Rowerowe wycieczki Roberta J

Relacje z górskich wypraw i innych wyjazdów oraz imprez forumowiczów. Ten dział jest przeznaczony dla osób, które chcą opisać swoje relacje i/lub pokazać zdjęcia ze spotkań nie będących Klubowym Zjazdem lub Górską Wycieczką Klubową.

Moderatorzy: HalinkaŚ, Moderatorzy

Awatar użytkownika
Robert J
Członek Klubu
Członek Klubu
Posty: 2210
Rejestracja: 25 grudnia 2011, 20:35

Re: Rowerowe wycieczki Roberta J

Post autor: Robert J » 01 października 2019, 22:04

Rowerowa majówka 27.04-05.05.2019 - Dzień 8/9 - Psia pogoda...

Ale to była niesamowicie zimna noc. Co prawda przymrozku nie zanotowałem jednak czując chłód w nocy kilkukrotnie z tego powodu się przebudziłem. O ile ocieplacz hamaka daje komfort od dołu o tyle od góry trochę mi zaciągało 😉

Poranek jest pogodny i nic na razie nie zapowiada zmiany pogody, ale to tylko kwestia czasu bo prognozy są na dziś bardzo złe. Ja tymczasem cieszę się ładną aurą.
W miejscowości Žinkovy stoi od XV wieku pałac. Niestety zakaz wstępu osobom postronnym i zakaz wykonywania w ogóle zdjęć. To tylko foto z drogi przebiegającej obok i wracam na główną drogę.

Obrazek

Obrazek

Niewiele czasu mija jak docieram do miasteczka Nepomuk. Tutaj około 1350 roku urodził się św. Jan Nepomucen.
Miasto dynamicznie rozwijało się w XIII i XIV wieku kiedy w okolicy wydobywano srebro i złoto. Nepomuk może się pochwalić kilkoma zabytkami. np. gotyckim kościołem św. Jakuba, barokowy kościół św. Jana Nepomucena, pałac na Zielonej Górze czy też wieloma barokowymi figurami.

Obrazek

Obrazek

Obrazek

Obrazek

Obrazek

Obrazek

Obrazek

Dzisiejszą trasę tak wytyczyłem, że będzie ona ciągle wiodła to przez większe, a to przez mniejsze wzniesienia. Tak więc nie będzie dziś łatwo 😉 Już kilka kilometrów za miastem pierwszy dzisiejszy defekt. Łapię kapcia. No ale można było się tego spodziewać jak opona już niemal łysa. W sumie pamięta ona jeszcze zeszłoroczny wypad do Albani 😅

Obrazek

Obrazek

Obrazek

W Kasejovicach kręcę się po centrum. Szukam zaznaczonej na mapie synagogi. Oprócz tego w miasteczku stoi kościół św. Jakuba, św. Wojciecha, ratusz czy też fontanna w rynku.

Obrazek

Obrazek

Obrazek

Obrazek

Niezbyt wiele ujechałem gdy trafiam pod kolejny ciekawy obiekt w miejscowości Lnáře. Stoi tu od XIV wieku twierdza. Rozbudowywana i przebudowywana w kolejnych wiekach. Obecnie reprezentuje styl renesans/barok. Dziś wejść do parku nie można bo obiekt wynajęty pod imprezę weselną...

Obrazek

Obrazek

..., więc jadę dalej. Przez Bělčice do Březnic. Po drodze wymieniam szprychę w tylnym kole, która miała czelność właśnie dziś pęknąć. Powoli też i pogoda się zmienia. Prognozy na dziś mówią o dość obfitych opadach deszczu....

Bělčice to całkiem ładne miasteczko. Jest tu chociażby dawne getto żydowskie czy też kolejna twierdza, która została jak to przeważnie bywa przebudowana na reprezentacyjny pałac w okresie renesansu.

Obrazek

Obrazek

Obrazek

Obrazek

Obrazek

Obrazek

Przejeżdżam nad Wełtawą i wówczas spadają pierwsze krople deszczu. Temperatura również zaczyna drastycznie spadać. Jeszcze nie jest tak źle, ale spodziewałem się najgorszego znając prognozy.

Obrazek

W Sedlčanach jakaś impreza na rynku. Stoi wiele wozów strażackich.

Obrazek

Obrazek

Obrazek

Coraz bardziej ograniczam postoje. Nawet te na zdjęcia. Od zachodu ciągnie ciemna chmura. No z niej to już konkretnie popada ! Jeszcze kilka kilometrów i jestem zmuszony zatrzymać się na przystanku. Fajny jest bo miejscowi wstawili tam stolik. Wykorzystuję, więc przymusową pauzę na przerwę obiadową. Miałem cichą nadzieję, że jednak może deszcz przestanie padać lub chociaż na tyle zelży bym mógł kontynuować dalszą jazdę....

Obrazek

Obrazek

Obrazek

Niestety przestać padać nie chce. Temperatura coraz niższa. Znacznie niższa aniżeli mówiły prognozy. Po niemal godzinie postoju decyduję o kontynuowaniu dalszej jazdy. Zabezpieczam bagaże i ruszam. Przyznam szczerze, że bardzo nie lubię deszczu gdy jadę rowerem, ale co zrobić. W poniedziałek przecież trzeba iść do pracy, a ja nie mam w zwyczaju wracać inaczej aniżeli rowerem 😉

W Voticach jakby mniej padało, więc wyciągam aparat by wykonać kilka zdjęć. Mam problem z utrzymaniem sprzętu bo od wody i zimna skostniały mi już dłonie.

Obrazek

Obrazek

Obrazek

Obrazek

A temperatura nie chce przestać spadać w dół, a przecież miało być około ośmiu stopni ! Najniższa zanotowana dziś temperatura to zaledwie 0,5 stopnia! Nie byłem w stanie zrobić zdjęcia tak zmarzłem. No i zaczyna padać mokry śnieg !

Obrazek

Obrazek

Obrazek

Obrazek

Zdjęcia robię już tylko telefonem. Nie chce mi się już aparatu wyciągać z bagaży bo miałbym z tym już problem. Na szczęście opady jakby powoli ustawały. Temperatura jest ciągle niska, ale to jest to mniejsze zło.

W powoli zapadającym zmroku docieram do miasta Vlašim. Kurde, takie ładne miasteczko, a ja nie mam ochoty się po nim pokręcić. Teraz myślę tylko by kupić coś na kolację i na śniadanie kolejnego dnia. Jednak pod tamtejszy pałac podjeżdżam 😉

Obrazek

Obrazek

Obrazek

Obrazek

Kilka kilometrów za miastem gdy jest jeszcze jasno kończę ten dzień. Cieszę się, że dokonałem zakupu ocieplacza do hamaka bo w nocy temperatura spada delikatnie poniżej zera, ale już nad ranem jest na plusie. To dobrze jednak o tym już w kolejnej części 😉

Obrazek

No i galeria foto:

https://photos.app.goo.gl/GfoiKCXSRidjV9ko6

cdn....
Awatar użytkownika
Robert J
Członek Klubu
Członek Klubu
Posty: 2210
Rejestracja: 25 grudnia 2011, 20:35

Re: Rowerowe wycieczki Roberta J

Post autor: Robert J » 02 października 2019, 18:28

Rowerowa majówka 27.04-05.05.2019 - Dzień 9/9 - Byle przed siebie, byle do domu........

I to już ostatni dzień tej wyjątkowo długiej majówki 😉

Wstaję wcześnie zdając sobie sprawę, że mam bardzo dużo kilometrów do domu. Dziś pogoda ma być zupełnie inna aniżeli wczoraj. Choć z rana jest chłodno i pochmurno to z biegiem czasu słupek rtęci pnie się ku górze, a i jakieś tam przejaśnienia zapowiadają. Te wszystkie mokre ubrania po wczorajszym dniu jednak nie zdołają wyschnąć, więc upycham je głęboko w bagażach i ruszam w dzisiejszą trasę. W sumie w większości dość dobrze mi znanej. Jednak za każdym razem staram się dokładać jakiś mniej lub w ogóle nieznany odcinek, nawet jeżeli będzie mnie to kosztować nadłożeniem drogi😉

Obrazek

I tak.... Pierwszy dzisiejszy przystanek robię w parku pałacowym w mieście Zruč nad Sázavou.

Obrazek

Tutejszy pałac reprezentuje styl pseudogotycki. Został wybudowany w miejscu renesansowego obiektu w latach 1892–1894. Obecnie służy jako siedziba władz miejskich, ale obiekt można zwiedzać.

Obrazek

Obrazek

Obrazek

Obrazek

Przejeżdżam przez niewielką miejscowość Zbraslavice. W przeszłości stała tu twierdza. W sumie to nadal stoi, ale to co dotrwało do naszych czasów jest w dużej mierze zrekonstruowane.

Obrazek

Obrazek

Obrazek

Obrazek

Miasto Čáslav zostało założone około połowy XIII wieku przez czeskiego króla Przemysła Otakara II. Centralnym punktem miasta jest rozległy plac z barokową kolumną maryjną, barokową fontanną i pomnikiem Jana Žižki.

Obrazek

Obrazek

Obrazek

Mury miejskie z zachowaną wieżą Otakara z początku XIV wieku.

Obrazek

Obrazek

Żydowska synagoga - zbudowana pod koniec XIX wieku

Obrazek

Gotycki kościół św. Piotra i Pawła, który obejmuje romański kościół św. Michała z początku XII wieku (obecnie zakrystia).

Obrazek

Obrazek

Heřmanův Městec to kolejne miasto na mojej trasie. Miasto położone na północnym zboczu Gór Żelaznych. Jest to atrakcyjne miejsce dla miłośników żydowskich zabytków. Znajdziemy tu budynek synagogi i szkoły żydowskiej oraz duży cmentarz żydowski upamiętniający dawną dużą społeczność żydowską gminy.

Obrazek

Obrazek

Obrazek

Obrazek

W centrum stoi barokowy kościół św. Bartłomieja, barokowy pałac z wyjątkowo dużym parkiem w stylu angielskim.

Obrazek

Obrazek

Kolejne kilometry mijają i docieram do Chrudimia. To urocze miasteczko z wieloma interesującymi zabytkami. Zachowany został średniowieczny układ urbanistyczny. Znajdziemy tu wiele zabytkowych kamienic od gotyku po barok.

Obrazek

Obrazek

Obrazek

Obrazek

Obrazek

Obrazek

Na horyzoncie coraz wyraźniej widoczne są Sudety wschodnie. To dobrze....

Obrazek

Obrazek

Przez Zámrsk docieram do miasta Choceň. Jednak zwiedzanie miasta tym razem pomijam.

Obrazek

Obrazek

Brandýs nad Orlicí to miasto, w którym mnie jeszcze nie było. Tu chciałem zrobić jakieś zakupy, ale o tej godzinie wszystko już zamknięte....

Obrazek

Obrazek

Obrazek

Dalsza moja trasa wiedzie po rewelacyjnej ścieżce rowerowej wzdłuż Dzikiej Orlicy do Ústí nad Orlicí. Trasa trochę pokręcona tak jak bieg samej rzeki jednak jedzie się bardzo przyjemnie i w zasadzie bez wysiłku mimo iż to trochę dłuższa opcja.

Obrazek

Obrazek

Obrazek

Obrazek

Dzień mi się powoli kończy, a do domu jeszcze długa droga. Droga, którą w zasadzie mógłbym przejechać z zamkniętymi oczami. Dlatego też te ostatnie kilkadziesiąt kilometrów pokonuję dość szybko bo nawet zdjęć nie robię zbyt wiele. Ale zachód słońca musiałem uwiecznić bo kolorki były genialne !

Obrazek

Obrazek

Obrazek

I tym sposobem docieram do domu po wyjątkowo długim w moim przypadku weekendzie majowym. Może i aura nie do końca tym razem dopisała ale pod względem całości ten wypad jak najbardziej należy do tych udanych 😀

Obrazek

Całkowity dystans wypadu to 1663,6 km

Poglądowa trasa. Nie jest dokładnie wytyczona bo nie chciało mi się 😋

Obrazek

Galeria ostatniego dnia majówki:

https://photos.app.goo.gl/iK4dQhXSVBaqYoH36
Awatar użytkownika
Robert J
Członek Klubu
Członek Klubu
Posty: 2210
Rejestracja: 25 grudnia 2011, 20:35

Re: Rowerowe wycieczki Roberta J

Post autor: Robert J » 04 października 2019, 15:24

Dlouhé stráně - 23.06.2019

Obrazek

W sobotę brałem udział w maratonie mtb, a więc niedziela powinna być raczej lajtowa. I wcale nie chodzi mi o jakiś krótki dystans wycieczki tylko bardziej o spokojną jazdę, taką by się zatrzymać zrobić zdjęcie, pozwiedzać lub też wstąpić do knajpy na obiad, kawę, piwo 😀 Na dzisiejszy wypad jest chętny.... Umawiam się więc z Kubą na dość wczesną godzinę wjazdu. Z rana pogoda nie rozpieszcza bo jest pochmurno, a wyższe partie gór to już zupełnie są skryte w chmurach. Tak dobieram trasę by wiodła wyznakowanymi trasami rowerowymi. Z tym w Republice Czeskiej nie ma większego problemu bo według mnie w kraju tym jest najlepiej rozwinięta sieć wyznakowanych szlaków rowerowych. Oczywiście piszę tak mając świadomość, że nie wszystkie europejskie kraje do tej pory udało mi się odwiedzić.
Jadąc szlakami rowerowymi dojazd zajmie nam trochę więcej czasu ale właśnie o to chodzi. Bardzo chciałbym być u celu w okolicy zachodu słońca. Prognozy pogody mówią iż z każdą godziną pogoda będzie lepsza 😀

Startujemy z Jarnołtówka po siódmej. To bardzo dobry czas zważywszy na to iż Kuba musiał dotrzeć na miejsce z Opola. Jedziemy przez Zlate Hory na Mikulovice i stamtąd raz z jednej, a raz z drugiej strony rzeki Biała w kierunku Jesenika.

Obrazek

Obrazek

Obrazek

Obrazek

A w Jeseniku wypadałoby wpaść do jakiejś kawiarni skoro ma to być wycieczka bardzo spokojna 😉

Obrazek

Obrazek

Obrazek

Jedziemy dalej do Domašova. Tutaj wiedzie trasa rowerowa nr. 6210. Czasami trzeba się jednak odrobinę wysilić bo odbija ona trochę oddalając się od koryta rzeki. Jednak nie zrobiono tak bezpodstawnie. Przejeżdżamy dzięki temu obok lekkich bunkrów tzw. "řopík" vz. 37. Według planów miało tu powstać jeszcze kilkanaście ciężkich bunkrów do roku 1941 jednak wszystko zostało przerwane w 1938.....

Obrazek

Obrazek

Obrazek

Obrazek

Z Domašova jedziemy kawałek główną drogą by po chwili odbić na trasę 6212, która to wiedzie nas terenem i to już konkretnie pod górę. Po drodze mijamy źródełko "Mariin pramen".

Obrazek

Obrazek

Obrazek

Obrazek

Obrazek

Pozostaje nam teraz dotrzeć na Cervenohorske sedlo gdzie planowany jest obiad w tamtejszej chacie. Widać już że powoli pułap chmur się podnosi 😀

Obrazek

Obrazek

Obrazek

Obrazek

Po obiedzie szybki zjazd do Koutów i dalej do Loučná nad Desnou. Jednak na początku miejscowości odbijamy na Přemyslovské sedlo (765 m) bo pomyślałem, że warto tak przy okazji podjechać na "Tři kameny". Już dawno temu chciałem tam podjechać lecz jakoś nigdy nie było mi po drodze 😉

Tři kameny to formacja skalna o wysokości dochodzącej do 30 metrów i jest to dość dobry punkt widokowy zarówno w kierunku Pradziada jak i całego Masywu Śnieżnika. Dziś jest jednak pewien problem..., mianowicie chodzi o wiatr, który tak mocno wieje, że niewiele brakowało by zdmuchnął ciężki plecak ze sprzętem foto ze skały. Złapałem go w ostatniej chwili... Kilka szybkich fotek i jedziemy dalej, a miejscówkę trzeba odwiedzić w przyszłości bo fajny plener fotograficzny można tu urządzić 😉

Obrazek

Obrazek

Obrazek

Obrazek

Obrazek

Obrazek

Obrazek

Zjazd przez przysiółek Pekařov leśną drogą na Velké Losiny.

Obrazek

W miejscowości jest jak wypełnić sobie czas szczególnie w okresie wakacyjnym. Znajduje się tu najstarsze na Morawach uzdrowisko z wodami termalnymi. My tylko przejeżdżamy przez park.

Obrazek

Obrazek

Obrazek

W Velkich Losinach warto zwiedzić najstarszą papiernię w tej części Europy gdzie do dnia dzisiejszego wyrabia się papier ręcznie czerpany. Po zwiedzaniu obiektu można smacznie zjeść w tutejszej restauracji. Ja z racji, że już dwukrotnie zwiedzałem tutejsze muzeum w przeszłości to tym razem sobie daruję 😉

Obrazek

Będąc w miejscowości nie można zapomnieć o tamtejszym pałacu, który zasłynął niechlubnie z przeprowadzanych tu procesów czarownic. Wydarzenia te zainspirowały Václava Kaplickiego do napisania książki „Młot na czarownice”. Ogółem w wyniku tych procesów śmierć na stosie poniosło co najmniej 56 osób....

Obrazek

Obrazek

Obrazek

Obrazek

W parku pałacowym robimy przerwę na skosztowanie wybornego piwa produkowanego w miejscowym rodzinnym browarze 😀

Obrazek

Obrazek

Omjamy Šumperk i przez Hraběšice jedziemy do Rudoltic i dalej w kierunku przełęczy Skřítek. Po drodze pauza w knajpie na piwo 😉

Obrazek

Obrazek

Obrazek

Obrazek

Obrazek

Do przełęczy nie docieramy ponieważ nad Klepáčovem odbijamy na trasę rowerową i rozpoczynamy podjazd na główny dzisiejszy cel.

Obrazek

Obrazek

Obrazek

Obrazek

Trasa wiedzie w większości zalesionymi terenami, ale czasami trafiają się punkty widokowe.

Obrazek

Obrazek

No i w końcu jest ! Docieramy do celu w odpowiednim momencie bo niedługo przed zachodem słońca. Tylko wiatr pod koniec bardzo próbował to nam utrudnić. Już dawno tak mocno mi nie wiało.

Obrazek

Obrazek

Obrazek

Elektrownia wodna Dlouhé Stráně została wybudowana w najwyższych partiach Jesioników. Z uwagi na swój futurystyczny wygląd i atrakcyjność otaczających ją terenów jest to w ostatnim czasie jedno z najczęściej odwiedzanych miejsc przez turystów w paśmie Wysokiego Jesionika. Elektrownia jest zaliczana do siedmiu cudów Republiki Czeskiej.

Obrazek

Jest to bardzo fotogeniczne miejsce, a z góry robi naprawdę niesamowite wrażenie !
Mimo bardzo silnego wiatru decyduję się na wypuszczenie drona. Walczył z silnymi porywami wiatru, ale poradził sobie i warto było ponieważ ujęcia z lotu ptaka są genialne !

Obrazek

Obrazek

Obrazek

Obrazek

Później pozostaje nam zaczekać jeszcze na zbliżający się zachód słońca i możemy wracać do domu....

Obrazek

Obrazek

Obrazek

Obrazek

Powrót już główną trasą bez żadnych kombinacji. Trochę szkoda tego silnego wiatru bo chętnie bym wykonał kilka ujęć o zachodzie słońca z drona ale raczej było to nie wykonalne tego dnia. Trzeba będzie po prostu wrócić tam przy bardziej sprzyjających warunkach 😉

Galeria: https://photos.app.goo.gl/TF1ifYDTzFNzxn7FA
Awatar użytkownika
Robert J
Członek Klubu
Członek Klubu
Posty: 2210
Rejestracja: 25 grudnia 2011, 20:35

Re: Rowerowe wycieczki Roberta J

Post autor: Robert J » 07 października 2019, 18:52

Radhošť - 25.05.2019

Dni mamy już na tyle długie, że aby zrobić jakąś dłuższą wycieczkę rowerową nie trzeba wstawać skoro świt... wystarczy zebrać się do drogi przed szóstą co wydaje mi się być odpowiednią porą. Na dzień dzisiejszy nie mam jak zwykle pomysłu. Jedyne co chciałem to pokonać ponad 300 km. Dopiero przejeżdżając przez Opawę zdecydowałem, że uderzę w Beskid Śląsko-Morawski. Na rowerze nie było mnie tam już kilka ładnych lat 😉

Trasę do Opawy pokonuję tak często, że w relacji po prostu pominę tym razem ten odcinek 😉 Z Opawy jadę drogą nr 464 w kierunku miasta Bilovec.

Obrazek

Obrazek

Trasa wcale nie należy do tych najłatwiejszych, ale chciałem tak wytyczyć drogę by zobaczyć też coś nowego. Przyglądając się mapie dostrzegłem nową wieżę widokową w miejscowości Slatina. Wieża naprawdę młoda bo oddana do użytku zaledwie dwa miesiące wcześniej.

Obrazek

Z tego 18 metrowego obiektu mamy całkiem ładną panoramę na okolicę. Stąd już bliżej w Beskidy aniżeli w wyższe partie Sudetów, choć sama wieża znajduje się w tym drugim paśmie górskim, a konkretnie na Vitkovskim pogórzu.
I właśnie najlepiej widoczne są oddalone o około 40 kilometrów Beskidy. Ale powietrze nie jest dziś jakoś specjalnie przejrzyste....

Obrazek

Obrazek

Obrazek

Obrazek

Zjazd przez Slatine do Studenky i dalej na Bartošovice. Tam już po przekroczeniu Odry stoi okazały dwukondygnacyjny, czteroskrzydłowy pałac. Obecny wygląd z elementami pseudorenesansowymi i pseudogotyckimi zyskał po ostatniej rekonstrukcji w latach 1869–1877.

Obrazek

Obrazek

Beskidy już coraz lepiej widoczne, ale zanim tam dotrę to odwiedzam Štramberk. Nie wiem jak się to stało, ale jeszcze nigdy tu nie byłem 😉

Obrazek

Obrazek

Obrazek

Štramberk to takie małe wołoskie królestwo. Miasto ze swymi uroczymi uliczkami i drewnianymi(zrębowymi) domkami z XVIII/XIX wieku jest określane mianem "Wołoskiej Szopki". Jego lokalizację już z daleka określa widoczna walcowata wieża "Trúba", to pozostałość po zamku Strallenberg.

Obrazek

Obrazek

Obrazek

Rynek jest dość mocno pochyły. Jednak miasto najlepsze wrażenie robi i tak z góry 😀

Obrazek

Obrazek

Obrazek

Obrazek

Obrazek

Obrazek

Przemieszczam się do nieodległego Frenštátu pod Radhoštěm. Tam krótka chwila na rynku i niewielkie zakupy na dalszą drogę.

Obrazek

Obrazek

Obrazek

No i rozpoczynam podjazd na dzisiejszy cel. Trasa wiedzie z Trojanovic po zupełnie nowym asfalcie, a pamiętam jakie tu były kiedyś dziury. Z jednej strony fajnie, ale z drugiej już niekoniecznie. Przez to, że teraz jest nowa nawierzchnia to turyści zjeżdżają z bardzo dużą prędkością na hulajnogach. Niestety to co większość wyprawia na tym zjeździe wymusza na podjeżdżających pod górę szczególnej uwagi.

Ta część czeskich Beskidów jest najbardziej oblegana przez turystów. Wpływ na to ma bardzo łatwy dostęp dla ogółu oraz bardzo wiele atrakcji. Ostatnio powstała zupełnie nowa Wołoska wieża w niewielkiej odległości od przełęczy Pustevny.

Obrazek

Ilość turystów na Pustevny po prostu mnie przeraziła ! Robię tylko kilka zdjęć odbudowywanego schroniska i jadę w kierunku Radhošť. Na szlaku również sporo turystów. Dodatkowo odbywają się jakieś zawody biegowe.

Obrazek

Obrazek

Obrazek

Na Radhošťe pauza na piwko pod tamtejszym schroniskiem. Obiekt jakoś nigdy mi za bardzo nie przypadł do gustu.

Obrazek

Obrazek

Według legendy szczyt odwiedzili Cyryl i Metody. Prowadzili oni w IX w. misje chrystianizacyjne, na ziemiach zamieszkanych przez Słowian, twórcy rytu słowiańskiego oraz święci Kościoła katolickiego i prawosławnego. Od 1898 roku na szczycie stoi kaplica pod wezwaniem obu świętych, a obok ich posąg odlany z brązu.

Obrazek

Obrazek

Widok z góry to zupełnie inna, nowa dla mnie perspektywa. Gdyby nie obiekty zlokalizowane na szczycie to okolica z lotu ptaka niczym by się nie wyróżniała.

Obrazek

Obrazek

Obrazek

Obrazek

Obrazek

Obrazek

Po dość długim odpoczynku przychodzi pora na powrót. Wiem, że do domu wrócę i tak w nocy, więc spokojnie jadę na Pustevny i zjeżdżam na stronę południową do miejscowości Horní Bečva i dalej trasami rowerowymi wzdłuż rzeki Bečva do Rožnova pod Radhoštěm.

Obrazek

😅

Obrazek

Obrazek

Obrazek

W Rożnowie nigdy nie odwiedziłem tamtejszego rynku. Zawsze tylko szybki przejazd przez miasto bo z reguły brakowało czasu. Teraz jednak udało się wykonać kilka zdjęć. Zrobiłem też krótką pauzę na piwo i kawałek pizzy 😉

Obrazek

Obrazek

Obrazek

Obrazek

I kontynuuje jazdę wzdłuż Bečvy. Tak docieram do miasta Valašské Meziříčí. Po drodze udaje mi się jeszcze raz polatać dronem.

Obrazek

Obrazek

Obrazek

Obrazek

Obrazek

Obrazek

Obrazek

Tam kilka fotek na rynku i przy pałacu Żerotinów.

Obrazek

Obrazek

W miejscowości Branky stoi pseudo-barokowy pałacyk wybudowany przez Hansa Hubera.

Obrazek

Obrazek

Coraz bardziej oddalam się od Beskidów.

Obrazek

Teraz odbijam w kierunku miasta Kelč. Trasa trochę pagórkowata, ale dla mnie to nieznane okolice.

Obrazek

Obrazek

Miasto całkiem fajne, takie jak lubię czyli niewielkie, które dość szybko się zwiedza bez zbytniego błądzenia w miejskim gąszczu w poszukiwaniu ciekawych zabytków.

Kelč to niewielkie miasteczko na południe od Hranic. Liczy niespełna 3 tyś. mieszkańców. Najciekawszym obiektem jest pierwotnie późnogotycki pałac z lat 1585-1596, przebudowany w kolejnych wiekach w stylu renesansowym i barokowym. Poza tym późnobarokowy kościół św. Piotra i Pawła, ratusz, pierwotnie zamkowa kaplica, a obecnie kościół św. Katarzyny.

Obrazek

Obrazek

Obrazek

Obrazek

Obrazek

Jadąc dalej na mojej trasie jest miasto Hranice. Zwiedzania nie ma dziś bo już wielokrotnie odwiedzałem to miasto. Jednak dla uzupełnienia dokumentacji wykonuję kilka zdjęć z centrum oraz spod pałacu. Inna sprawa, że jadąc przez rynek mam po prostu najkrótszą trasę 😉

No i w Hranicach zastaje mnie zachód słońca.

Obrazek

Obrazek

Obrazek

Obrazek

Sprężam się i jadę w kierunku miasta Odry. Trasa będzie znacznie dłuższa, ale zdecydowanie łatwiejsza. Gdy jestem w Vitkovie jest jeszcze jasno. Następnie standardowa trasa przez Opave i Krnov do domu. Tu oczywiście nie ma już co opisywać bo z racji ciemności i braku chęci do wykonywania zdjęć jadę bez przerw aż do domu. Dzięki temu udaje się dotrzeć przed północą trochę wyniszczony fizycznie, ale zadowolony. Dzisiejszy dystans jest tegorocznym rekordem. I nawet pisząc tą relację 3 miesiące później nie uległo to zmianie 😉

Obrazek

Obrazek

Obrazek

No i na koniec fotoalbum 😀


https://photos.app.goo.gl/n4GhvuesdjssmESn7
Awatar użytkownika
Robert J
Członek Klubu
Członek Klubu
Posty: 2210
Rejestracja: 25 grudnia 2011, 20:35

Re: Rowerowe wycieczki Roberta J

Post autor: Robert J » 09 października 2019, 20:51

Weekend 19-20.05.2019 Broumov, Trutnov etc. - Sobota....

Na nadchodzący weekend szykuje się rewelacyjna pogoda, więc trzeba to odpowiednio wykorzystać tym bardziej, że temperatura zarówno za dnia jak i w nocy ma być już całkiem przyjemna 😉 Oczywiście jakiś konkretnych pomysłów na ten wyjazd nie miałem. We łbie świtało mi kilka różnych kierunków wyjazdu. Ostatecznie budząc się z rana postanowiłem, że obiorę kierunek zachodni bo jednak tam prognozują znacznie lepszą pogodę😉

Jadę więc bardzo dobrze mi znaną trasą wzdłuż granicy przez Vidnave do Javornika. Po drodze znalazł się czas by polatać dronem. Teraz gdy kwitnie rzepak ładnie wygląda świat z góry 😀

Obrazek

Obrazek

Obrazek

Obrazek

Obrazek

W samym Javorniku robię niewielkie zakupy w markecie i jadę w jedno fajne miejsce, które odkryłem całkiem nie tak dawno temu. Wśród łąk, na wzniesieniu od północnej strony miasteczka jest fajny punkt widokowy gdzie ustawiono niewielką wiatę jako schronienie dla turystów. Nie prowadzi tam żaden wyznakowany szlak. Na północ dominuje widok na Wysoczyznę Nyską. Na południe Góry Złote i Wysoki Jesionik. Na pierwszym planie oczywiście widoczny jest zamek Jánský Vrch.

Obrazek

Obrazek

Obrazek

Obrazek

Granicę państwową przekraczam w Złotym Stoku. Kieruję się na Bardo i dalej podrzędnym drogami do Bożkowa.

Obrazek

Obrazek

Obrazek

Obrazek

Obrazek

Mam też już wizję dalszej dzisiejszej trasy, ale za nim ruszę dalej to wypuszczam drona.

Zabytkowy pałac w Bożkowie pochodzi z XVI w. wzniesiony został przez hrabiego von Magnis. Jego obecny kształt powstał w latach 1787-1791.

Obrazek

Obrazek

Obrazek

Obrazek

Obrazek

Kolejnym dzisiejszym celem jest Broumov. Jadę tam jakimiś drogami polnymi, a następnie przez Ścinawki i Sarny. Granicę przekraczam w Tłumaczowie.

Obrazek

Obrazek

Obrazek

Obrazek

Po czeskiej stronie zupełnie inny świat! Wszędzie ścieżki oraz wyznakowane trasy rowerowe. Polska jest daleko w tyle pod tym względem co do naszych południowych sąsiadów....

Obrazek

Obrazek

Obrazek

Docieram do Broumova. Pierwsze to wypadałoby zrobić jakieś zakupy 😉 Robię też objazd starówki wykonując kilka zdjęć.

Obrazek

Obrazek

Obrazek

Obrazek

Kolejny etap to przejazd do Meziměstí. Po drodze świetne widoki na Góry Kamienne, ale to przede wszystkim zasługa rewelacyjnej pogody ! W miasteczku niewielki, barokowy pałac.

Obrazek

Obrazek

Obrazek

Wracam na polską stronę. Docieram do Mieroszowa. Tak sobie postanowiłem, że w dniu dzisiejszym będę obierać tak trasę by nie było zbyt dużych przewyższeń. Jadę więc z reguły wzdłuż cieków wodnych mimo, że trasa nie będzie wcale najkrótszą 😉

Jadąc już od granicy z daleka widoczna jest wieża widokowa na Kościelnej Górze. Najpierw jednak odwiedzam centrum. Znajduje się tam wiele zabytkowych bo barokowych i klasycystycznych kamieniczek. Niestety elewacje tych kamienic niezbyt dobrze wyglądają...

Obrazek

Obrazek

Obrazek

Obrazek

Jadę na wzniesienie ponad miastem gdzie stoi wspomniana wcześniej przeze mnie wieża widokowa. Obiekt w całości drewniany no i w sumie to nie wiem po co została w tym miejscu wybudowana skoro spod samej wieży są dokładnie identyczne widoki jak z niej.

Obrazek

Obrazek

Obrazek

Obrazek

Zbocza szczytu Jatki są bardzo dobrym miejscem do startów lotni i paralotni. Przy tak dobrych warunkach jak chociażby dziś wielu oddaje się swojej pasji.

Obrazek

Siedząc i popijając piwko na ławeczce pod wieżą przeglądam mapę zastanawiając się jak jechać dalej. I wymyśliłem, jadę do Krzeszowa. Tym bardziej, że już od jakiegoś czasu chciałem zobaczyć Czarcią maczugę zwaną czasami Diabelską. Znajduje się ona w miejscowości Gorzeszów i jest wysoka na około osiem metrów.

Obrazek

Obrazek

Stąd do Krzeszowa jest już przysłowiowy rzut beretem.

Pocysterskie Opactwo w Krzeszowie to kompleks najwyższej światowej klasy zabytków. Jego początki sięgają XIII wieku. Opactwo powstało dla benedyktynów w 1242 roku jednak ci już 47 lat później opuścili to miejsce. Bolko I Surowy ustanowił w 1292 roku nową fundację dla cystersów, których sprowadzono z Henrykowa.

Bazylika Wniebowzięcia NMP ze swoimi 71 metrowymi wieżami robi duże wrażenie. Opactwo nazywane jest czasami "Europejską Perłą Baroku".

Obrazek

Obrazek

Obrazek

Przy bramie wjazdowej na teren klasztoru poustawiano tablice informujące o zakazie latania dronami nad całym kompleksem, ale nikt nie zabrania latać w pewnej odległości już spoza granic miejscowości 😉

Obrazek

Obrazek

Zmieniam kierunek jazdy na południowy. Jadę do Chełmska Śląskiego. Warto zobaczyć tamtejszy zespół drewnianych domów tkaczy, ale i sam ryneczek tego byłego miasta jest całkiem ładny. Po drodze mam widok na niewysokie pasmo górskie Zawory.

Obrazek

Obrazek

Obrazek

Obrazek

I ponownie przekraczam w dniu dzisiejszym granicę państwa. 25 kilometrów od Chełmska zlokalizowany jest Trutnov. Docieram tam już późnym popołudniem. Obowiązkowy punkt zwiedzania to starówka z dość dużym placem centralnym. Rynek w jak to nazywam "czeskim stylu", czyli w całości wybrukowany. Lubię takie. I choć nie znajdziemy tu jakoś zbyt wiele zabytków to chwilę czasu warto tu spędzić.

Obrazek

Obrazek

Obrazek

Obrazek

Obrazek

Obrazek

Ze zboczy Jansky Vrch mamy fajną panoramę na miasto. Smaczku dodaje również widok na Śnieżkę choć o tej porze dnia jest bardziej pod słońce.

Obrazek

Obrazek

Właśnie na wzniesieniach na południe od miasta w dniu 27 czerwca 1866 roku miała miejsce krwawa bitwa pomiędzy I korpusem pruskim, a austriackim X korpusem podczas wojny prusko-austriackiej.
Krwawo okupione zwycięstwo Austriaków okazało się zupełnie bez znaczenia ponieważ generał Gablenz musiał się wycofać ze względu na nadciągające pruskie posiłki. Austriackie straty wyniosły około 5 tysięcy żołnierzy przy 1,3 tysiącu strat pruskich.

Dziś o tamtych wydarzeniach przypomina cmentarz oficerów na Janskim vrch oraz rozsiane w całej okolicy pomniki.

Obrazek

Obrazek

Obrazek

Obrazek

Obrazek

Obrazek

Obrazek

Obrazek

Obrazek

Obrazek

Natomiast na sąsiednim szczycie Šibeník ustawiono monumentalny obelisk upamiętniający generała Gablenza.

Obrazek

Obrazek

Obrazek

Obrazek

Mimo kończącego się powoli dnia na brak atrakcji dziś nie będę mógł narzekać. Na początek udaję się do miasteczka Pilníkov. Miejscowość trochę zaniedbana...

Obrazek

Obrazek

Natomiast znacznie ciekawszym miastem jest Hostinné. Oczywiście obowiązkowym punktem programu są odwiedziny tamtejszego czworobocznego rynku z bardzo ciekawym, renesansowym ratuszem. W rogach wieży stoją dwie monumentalne figury odzianych w rzymskie zbroje olbrzymów. Plac jest otoczony mieszczańskimi domami z portykami z XVI-XVIII w. Najcenniejszym zabytkiem jest pochodzący z XIII wieku kościół Świętej Trójcy z 53 metrową wieżą. Świątynia była wielokrotnie przebudowywana.

Obrazek

Obrazek

Obrazek

Obrazek

Obrazek

Z miasta wyjeżdżam w ostatnich promieniach słońca. Jeszcze udaje mi się dziś na moment wzbić w przestworza...

Obrazek

Obrazek

Ostatnim punktem dzisiejszego dnia jest Vrchlabí. Miasto zwane przez niektórych "Bramą Karkonoszy". Na horyzoncie dzień pozostawił już jedynie słabą poświatę, a ja staram się wykorzystać ten czas na nocną fotografię miasta. Nigdzie mi się już nie śpieszy ponieważ już jakiś czas temu zdecydowałem gdzie spędzę nadchodzącą noc 😉

W 1545-1546 zbudowano tu piękny renesansowy pałac. Obecnie będący siedzibą urzędu miejskiego. W samym przypałacowym parku spędzam najwięcej czasu, ale i na obydwu rynkach jak i przy klasztorze Augustynów chwilę mi schodzi....

Obrazek

Obrazek

Obrazek

Obrazek

Obrazek

Obrazek

Obrazek

Usatysfakcjonowany efektami sesji foto udaję się na wyznaczone miejsce noclegu. Jest to szczyt Sovinec 765 m. Dość stromy podjazd. Na szczycie mam świetną miejscówkę na rozwieszenie hamaka, ale o tym w kolejnej części....

Galeria: https://photos.app.goo.gl/xoFuKMVc9EhuwM259
ODPOWIEDZ