obrazek

Obrazek

Jest to zespół kilkunastu grobowców z ok. V wieku pne. Największe kurhany wznoszą się na 15 m.

Obrazek

Obrazek

Obrazek

Jeden z nich został rozkopany a wewnątrz zrekonstruowano drewnianą konstrukcję grobowca, nad którym następnie był usypywany kurhan. Wokół kurhanów ustawionych jest sporo kamiennych kręgów.

Obrazek

Wracając podjeżdżamy jeszcze do gór na końcu stepu i wjeżdżamy pomiędzy nie. Na jednej ze skał znajdują się petroglify, naskalne rysunki zwierząt z epoki żelaza.

Obrazek

Obrazek

Nie wszystkie :) sam też coś narysowałem :D

Obrazek

Wyjeżdżamy z parku, nie mamy biletu na następny dzień, bo pewnie rozbilibyśmy się gdzieś na jego terenie. Do parku przylega duże jezioro – zbiornik Kapszagajski, popularne miejsce wypoczynku oddalonej o 80 km Ałma Aty. Znaleźliśmy sobie ładne miejsce na jeziorem i tam spędziliśmy noc. Takich jak my było więcej – kilometr dalej obozowali Kazachowie.

Obrazek

Od rana chmurzy się. Jedziemy w stronę Ałma Aty. Teraz już mamy pod kołami asfalt, a nawet równiutki beton – trasa prowadzi najpierw drogą szybkiego ruch, a później nawet odcinkiem autostrady. Co ciekawe autostrada jest płatna, jest jedna bramka na pasie w kierunku Ałma Aty i tam wnosi się opłaty w kwocie 200 KZT. Ze względu na rozbudowaną w tym miejscu sieć dróg, bez problemów istnieje możliwość objechania bramek (ale po co? Dla 2 PLN :) ).
Wjechaliśmy do miasta w sam środek wielkich korków i zablokowanych ulic. W następne dni okazało się, że to jest standard. Na dodatek zaczęło padać, później lać. Mieliśmy jechać w pobliskie góry, ale deszcz i nisko leżące chmury pozbawiły sens tego planu. Dlatego przedarliśmy się przez miasto i pojechaliśmy do Medeo.
Medeo to już praktycznie dzielnica Ałma Aty, wysoko położony (1700 m npm) ośrodek sportów zimowych. Wybudowane jest tam wielkie lodowisko, które dzięki swojemu położeniu na dużej wysokości uzyskano bardzo dużo różnych rekordów łyżwiarskich. Oglądnęliśmy stadion. Teraz było za ciepło i zamiast lodu był tor gokartowy.
W Medeo jest dolna stacja kolejki linowej, której całym systemem kolejek i wyciągów umożliwia wyjazd na 3200.

Obrazek

Obrazek

Teraz kolejka nie jeździ, jest w remoncie. Sprawdziliśmy szlaki w górach i odjazdy autobusów – wrócimy tu jutro przy ładniejszej pogodzie.
Zjechaliśmy do Ałma Aty i znaleźliśmy hotel na noc.

Zgodnie z prognozami pogoda jest super, znowu świeci słońce. Wracamy do Medeo. Busem (500 KZT w jedną stronę) podjeżdżamy do Szymbułak znanego w całej Azji Środkowej ośrodka narciarskiego. Po bardzo stromej drodze (pewnie dlatego zakazany jest tam ruch samochodów prywatnych) mijamy wysoką tamę zbudowaną dla ochrony doliny przed lawinami śnieżnymi i błotnymi.

Obrazek

Obrazek

Z Szymbulak (2200 m npm) idziemy dalej w górę drogą. Asfaltu tu już nie ma, ale nadal jeżdżą taksówki. 2 km dalej jest ostatnia wioska, kilkanaście domów lub raczej pensjonatów teraz zamkniętych na głucho.

Obrazek

Obrazek

Za wioską, u stóp wielkiej skalistej góry jest Memoriał Alpinistów, miejsce poświęcone tym, którzy zginęli w górach. Dziesiątki tabliczek z nazwiskami tych, którzy nie powrócili z gór całego świata.

Droga pnie się w górę cały czas, czym dalej idziemy tym piękniejsze widoki.

Obrazek

W końcu dochodzimy do dużej górskiej kotliny z obserwatorium meteorologicznym. Znak wskazuje że jesteśmy na 3100 m npm.

Obrazek

Naokoło rozciągają się wysokie skaliste i przysypane śniegiem czterotysięczniki.

Obrazek

Obrazek

Wracamy tą samą drogą w dół do Szymbułak i busem do Medeo. W wielkich korkach dotarliśmy do naszego hotelu w centrum miasta, do Hotelu Tahar, który zamówiliśmy z booking.com (6700 KZT za pokój = 67 PLN).

Obrazek

Rano znów jedziemy w pobliskie góry. Przejeżdżamy bramę do Parku Narodowego Ile-Alatau wnosząc opłatę (450 KZT od osoby) i jedziemy do Wielkiego Jeziora Ałmatyńskiego.

Obrazek

Położone jest ono na 2511 m npm w przepięknej kotlinie górskiej otoczonej przez wysokie górskie szczyty przekraczające 4000 m. Jezioro powstało dzięki budowie tamy i rezerwuarem wody dla Ałma Aty. Dlatego jest surowy zakaz wchodzenia na tamę i schodzenia nad brzeg wody. Jezioro jest pilnowane przez wojsko. Wielu turystów gromadzi się na wyznaczonym miejscu widokowym.

Obrazek

My podchodzimy jeszcze trochę w górę, dokąd się da, ponieważ drogę przegradza posterunek wojskowy. Dalej się nie da już pójść – w pobliżu jest granica z Kirgistanem.

Obrazek

Zjeżdżamy bardzo ostro w dół i zatrzymujemy się przy jednej z dolinek. Rozstawionych jest tu kilka jurt, są ławeczki i sporo ludzi. Kupujemy na przydrożnym grillu szaszłyki. Do wyboru były z baraniny i z „karakaszki” (do tej pory nie wiemy co to, pan obsługujący grilla pokazywał, że to coś ma skrzydła, i smakowało jak kurczak) – bierzemy obydwa (600 KZT). Kazachowie zajadają się nimi, dla nas są trochę za tłuste.

Obrazek

Przeciskamy się przez zakorkowane miasto, robimy ostatnie zakupy i oddajemy samochód do wypożyczalni. Dobrze nam służył przez 12 dni. Przejechaliśmy w sumie 2070 km i spaliliśmy 218 litrów benzyny.

Obrazek

Rano wielkie pakowanie i wychodzimy jeszcze aby zwiedzić Ałma Atę. Niedaleko usytuowany jest Zielony Bazar, wielki targ, miejsce zakupów świeżych warzyw, przypraw, serów i mięsa. Jest też część z ubraniami. Kupujemy figi i kumys – sfermentowane mleko końskie, lokalny „alkohol”. Smakuje jak kefir :)

Obrazek

Obrazek

Obrazek

Obrazek

Nieopodal w dużym parku usytuowana jest główna cerkiew. Ładna drewniana świątynia, świeżo odremontowana.

Obrazek

Obok znajdują się sowieckie pomniki, w tym grób nieznanego żołnierza wraz z wielkim pomnikiem radzieckich żołnierzy.

Obrazek

Oglądamy jeszcze wielki meczet, niestety z zewnątrz. Właśnie odbywały się w środku modlitwy.

Obrazek

Kazachowie w zdecydowanej większości są muzułmanami. Ale kazachski islam – przynajmniej to co zaobserwowaliśmy, jest raczej luźno traktowany – w każdym prawie sklepie można kupić alkohol i Kazachowie go kupują. Akurat był Ramadan, a ludzie normalnie w ciągu dnia jedli. Kobiety chodzą ubrane tak jak w Polsce. Od czasu do czasu jedynie można spotkać kobietę z chustą na głowie, ale nic więcej. Że byliśmy w kraju muzułmańskim można jedynie stwierdzić po meczecie są w każdej wiosce, wieczornych modlitwach muezina i nagrobkach na cmentarzach z symbolami półksiężyca.

Zabieramy z hotelu bagaże i idziemy na pobliski dworzec kolejowy.

Obrazek

Całą noc jedziemy pociągiem przez cały Kazachstan do Astany. Przejeżdżamy przez całe miasto autobusem na lotnisko. Mamy karteczkę z dwoma pieczątkami :) , którą dostaliśmy przy wjeździe na lotnisku dwa tygodnie wcześniej, więc bez problemu przechodzimy odprawę i lecimy do domu.

W dwa tygodnie zwiedziliśmy bardzo ciekawy zakątek, różnorodny pod względem widoków oraz miłych i pomocnych ludzi.

Obrazek

Obrazek

więcej zdjęć : https://photos.app.goo.gl/c76ULv1n3tV8xQcv6
---------------------------------------------------------------------------------------------------------------------------
http://picasaweb.google.com/adamkostur

Za dwadzieścia lat bardziej będziesz żałował tego, czego nie zrobiłeś, niż tego, co zrobiłeś.
Więc odwiąż liny, opuść bezpieczną przystań. Złap w żagle pomyślne wiatry. Podróżuj, śnij, odkrywaj.
Awatar użytkownika
adamek
Moderator
Moderator
Posty: 2463
Rejestracja: 27 stycznia 2011, 12:24

Re: W stepie szerokim ... - Kazachstan - maj 2019

Post autor: adamek » 30 lipca 2019, 23:53

dani pisze:
29 lipca 2019, 17:25
A jakie były temperatury ? - chodzi mi o ten żar i w pozostałym czasie i miejscach?
Temperatury były w sam raz.
Najbardziej gorąco było jak byliśmy w górach Aktau. Mogło być 30 stopni, ale silne słońce i brak cienia spotęgowało wrażenie gorąca. W innych miejscach było przyjemnie 20-28 stopni. Tam prawie cały czas wieje wiatr więc jest przyjemnie. W górach, na wysokości 3100 było chłodno, leżał śnieg, ale jak zza chmur wyszło słońce to było przyjemnie.

Byliśmy w dobrym czasie, teraz jest tam pewnie bliżej 40 stopni :) , a i zieleń jest wypalona przez słońce.
---------------------------------------------------------------------------------------------------------------------------
http://picasaweb.google.com/adamkostur

Za dwadzieścia lat bardziej będziesz żałował tego, czego nie zrobiłeś, niż tego, co zrobiłeś.
Więc odwiąż liny, opuść bezpieczną przystań. Złap w żagle pomyślne wiatry. Podróżuj, śnij, odkrywaj.
Awatar użytkownika
adamek
Moderator
Moderator
Posty: 2463
Rejestracja: 27 stycznia 2011, 12:24

Re: W stepie szerokim ... - Kazachstan - maj 2019

Post autor: adamek » 31 lipca 2019, 0:25

Tidżej pisze:
29 lipca 2019, 20:58
Skąd pomysł na Kazachstan? Co było inspiracją? Zdradź trochę warsztatu przygotowań, planów?
Wcześniej nie myślałem o jeździe do Kazachstanu. Sąsiedni Kirgistan tak, ale Kazachstan kojarzył mi się tylko ze stepem. Ale byliśmy na prezentacji z wyjazdu w tamten rejon i się nam spodobało.
Wyjazd był trochę spontaniczny - jak dla mnie :) Auto zaczęliśmy załatwiać na 3 tygodnie przed wyjazdem. Jak mieliśmy zarezerwowane auto to dopiero kupowaliśmy bilety.
Na miejscu na luzie, gdzie dotarliśmy to tam spaliśmy, nic nas nie ograniczało, oprócz biletów powrotnych.
Opieraliśmy się na dwóch, trzech relacjach. Jedynie co miałem przygotowane to trochę współrzędnych, tak aby wiedzieć kiedy skręcić z drogi w step, wydrukowaną mapkę centrum Ałma Aty z googli i rozpiskę autobusów w Astanie (https://kz.easyway.info/en/cities/nursultan/routes)
Mieliśmy załatwione tylko auto, bilety na samolot, na pociąg Astana-Ałma Aty i nocleg na ostatnią noc w Ałma Aty.
---------------------------------------------------------------------------------------------------------------------------
http://picasaweb.google.com/adamkostur

Za dwadzieścia lat bardziej będziesz żałował tego, czego nie zrobiłeś, niż tego, co zrobiłeś.
Więc odwiąż liny, opuść bezpieczną przystań. Złap w żagle pomyślne wiatry. Podróżuj, śnij, odkrywaj.
Awatar użytkownika
Ilona
Turysta
Turysta
Posty: 20
Rejestracja: 12 maja 2019, 21:27

Re: W stepie szerokim ... - Kazachstan - maj 2019

Post autor: Ilona » 31 lipca 2019, 2:03

Przepiękne zdjęcia, ciekawa opowieść, aż chce się jechać😊
„Jedno jest ogromnie ważne: nie wystarczy patrzeć, aby widzieć” Antoine do Saint - Exupery
ODPOWIEDZ