Nie ważne gdzie... ważne z kim :)

Relacje z górskich wypraw i innych wyjazdów oraz imprez forumowiczów. Ten dział jest przeznaczony dla osób, które chcą opisać swoje relacje i/lub pokazać zdjęcia ze spotkań nie będących Klubowym Zjazdem lub Górską Wycieczką Klubową.

Moderatorzy: HalinkaŚ, Moderatorzy

Awatar użytkownika
sprocket73
Turysta
Turysta
Posty: 1073
Rejestracja: 09 czerwca 2011, 15:06

Re: Nie ważne gdzie... ważne z kim :)

Post autor: sprocket73 » 25 lutego 2024, 20:08

Zasiadłem rano do mapy i znalazłem miejsce, gdzie mnie jeszcze nie było. Przeginia Duchowna - Rusocice. Takie małe miejscowości na samym południu Jury. Nie łapią się już na mapę Jury, więc jakoś je omijałem do tej pory.

Taki mamy klimat, że w lutym przyszła wiosna.

Obrazek

Mchy radośnie się zielenią.

Obrazek

Obrazek

Obrazek

Jak to na Jurze są skałki wapienne. Tutaj dodatkowo porośnięte bluszczami.

Obrazek

Obrazek

Są przylaszczki :)

Obrazek

Ciepło i przyjemnie. Tobi zadowolony!

Obrazek

Obrazek

Miejscami porośnięte skały wygladają jak dżungla.

Obrazek

Obrazek

Na górze tradycyjnie krzyż, bo cóżby innego.

Obrazek

Kamieniołom?

Obrazek

Obrazek

Jakaś dzika bestia.

Obrazek

W pewnych miejscach, na południowych zboczach przylaszczki już przekwitają.

Obrazek

Śliczne kwiatuszki.

Obrazek

Obrazek

Na koniec jeszcze znaleźliśmy niemieckie bunkry.

Obrazek

Oraz atrakcyjny most.

Obrazek

Fajna wycieczka w nieznane tereny, niecałe 40 km od domu :)
Awatar użytkownika
sprocket73
Turysta
Turysta
Posty: 1073
Rejestracja: 09 czerwca 2011, 15:06

Re: Nie ważne gdzie... ważne z kim :)

Post autor: sprocket73 » 04 marca 2024, 11:35

Pora na poznanie nowych terenów. Pasmo Podhalańskie. Kiedyś była to część Beskidu Żywieckiego. Teraz są to dumny samodzielny Beskid Orawsko-Podhalański. W sumie nieważne.

Zaczynamy w Rabie Wyżnej szlakiem żółtym. Szybko opuszczamy zabudowania.

Obrazek

I wychodzimy na wielkie łąki.

Obrazek

Odcinki leśne to dużo buczyny. Tu piękne kolorki dla Dobromiła.

Obrazek

Po zimie obudziły się jako pierwsze mchy.

Obrazek

Widok na Policę.

Obrazek

Bukowińskie Wierch.

Obrazek

Iglasty las poz Żeleźnicą.

Obrazek

Teraz idziemy szlakiem niebieskim w kierunku wschodnim.

Obrazek

Są trudne momenty, np. mostek na szlaku. Tobi nie dał rady przejść.

Obrazek

Idziemy na Trubacz.

Obrazek

Pojawiają się widoki na Tatry, ale takie chmurzaste.

Obrazek

A tu widok na Turbacz z okolic Trubacza.

Obrazek

Pora na dłuższy odcinek pozaszlakowy. Schodzimy do Sieniawy.

Obrazek

Piękny dziki odcinek pozaszlakowy dla koneserów.

Obrazek

A co to?

Obrazek

To cywilizacja - nowa i stara zakopianka.

Obrazek

Następnie znowu idziemy szlakiem - żółtym do Raby Wyżnej.

Obrazek

A dzień się kończy...

Obrazek

Widok na Luboń Wielki w porze zachodu.

Obrazek

Nowe tereny zostały zapoznane. Pogoda dopisała, trasa była dobrze zaplanowana. Jedyne czego zabrakło to krokusy ;)
Awatar użytkownika
sprocket73
Turysta
Turysta
Posty: 1073
Rejestracja: 09 czerwca 2011, 15:06

Re: Nie ważne gdzie... ważne z kim :)

Post autor: sprocket73 » 11 marca 2024, 12:39

W sobotę wybraliśmy się na Jurę. W znane rejony - Skały Rzędkowickie. Z perspektywy mojej znajomości Jury, są to najciekawsze i najbardziej okazałe formacje skalne. Można tu spędzić dowolną ilość czasu, zawsze znajdzie się coś nowego.

Obrazek

To tutaj w 2015 roku Tobi jako kilkumiesięczny szczeniak uczył się wspinaczki.

Obrazek

Ukochana również znalazła sporo ciekawych miejsc dla siebie :)

Obrazek

Skałki są mniejsze i większe. Tu jedna z bardziej monumentalnych Turnia Lechfora, z oknem.

Obrazek

Widzicie Ukochaną w oknie?

Obrazek

A tu zdjęcie od góry, Ukochana stoi przy oknie. Musiałem się mocno wychylić, żeby je zrobić ;)

Obrazek

W tle Góra Zborów.

Obrazek

Eskplorowaliśmy skałki ile wlezie. Tobi miał wyzwania, np. taki pionowy kominek. Ciekawą technikę wymyślił, zamiast zejść na wprost, przekręcił się bokiem i wykorzystywał grzbiet do oporowania.

Obrazek

Inna znana skałka - Okno Rzędkowickie. Okno można dojrzeć w górnej części.

Obrazek

Tak się prezentuje od frontu.

Obrazek

Tak od tyłu.

Obrazek

Następnie zapuściliśmy się w las w poszukiwaniu skałki o pięknej nazwie Faszystowski Ogródek. Jest zlokalizowana z boku, z dala od szlaków. W zasadzie bez konkretnej drogi dojścia. Nigdy tam nie byłem.
Po drodze trochę świeżej zieleni.

Obrazek

Wawrzynek Wilczełyko.

Obrazek

Odnaleźliśmy Faszystowski Ogródek.

Obrazek

Skałka mocno dzika i zarośnięta. Rzekłbym dla koneserów ;)

Obrazek

Tobi eksplorował najbardziej zawzięcie.

Obrazek

Kolejną odwiedzoną skałką była Apteka. Robi wrażenie ogromnej i niedostępnej.

Obrazek

Szukając drogi wyjścia obeszliśmy ją dookoła. Są w niej jaskinie. Tutaj jedna z nich, widać starą linę opuszczoną w czeluść.

Obrazek

Biorąc pod uwagę stan liny, użycie jej mogłoby źle się skończyć ;)

Obrazek

Ostatecznie wyszliśmy wszyscy na wierzchołek Apteki, choć było to dość wymagające.
Widok z góry na inne skałki, które jeszcze przed nami.

Obrazek

Kolejne robiące wrażenie skalne bloki - Biblioteka.

Obrazek

Można sobie siedzieć na górze i machać nogami :)

Obrazek

Na koniec odwiedziliśmy jeszcze Górę Zborów.
Wstęp na nią jest płatny, a pieniądze idą na robienie takich pięknych leśnych dróg, obok widać stary brzydki naturalny szlak.

Obrazek

Szczytujemy na Górze Zborów, przy pięknym historycznym obelisku ze zbrojonego betonu. Akurat była wycieczka z przewodnikiem i usłyszałem jego historię. W czasie II wojny światowej była tu niemiecka drewniana wieża obserwacyjna, a obelisk był jej elementem konstrukcyjnym. W ostatnich latach toczyła się debata, czy obelisk usunąć. Ostatecznie uznano, że to już zabytek i ma pozostać. Jestem bardzo ciekawy czyja to wina? Chyba wszyscy wiemy, prawda?

Obrazek

Potem jeszcze próbujemy odszukać skałkę w pobliżu Góry Zborów, na którą kilka lat temu Ukochana wyszła bardzo mi imponując. Tym razem się nie udaje. Chyba jesteśmy już zbyt zmęczeni. W domu analizując stare zdjęcia identyfikuję, że to ta z lewej. Cóż, kiedyś trzeba będzie tu wrócić ;)

Obrazek

Sobotnia wycieczka bardzo udana. Piękne słońce wytrzymało cały dzień, dopiero godzinkę przed zmrokiem przyszły chmury. Przeszliśmy niewiele, ale eksplorowania skałek jest dość męczące ;)
Awatar użytkownika
sprocket73
Turysta
Turysta
Posty: 1073
Rejestracja: 09 czerwca 2011, 15:06

Re: Nie ważne gdzie... ważne z kim :)

Post autor: sprocket73 » 12 marca 2024, 15:49

Po sobotnich skałkowaniach Ukochana zapragnęła odpocząć, a ja byłem gotów gdzieś pojechać, ale dobrze byłoby jakby choć częściowo dopisała pogoda. A prognozy na niedzielę, były niesamowite. Jeszcze w piątek rano w pewnych rejonach (np. na Tule) zapowiadali 7h słońca. W piątek wieczór wycofali się ze wszystkiego i wszędzie miało być pełne zachmurzenie. W sobotę wieczór po powrocie z wycieczki sprawdziłem, że jednak jakieś słońce miało być 3-4h. Gdzieś w Beskidzie Śląskim/Małym. Natomiast jak wstałem rano w niedzielę, to słońca było zaledwie 1-2h. Uznałem więc, że jadę w Mały, trochę pochodzę i wrócę na obiad na 16:00. W planach było wielokrotne szczytowanie.

Zacząłem na Przełęczy Kocierskiej, a pierwszą górą była Wielka Bukowa. Pogoda zaskoczyła pozytywnie.

Obrazek

Kwiatki wciąż cieszą - Żywiec Gruczołowaty :)

Obrazek

Kolejna góra Mała Bukowa. Pogoda cud miód.

Obrazek

Idę na Złotą Górkę bezszlakowym grzbietem. Widok na Kiczerę. Od południa ciągną chmurki, ale lekkie.

Obrazek

Następnie Porębski Groń - kiedyś całkowicie zalesiony, teraz całkowicie widokowy.

Obrazek

Schodzę szlakiem żółtym do Wielkiej Puszczy.

Obrazek

Następnie bezszlakowo grzbietem na Kiczerę.

Obrazek

Znany i lubiany widok z Kiczery. Jest już po słoneczku, ale i tak długo wytrzymało.

Obrazek

Następnie szlak stara się ominąć wszelkie szczyty, jakby człowiek idąc w góry oczekiwał, że się ma nie zmęczyć. Idę więc bezszlakowo, w jesiennej kolorystyce (dla Dobromiła) na Cisową Grapę.

Obrazek

Następnie mordercze podejście w zimowych warunkach na Wielką Cisową Grapę, którą też szlak omija.

Obrazek

Na koniec tego szaleństwa już spokojnie szlakiem przez Kocierz wracam do auta.

Obrazek

W domu sobie sprawdziłem, że ta krótka wycieczka była dość intensywna, ponad 1000 metrów podejść. Jakby trzymać się szlaków i zrobić to samo kółko unikając dodatkowych szczytowań, to byłoby 400 metrów mniej. Ktoś te szlaki źle powytyczał ;)
Awatar użytkownika
sprocket73
Turysta
Turysta
Posty: 1073
Rejestracja: 09 czerwca 2011, 15:06

Re: Nie ważne gdzie... ważne z kim :)

Post autor: sprocket73 » 18 marca 2024, 10:12

W niedzielę ponownie wyruszyliśmy na szlak. Auto zostawiliśmy w Rabce-Zaryte przy kościele pod Luboniem Wielkim, jednak wyruszyliśmy zupełnie w przeciwna stronę.
Pogoda piękna, choć wiaterek lodowaty i bardzo mokro.

Obrazek

Najpierw wyszliśmy sobie na wieżę widokową na Królewskiej Górze, która teraz nazywa się Polaczkówka. Fajna jest ta wieża, szczególnie ostatnia kondygnacja, której tu na zdjęciu nie widać.

Obrazek

Następnie przemieszczaliśmy się trochę po szlakach, a trochę na przełaj, po bezleśnych pagórkach, w stronę Maciejowej w Gorcach.

Obrazek

Widok na naszą trasę wstecz. Bardzo przyjemny odcinek.

Obrazek

Cały dzień był pod znakiem błotka. Kiedy wkroczyliśmy na GSB wyglądało to tak.

Obrazek

Przy schronisku na Maciejowej.

Obrazek

Fajne dalekie widoki na Beskid Wyspowy: Luboń Wielki, Szczebel, Lubomir.

Obrazek

Monstrualna Babia.

Obrazek

Idziemy dalej GSB na Stare Wierchy.

Obrazek

Nienarodzone żabki.

Obrazek

Są i krokusy, ale takie zmarzniete.

Obrazek

Ładniejsze sztuki też można było znaleźć.

Obrazek

Następnie rozpoczynamy powrót w stronę auta. Żółtym szlakiem do Olszówki. Po drodze przyjemne gorczańskie panoramy.

Obrazek

Wysoko położone przysiółki.

Obrazek

Porzucamy szlaki i idziemy przez Szumiącą. Ostatnie duże podejście daje w kość.

Obrazek

Sama Szumiąca nie ma w sobie nic ciekawego, ale na zejściu widoki milutkie. Po lewej w dole Grzebień, autko stoi za nim.

Obrazek

Pewną niespodzianką był krótki odcinek leśny - błotkowe apogeum.

Obrazek

Na koniec fantastyczny bezszlakowy odcinek łąkowy na Grzebień

Obrazek

Obrazek

Widok wstecz.

Obrazek

Luboń Wielki.

Obrazek

Pod sam koniec znalazłem jeszcze jesienne kolorki dla Dobromiła :)

Obrazek

Oraz cmentarz dla Adriana ;)

Obrazek

Bardzo udana wycieczka. Pogoda wytrzymała cały dzień, a prognozy wcale nie były aż tak optymistyczne. Dobrze, że nie odpuściłem wyjazdu, kiedy w sobotę przed snem zobaczyłem zaledwie 4 godziny nasłonecznienie dla Rabki, to był chyba błąd AI ;)
Awatar użytkownika
sprocket73
Turysta
Turysta
Posty: 1073
Rejestracja: 09 czerwca 2011, 15:06

Re: Nie ważne gdzie... ważne z kim :)

Post autor: sprocket73 » 23 marca 2024, 19:15

Co robić, kiedy nie ma pogody? Można jechać na Ponidzie, które poleca kolega Kisiel. Z tym, że ta nazwa jest chyba zmyślona. W internetach nie występuje żadne Ponidzie koło Andrychowa, a jak czegoś nie ma w internetach, to nie istnieje.
W każdym razie w lekkim deszczu jadę sobie na miejsce startu - cmentarz w miejscowości Wieprz. Na miejscu zaczyna się przejaśniać. Widoczek w stronę Beskidu Małego.

Obrazek

Tobi baraszkuje w rzepaku.

Obrazek

Wszędzie pola. Z różnych stron słychać traktory i czuć zapach obornika.

Obrazek

Obrazek

Na drzewach jeszcze niewiele się dzieje, ale z daleka wypatrzyłem jedno całe w białych kwiatach.

Obrazek

Obrazek

Obrazek

Obrazek

Wędruję dalej. Pogoda zrobiła się cudna. Ciepło jak w lecie.

Obrazek

Obrazek

Miejscówka dla Buby ;)

Obrazek

Tobi w żonkilach.

Obrazek

Nagle zza horyzontu wyłania sie zamek.

Obrazek

Obrazek

Pora wracać. Widok na Beskid Mały.

Obrazek

Od północy nadciągają chmury.

Obrazek

Nie udaje się zdążyć przed deszczem. Rozpoczyna się prawdziwa nawałnica.

Obrazek

Tak oto wykorzystałem dzisiejsze okno pogodowe :)
Awatar użytkownika
sprocket73
Turysta
Turysta
Posty: 1073
Rejestracja: 09 czerwca 2011, 15:06

Re: Nie ważne gdzie... ważne z kim :)

Post autor: sprocket73 » 27 marca 2024, 23:40

Zgodnie z forumową modą wybrałem się na Podhale. Chodzi oczywiście o krokusy i o widoczki na Tatry. Niestety ten rok nie jest najlepszy dla krokusów. Różne zjawiska pogodowe meczą te delikatne kwiatki. Jadąc na miejsce początkowo żałowałem, że nie poczekałem na cieplejsze dni, ale na miejscu zdałem sobie sprawę, że zamarzniętych krokusów jeszcze nie widziałem na Żywo.

Obrazek

Słońce operuje z pełna siłą, więc śnieg topi się szybko.

Obrazek

Wystartowałem w Nowem Bystrem. Bocznym grzbietem wędruję w kierunku Gubałówki. Pojawiają się Tatry, pojawiają się widoki.

Obrazek

Wszystko jeszcze takie lekko zamglone, parujące.

Obrazek

Kozi Wierch, Kościelec i maszt na Gubałówce.

Obrazek

A u mnie śnieg znika w oczach. Wędruję przez łąki na przełaj.

Obrazek

Atakują mnie stada miejscowych psów, wysyłam Tobiego na negocjacje.

Obrazek

Jest pięknie. Widok na północ, w oddali Gorce z Turbaczem.

Obrazek

Po wyjściu na Gruszków Wierch odsłaniają się Tatry Zachodnie. Salatyn i Brestowa błyszczą w słońcu.

Obrazek

Jest też sporo krokusów, ale brakuje im świeżości...

Obrazek

Na szczęście można znaleźć miejsca, gdzie mają się ciut lepiej, jak zwykle najlepsze krokusy są w Słodyczkach :)

Obrazek

Te są całkiem świeże :)

Obrazek

Żałuję, że nie mam porządnego obiektywu makro, mógłbym zrobić jeszcze lepsze zbliżenie krokusowych genitalitów.

Obrazek

Jest i Tobi w krokusach.

Obrazek

Ależ wymyślna bacówka pod Butorowym Wierchem.

Obrazek

Nad Tatrami więcej chmur.

Obrazek

Idę na Gubałówkę. Widok raczej przykry. Po obu stronach drogi rząd budek z badziewiem. Szczelnie zasłaniają widoki na góry. Większość zamknięta.

Obrazek

Niestety niektóre otwarte.

Obrazek

W centrum Gubałówki pustki - kolejka nie jeździ.

Obrazek

Miejsce do zdjęć z wielkimi owcami. Nie chciały ode mnie pieniędzy.

Obrazek

Koszysta.

Obrazek

Idę dalej w kierunku Zębu - najwyżej położonej miejscowości w Polsce.
Szykowny domek.

Obrazek

Jakby był mój, to z jednego okna miałbym dokładnie taki widok.

Obrazek

A z drugiego taki...

Obrazek

Na koniec dnia niebo zasnuło się rzadkimi chmurkami. A przede mną do pokonania takie garbki, bo nie chcę iść asfaltem głównym grzbietem. Wydaje się prosto i przyjemnie.

Obrazek

Ale w dole jest taka dolinka, w sam raz dla koneserów :)

Obrazek

A potem następny garbek z bezkresną łąką.

Obrazek

Widoki na Tatry wciąż mi towarzyszą.

Obrazek

Kolejna dolinka i kolejne chaszczowanko.

Obrazek

Zachodzik za Magurą Orawską.

Obrazek

Taka to była wycieczka - widokowa, krokusowa :)
Awatar użytkownika
sprocket73
Turysta
Turysta
Posty: 1073
Rejestracja: 09 czerwca 2011, 15:06

Re: Nie ważne gdzie... ważne z kim :)

Post autor: sprocket73 » 29 marca 2024, 16:53

Wielki Piątek, czas religijnej zadumy... a także czas wiosenny. Wybraliśmy się na spacer dookoła bloku.

Drzewo na które Tobi często wychodzi. Ostatnio nawet zatrzymała się policja i pan policjant grzecznie poprosił, żeby wyszedł jeszcze raz, a on nakręci filmik. Poszedłem na współpracę. Tobi wychodzi na to drzewo wykonując aż 4 skoki.

Obrazek

Tutaj wizualizacja jak przeskakuje z pierwszego konaru na drugi.

Obrazek

Obrazek

Drzewa kwitną.

Obrazek

Pojawia się świeża zieleń.

Obrazek

Ciepło, owady brzęczą, kwiaty pachną.

Obrazek

Obrazek

W tych krzakach ćwiczymy chaszczowanie, żeby potem w górach chaszczować z radością.

Obrazek

A tu kiedyś biegałem. Były same pola... a teraz cywilizacja.

Obrazek

Wejście do geosfery. To tu w zeszłe wakacje zrobili parkomaty. Nieznany sprawca je po paru tygodniach porozwalał młotkiem (miały piękne wyświetlacze). Potem parkomaty owinęli folią i dali informacje, że do 1 kwietnia parkowanie jest darmowe. Jeszcze 2 dni temu dalej były owinięte folią, a teraz zniknęły. Zastanawiam się, czy na dłużej, czy też zamontują naprawione. Jeżeli tak, to ciekawe czy długo wytrzymają? ;)

Obrazek

A teraz będą różne kwiotki...

Obrazek

Obrazek

Obrazek

Obrazek

Obrazek

Na koniec dla podniesienia poziomu relacji jesienne kolorki dla Dobromiła.

Obrazek

Oraz dla podniesienia poziomu relacji do kwadratu - świąteczny jeż z rzeżuchą.

Obrazek
Awatar użytkownika
laynn
Turysta
Turysta
Posty: 560
Rejestracja: 07 stycznia 2020, 9:52
Kontakt:

Re: Nie ważne gdzie... ważne z kim :)

Post autor: laynn » 30 marca 2024, 9:51

Miejsce z krokusami muszę odwiedzić, bo mnie dziś żona ścignęła, że od paru lat je zabieram na krokusy i jakoś się nie udaje :))
Awatar użytkownika
sprocket73
Turysta
Turysta
Posty: 1073
Rejestracja: 09 czerwca 2011, 15:06

Re: Nie ważne gdzie... ważne z kim :)

Post autor: sprocket73 » 31 marca 2024, 22:17

Przy sobocie wybrałem się do Goleszowa, żeby poeksplorować tamtejszą okolicę.
Zacząłem od zbiornika Ton - okazał się on obiektem typowo wędkarskim, więc w lecie marne szanse na kąpiel.

Obrazek

Następnie poszedłem w las, który intensywnie zielenił się od dołu.

Obrazek

Kwiatki występowały masowo - można powiedzieć apogeum.

Obrazek

Obrazek

Niby było pełne słońce, ale widoczność fatalna - pył z nad Sahary nas odwiedził.

Obrazek

Wąwóz Ajsznyt.

Obrazek

Podpuściłem Tobiego, że nie wyjdzie na górę. Podjął wyzwanie.

Obrazek

Po chwili dawał z siebie wszystko na bardzo wysokich półeczkach. Nie rozumiem czemu ten pies tak lubi ryzyko... ale jakoś skurkowaniec wyszedł na samą górę i podpuścił mnie, że ja nie dam rady.

Obrazek

Różne głupie rzeczy robiłem w życiu, ale ta była jedną z głupszych. Bardzo krucha skała. Na dodatek wychodziłem z aparatem na szyi co znacznie ograniczało możliwości, ale dzięki temu mogłem zrobić zdjęcie, jak gdzieś tam byłem już dość wysoko.

Obrazek

Co ciekawe Tobi wyszedł, ale nie dał się już podpuścić, żeby zejść tą samą drogą. Ja też się nie dałem podpuścić. A tu zdjęcie z przeciwległej ścianki na tą którą zdobywaliśmy. Nasza droga jest dokładnie pośrodku (za drzewkiem).

Obrazek

Dalej poszliśmy sobie bezszlakowo na Wyrchgórę.

Obrazek

Okolica bardzo ciekawa na eksplorowanie. Wiele kamiennych ścian.

Obrazek

Modrzewie kwitną.

Obrazek

Saharyjski pył tworzy bardzo dziwne efekty. Niezbyt odległa Mała Czantoria jest ledwie widoczna. Ale nie ona była na dzisiaj celem. Plan na dalszą część wycieczki był taki, żeby poeksplorować te małe pagórki na Pogórzu Cieszyńskim, które są omijane przez wszelkie szlaki. Miałem ich kilka do zdobycia.

Obrazek

Najpierw idę sobie zielonym dnem dolinki w kierunku Cisownicy. Jest pięknie.

Obrazek

Obrazek

Apogeum Kaczeńców.

Obrazek

Pierwszy pagórek - Machowa.

Obrazek

Drugi pagórek - Goruszka.

Obrazek

Trzeci pagórek - bez nazwy, za to z ciekawymi skałkami. Z daleka, z góry nie wiedziałem co to jest. Idealnie równa powierzchnia, pod kątem 45 stopni. Wyglądało to jak coś sztucznego, jakby maty ogrodnicze. Musiałem to zbadać, a zejść tam o dziwo było bardzo trudno.

Obrazek

W końcu jakoś udało się podejść od boku. Tylko Tobi był w stanie po tym chodzić tak po prostu. Lita skała łupkowa.

Obrazek

A z tej skały wyrasta coś jakby kosówka, a to przecież niemożliwe.

Obrazek

No nic, idziemy dalej. Duże obszary łąkowe. Postanawiam wrócić tu przy dobrej przejrzystości powietrza, może jesienią, jak będą kolorki, jakieś białe obłoczki. Fajne kadry można upolować.

Obrazek

Czwarty pagórek - Kowalok. Już pod Małą Czantorią.

Obrazek

Na piątym pagórku (Cis), jest nawet kiosk ruchu.

Obrazek

Towaru w środku niewiele, wszystko wykupione. Jedynie jakieś niemieckie pornosy na VHS jeszcze się ostały. Musiały być naprawdę marne.

Obrazek

Zdegustowany tym znaleziskiem, oraz jakimiś chmurami, których miało nie być a były oraz tym, że jakoś późno się zrobiło podjąłem decyzję o powrocie.
W okolicach Jasieniowej znowu zrobiło się słonecznie i odkryłem opuszczoną skocznię narciarską.

Obrazek

Postanowiliśmy ją z Tobim zdobyć, wychodząc po zeskoku, który był pokryty starym igielitem. Igielit ze swej natury ma być śliski. Pewnie jakby był wilgotny to nie byłoby szans, a po suchym byłe przednia zabawa.

Obrazek

Następnie postanowiliśmy zdobyć rozbieg, również idąc po nim od dołu.

Obrazek

Tu zabawa była jeszcze lepsza. Byłem pewny, że Tobi przechodząc przez tory zleci na sam dół - nie zleciał.

Obrazek

Następnie odkryłem obok kolejną skocznię, tyle że 2x większą. Była opuszczona z pewnością dużo dawniej. Zeskok zarósł drzewami, a rozbieg był na metalowej podwyższonej konstrukcji, na wysokościu koron drzew.

Obrazek

Początkowe schodki były wycięte, żeby nikt się po tym nie wspinał. No ale ja i tak wylazłem. Tobi został na dole i dobrze. A ja miałem pełne gacie, bo wszystko sprawiało wrażenie jakby miało się zaraz zwalić. W takich miejscach mam lęk wysokości.

Obrazek

Przeżyłem. Można wracać do domu.
Jeszcze tylko wiosenne kolorki, udające jesienne kolorki, dla Dobromiła.

Obrazek

Taka to była wycieczka :)
Awatar użytkownika
sprocket73
Turysta
Turysta
Posty: 1073
Rejestracja: 09 czerwca 2011, 15:06

Re: Nie ważne gdzie... ważne z kim :)

Post autor: sprocket73 » 01 kwietnia 2024, 22:41

Miała być rodzinna wycieczka na Jurę, ale Ukochana zrezygnowała i se pojechałem tylko z Tobkiem. Dolina Racławki.

Obrazek

Tobi sporo się naskakał po pieńkach dzisiaj.

Obrazek

Obrazek

Widać po minie jak bardzo go to męczy.

Obrazek

Potok Racławka. Ładny, ale ewidentnie wiele domów z Racławic wypuszcza do niego ścieki, lekko zalatuje szambem. Wina Tuska!

Obrazek

Obrazek

Pień wsiąknął w runo leśne.

Obrazek

Troszkę flory.

Obrazek

Obrazek

Kapliczka jakich wiele.

Obrazek

Ta jednak miała taką karteczkę. Myślałem, ze to twórczość własna, ale jednak nie, to twórczość prawdziwego artysty. "Po smokach stąpasz bezpieczna" - to mi się podoba najbardziej :)

Obrazek

Założyłem sobie odnaleźć Kozłowe Skały i je nieco zeksplorować. Odnaleźć się udało, przyszła pora zdobyć tą po prawej.

Obrazek

Tobi nie zdobył! Patrzył tylko z zazdorścią, jak ja zdobywam.

Obrazek

A na samej górze mieszka taki oto potwór. Każdy chyba kojarzy małego czerwonego robaczka. Taki malutki, mniejszy niż główka od zapałki. Lądzień czerwonatka się nazywa. Wiem, że wstyd zamieszczać zdjęcie zrobione cropowym obiektywem, ale musi wystarczyć.

Obrazek

Tobi skałki nie zdobył, ale na ambonkę wylazł. Na razie jeszcze go nie oddam do schroniska.

Obrazek

Ehh ten pył saharyjski... niech już idzie sobie.

Obrazek

Na koniec jeszcze Jaskinia Żarska.

Obrazek

W jesiennych kolorkach dla Dobromiła ;)

Obrazek

Taka to była wycieczka :)
Trzeba wykorzystywać upały wiosenne :)
Awatar użytkownika
sprocket73
Turysta
Turysta
Posty: 1073
Rejestracja: 09 czerwca 2011, 15:06

Re: Nie ważne gdzie... ważne z kim :)

Post autor: sprocket73 » 13 kwietnia 2024, 20:27

Przy sobocie pojechaliśmy na małą wycieczkę w południowe rejony Ojcowskiego Parku Narodowego. Zaczęliśmy w Białym Kościele, przy kościele, który wcale nie jest biały, tylko taki kremowy, a z boku ma jakąś starą kapliczkę z cegły.

Obrazek

Potem idziemy sobie polami. W oddali widać Dolinę Prądnika do której zmierzamy.

Obrazek

Szukamy w lesie skałek, znajdujemy mnóstwo zieleni.

Obrazek

To już teren parku. Dno doliny.

Obrazek

Chcieliśmy zwiedzić jakiś obiekt sakralny "Kaplica zstąpienia Chrystusa Pana do otchłani", ale zamknięty.

Obrazek

Obok inny obiekt - pustelnia.

Obrazek

Tu już można więcej zobaczyć. Choć sama pustelnia również zamknięta. Ciekawe miejsce - chatka w jaskini.

Obrazek

Skała Łaskawiec - zdobywamy.

Obrazek

Widok z góry.

Obrazek

Potem chodzimy trochę po lesie. Ale piękna majowa zieleń.

Obrazek

Obrazek

Tobi zażywa kąpieli w Prądniku.

Obrazek

A potem schnie.

Obrazek

Idziemy dalej.

Obrazek

Wąwóz prowadzący do jaskini Dziurawiec.

Obrazek

Jaskinia Dziurawiec.

Obrazek

Matka Boska.

Obrazek

Widok na jaskinię od drugiej strony, całkiem spora. Ukochana z Tobkiem pozują na górze, dla wyobrażenia skali.

Obrazek

Próbujemy wyjść z wąwozu w górę.

Obrazek

Wchodzimy w rzepak - już kwitnie.
W zeszłym roku piękne rzepakowe pola były 27 maja, czyli półtora miesiąca później.

Obrazek

Wracamy do Białego Kościoła.

Obrazek

Łąki umajone.

Obrazek

Na koniec jeszcze zaglądamy do kościoła.

Obrazek

Obrazek

Co to się z tą pogodą porobiło. Wycieczka mocno majowa, choć w pierwszej połowie kwietnia :)
Awatar użytkownika
sprocket73
Turysta
Turysta
Posty: 1073
Rejestracja: 09 czerwca 2011, 15:06

Re: Nie ważne gdzie... ważne z kim :)

Post autor: sprocket73 » 29 kwietnia 2024, 10:19

Parę lat minęło, znajomy zagadał o Dusiołku i znowu się udało spotkać :)

Impreza się rozrasta. Na zapisanie zdecydowaliśmy się w srodę i okazało się, że listy startowe są już zamknięte z powodu zbyt dużej ilości chętnych (350 osób). Na szczęście znajomy zna organizatora i zapisał nas po znajomości ;)
Organizator celowo obniża poziom sportowy Dusiołka. Trasa profesjonalna (50 km), została zlikwidowana i w zamian pojawiła się trasa rodzinna (20 km). Znajomy z powodu braku formy chciał iść właśnie na rodzinną, ale przekonałem go, że nie opłaca się, bo trasa klasyczna (35 km) wychodzi taniej za 1 km, poza tym chodzi się dłużej za te same pieniądze. Ustaliliśmy więc komisyjnie, że idziemy trasą klasyczną w tempie rekreacyjnym :)

Obrazek

Tłum wyruszył. Już na początku wybraliśmy własny wariant, bardziej polami niż drogami. Podejście pod Księżą Górę na rozgrzewkę. Nasze ekipa ma 5 osób i 2 psy ;)

Obrazek

Zarąbiście piękna wiosna, majowa zieleń w pełni :)

Obrazek

Obrazek

Odwiedzamy siostrę znajomego, która mieszka w pobliżu. Jest szybka mała kawka i imprezka. Jeden pies kończy tutaj udział w Dusiołku, ale nie jest to Tobi.
Potem "skrótami" wracamy na trasę ;)

Obrazek

Pięknie jest trzeba przyznać.
Stamtąd przyszliśmy (Ciecień).

Obrazek

Tam idziemy (Śnieżnica).

Obrazek

Tam też będziemy później (Dzielec, Wierzbanowska Góra)

Obrazek

Na 3 (przedostatnim punkcie kontrolnym), oprócz wody, drożdżówek, batoników, organizator tradycyjnie częstuje wiśniówką. Zwykle była to uśmiechnięta pani Indianka, dobry duch Dusiołka. Niestety teraz jej zabrakło, nie żyje. Jej zamiennik też chętnie polewa mi dodatkowy kieliszek.
Żartuję, że już prawie koniec, bo został już tylko 1 punkt kontrolny, ale to nie do końca tak. Odległości miedzy punktami są nierówno rozłożone, do najbliższego mamy 15 km. Ruszamy torami.

Obrazek

A potem seria podejść i zejść. Dzielec, Szklarnia, Wierzbanowska Góra. Z każdą górką można poczuć narastające zmęczenie. Ekipa nam się trochę wykrusza. Jeden kolega, taki największy i najsilniejszy z początku, został gdzieś z tyłu, ale telefonicznie zapewnia, że nas goni.

Obrazek

Rozpoczynamy ostatnie najbardziej mordercze podejście na Lubomir. Pod Lubomirem otworzyła się knajpa. Jest konflikt z lokalnymi mieszkańcami. Mijamy kilkanaście oznaczeń, że jest zakaz wjazdu i droga prywatna tylko dla mieszkańców.

Obrazek

Ale jest też taka tablica.
Dowiadujemy się, że jeden z mieszkańców ma w zwyczaju blokować drogę po 22 i uniemożliwiać powróz z knajpy ostatnich klientów. Oczywiście chodzi o ruch samochodowy. Tu jest Polska ;)

Obrazek

Na Lubomir docieramy już mocno rozciągnięci. Tobi ma najlepsza formę, co nikogo nie dziwi. Ukochana trzyma się w czołówce, a szczerze mówiąc obawiałem się o nią. Oczywiście na zmęczenie narzekamy wszyscy, ale wychodzimy na Lubomir stabilnym tempem. 10 minut czekamy na jednego kolegę, a ten najmocniejszy, który miał nas dogonić wciąż goni, ostatecznie nie uda mu się ta sztuka, tempo dusiołkowe nie jest takie wolne.

Obrazek

Pozostało tylko zejść z Lubomira. Pędzimy na kotleta z kapustą, który po Dusiołku zawsze smakuje najlepiej! :)
Potem można odpocząć, zjeść loda, który też jest w "pakiecie startowym". Większość ludzi odbiera dyplom ukończenia i jedzie do domu.

Obrazek

My też jedziemy, odwiedzić Strzępka, który mieszka na Dusiołkowych terenach. Zawsze kiedy tam idę, odżywają wspomnienia. To już 10 lat.

Obrazek

Grób zastajemy w dobrym stanie. Ciche spokojne miejsce.

Obrazek

Chwila na małe porządki. Straż honorowa.
Ukochana wpada ma pomysł, że Tobka też tu pochowamy.
Wracając zastajemy właściciela, który kręci się przy domu. Jak zawsze chwilę rozmawiamy. Akurat mamy przy sobie 6-ścio pak piwka, który zostawiamy jako opłata za dzierżawę terenu ;)

Obrazek

A potem wracamy na ognisko i oficjalne zakończenie z wręczeniem dyplomów. Miejsce mamy w połowie stawki. Czas 8:20 cieszy, bo zakładałem 10-11 godzin.

Obrazek

Można wciągnąć kiełbaskę, wypić piwko. Zaczynają się śpiewy, ale na nocną część już nie zostajemy. Taki to był 6-sty Dusiołek, w którym brałem udział :)
Awatar użytkownika
sprocket73
Turysta
Turysta
Posty: 1073
Rejestracja: 09 czerwca 2011, 15:06

Re: Nie ważne gdzie... ważne z kim :)

Post autor: sprocket73 » 29 kwietnia 2024, 22:26

Po Dusiołku Ukochana postanowiła zregenerować się w domu, a ja postanowiłem zregenerować się w górach. Podjechałem do Czernichowa w Beskidzie Małym i poszedłem sobie na Czupel.

No jakże pięknie, zielono.

Obrazek

Widok na Jawornicę, Maleckie, Cisowe Grapy, Kiczerę.

Obrazek

Nawet Babia jest i Łysy Groń.

Obrazek

Siedziałem na łące i regenerowałem się długo patrząc na te wiosenne widoki, aż nadleciał samolot i zastanawiałem sie, czy będzie ostrzeliwał, czy bombardował.

Obrazek

Ruszyłem w górę. Podejście na Czupel jest niczego sobie. W lesie dalej zielono.

Obrazek

I nagle pstryk, kolorki zniknęły. Na Rogaczu wiosny nie ma. Szok. Lepiej teraz nie wychodzić zbyt wysoko, bo brzydko.

Obrazek

Idę na Czupel, ale spotykam tam takie tłumy, że jestem zdegustowany.

Obrazek

Mój główny plan na ten dzień to odnaleźć miejsce, gdzie na jesieni się zgubiłem. Plan prosty, ale realizacja trudna. Przeczesuję północne zbocza Czupla, drogi jakieś inne niż pozaznaczane na mapy.cz. Niektóre pozawalane gałęziami. Długo trwało szukanie miejsca zgubienia, ale się finalnie udało.

Obrazek

Udało się nawet znaleźć taki obiekt.

Obrazek

Potem schodzę niżej, gdzie znowu jest pięknie zielono.

Obrazek

Diabli Kamień. Jesienią był plan go zaliczyć, ale właśnie wtedy się nie udało.

Obrazek

Obrazek

Na koniec eksploruje grzbiet między Soliskiem, a Soliskami. Ładne tatrzańskie nazwy.

Obrazek

Obrazek

Przyjemne drogi zmieniają się w malownicze wąwozy. Na zdjęciu nawet ładnie to wygląda, na żywo zastanawiałem się, po co ja po tym łażę.

Obrazek

W końcu udało się wrócić na szlaki.

Obrazek

I wtedy prawie potrąciła mnie Amazonka galopująca na koniu. To większe zagrożenie niż motory i quady, większe niż niedźwiedzie i wilki. Realne niebezpieczeństwo na szlaku. Niestety nie było tablicy rejestracyjnej na zadzie.

Obrazek

Udało się wrócić do auta po całym dniu w górach, choć trasa jakaś taka bardzo niepozorna wyszła.

Obrazek

Regeneracja zakończona sukcesem. Byłem bardziej zmęczony na początku wycieczki niż na końcu :)
Awatar użytkownika
sprocket73
Turysta
Turysta
Posty: 1073
Rejestracja: 09 czerwca 2011, 15:06

Re: Nie ważne gdzie... ważne z kim :)

Post autor: sprocket73 » 02 maja 2024, 11:30

Pasmo Witowa z przyległościami w Beskidzie Wyspowym to bardzo nietypowe strony jak na Polskę. Rozległe łąki, cisza i spokój, tak bym to w skrócie scharakteryzował. Byłem tam czwarty raz, zahaczyliśmy o tereny najbardziej wysunięte na południe. Rozpoczynamy w Mszanie Górnej. Mijamy parę domów i wchodzimy na łąki.

Obrazek

Widok wstecz, na ostatnim planie Ćwilin.

Obrazek

Na górce Kobylica zaskakuje nas wypasiona wiatka grillowa. W tle Luboń Wielki.

Obrazek

Widoki z pod wiatki. W tle Gorce - Turbaczyk, Wierch Spalone.

Obrazek

Idziemy dalej łąkami. Krokusów nie ma, ale też jest zajebiście.

Obrazek

To chyba niedźwiedzie - wielkie zwierzęta, oddzielało nas od nich elektryczne ogrodzenie.

Obrazek

W drodze na wzgórek Pasternik.

Obrazek

W drodze na wzgórek Pieronka.

Obrazek

Na Pieronkę jest pierońskie podejście.

Obrazek

W oddali Babia, Polica

Obrazek

Łączki kończą się, przed nami Gorce.

Obrazek

Żeby sobie urozmaicić wycieczkę wchodzimy w nie. Podejście na szczyt Gębowa jest bardzo strome.

Obrazek

A potem wędrujemy bezszlakowym gorczańskim grzbietem przez nieznane szczyty Grzędowa i Kiełbaśna.

Obrazek

Dochodzimy do czarnego szlaku z Lubomierza na Kudłoń i nim schodzimy w dół.

Obrazek

Znowu wychodzimy na łąki, porzucamy szlak.

Obrazek

Apogeum zieleni :)

Obrazek

Widok wstecz, na Kudłoń.

Obrazek

Idziemy na Marków Groń. Na szczycie widać dziwna budowlę, wygląda jak jakieś zadaszone zagrody dla owiec, za duże na bacówkę.

Obrazek

Okazuje się to być taką wypasioną bacówką. Wygląda jak obiekt turystyczny dopiero co oddany do użytku, wszystko nowe, w środku duży piec, miejsce biesiadne przy wielkim stole. Wszystko dostępne, choć jest tabliczka "teren prywatny". Brak drogi dojazdowej. Obiekt nie jest oznaczony na googlach. Dziwne.

Obrazek

Taki widok z wnętrza.

Obrazek

Wracamy do auta, jest jeszcze wcześnie, więc wydłużamy sobie na spacer po przeciwległym łąkowym grzbiecie, w kierunku góry Cyrki.

Obrazek

Tu tez jest ładnie.

Obrazek

Pora wracać. Niezapomnajki przy domach

Obrazek

Obrazek

Na koniec mycie psa.

Obrazek

Ostatni dzień kwietnia, a temperatury jak w środku lata. Fajna sprawa to globalne ocieplenie ;)
ODPOWIEDZ