Nie ważne gdzie... ważne z kim :)

Relacje z górskich wypraw i innych wyjazdów oraz imprez forumowiczów. Ten dział jest przeznaczony dla osób, które chcą opisać swoje relacje i/lub pokazać zdjęcia ze spotkań nie będących Klubowym Zjazdem lub Górską Wycieczką Klubową.

Moderatorzy: HalinkaŚ, Moderatorzy

Awatar użytkownika
sprocket73
Turysta
Turysta
Posty: 817
Rejestracja: 09 czerwca 2011, 15:06

Re: Nie ważne gdzie... ważne z kim :)

Post autor: sprocket73 » 07 czerwca 2020, 10:53

Sobota z ładna pogodą, ruszamy w góry!
Wymyśliłem, że pojedziemy do Bystrej k. Węgierskiej Górki i przejdziemy trochę nieznanych nam zakątków B. Żywieckiego, np. Magurę Cięcińską.

Rano pogoda żyleta - chyba pierwszy raz w tym roku. Powietrze rześkie. Zieleń bujna. Wychodzimy na łąki nad zabudowaniami.

Obrazek

Jest cudnie!

Obrazek

Idziemy oczywiście bez szlaku. Łąki dosłownie spływają wodą, musiało mocno padać w nocy. Miejscami śliskie błotko. Moim zdaniem w takich warunkach przydałyby się raki, a nigdzie na FB nie spotkałem się z taką poradą.

Obrazek

Nabieramy wysokości. Widoki są rewelacyjne. Kotlina Żywiecka.

Obrazek

Klimczok. Dobra przejrzystość.

Obrazek

Wgchodzimy na szczyt Magury (891). Jest tu krzyż i ławka.

Obrazek

Ka krzyżu obraz. Widać, że oryginalne rękodzieło ludowego artysty.

Obrazek

Grzbiet Magury jest bardzo widokowy. Duże łąki i hale.

Obrazek

Grojec (3612) - wciąż niezdobyta dla mnie góra. Zastanawiam się czemu nigdy tam nie byłem. To chyba kwestia bardzo trudnej lokalizacji. Otoczona dookoła miejscowościami, które bronią do niej dostępu. No nic, może jeszcze kiedyś.
Za Grojcem Beskid Mały, a dalej, na ostatnim planie Jaworzno - widać elektrownię.

Obrazek

Beskid Mały - Żar i Jaworzyna.

Obrazek

Bielsko Biała. A dalej elektrownia i hałda w Łaziskach.

Obrazek

Fajny jest ten grzbiet Magury.

Obrazek

Otwierają się widoki na Rysiankę i Romankę.

Obrazek

Ale najlepsze są na północ.

Obrazek

Jaworzno w całej okazałości, widoczne przez przełom Soły w Beskidzie Małym. Elektrownia Jaworzno III (ta z kominem), a po prawej nowy blok energetyczny. Przejrzystość naprawdę bardzo dobra.

Obrazek

Schodzimy ze Skały w kierunku Słowianki. Słońce wydobyło maksimum kolorów z późnowiosennej zieleni.

Obrazek

Wchodzimy w znane tereny.

Obrazek

Dopiero na Słowiance spotkaliśmy ludzi. I to od razu tłumy, psy, dzieci, rowery, motory, quady. Można powiedzieć cywilizacja. Popijając piwko krytykowałem portal pogodowy Ventusky, który przewidywał zachmurzenie, a wychwalałem nasze meteo.pl, który prognozował pełne słońce.

Obrazek

I jakoś nagle znikąd pojawiły się chmury.

Obrazek

Tobi idzie po pieńku. Widzi już, że nigdzie nie dojdzie, ale nie ma jak zawrócić. Trudno powiedzieć ile metrów poleci w dół, bo stok jest stromy, nie widać jaką wysokość mają młode drzewa. Czy przeżyje?

Obrazek

Romanka. Kiedyś, te 15-20 lat temu, uważałem, że jest to najpiękniejsze miejsce w Beskidach. Wielkie usychające jodły, ich bielejące pnie, podmokłe podłoże. A do tego dalekie widoki. To był klimat.
Ale z biegiem lat usychające drzewa zaczęły pojawiać się wszędzie, ich widok nie jest już niesamowity. Romanka porosła młodnikami, które zasłoniły widoki. Wielkie stare drzewa przewróciły się i spróchniały. To już nie jest to co było - jest zwyczajnie.

Obrazek

Z Romanki schodzimy niebieskim szlakiem do Sopotni Małej.
Po drodze widoki na Babią.

Obrazek

Zachmurzenie przechodzi - znowu robi się słonecznie.

Obrazek

Widok w kierunku grzbietu, na który mamy wyjść z Sopotni. Tam nawet nie ma ponazywanych szczytów.

Obrazek

Pogoda systematycznie się poprawia, będzie ładna końcówka dnia.

Obrazek

W Sopotni Małej zainwestowano w lokalne szlaki i tablice informacyjne.

Obrazek

Podejście na grzbiet okazało się strome i wymagające.

Obrazek

Natomiast jak już nabraliśmy wysokości, była fajna droga grzbietowa, z lokalnym szlakiem. Cisza, spokój, śpiew ptaków.

Obrazek

Sympatyczny padalec.

Obrazek

Na koniec bezszlakowe zejście do Bystrej, które dociorało nas tak, że poczuliśmy się kompletnie usatysfakcjonowani wycieczką.

Obrazek
Awatar użytkownika
ceper
Turysta
Turysta
Posty: 98
Rejestracja: 13 kwietnia 2020, 17:33

Re: Nie ważne gdzie... ważne z kim :)

Post autor: ceper » 07 czerwca 2020, 13:29

Grojec - wracasz tą samą drogą (źle) albo idziesz dalej do browaru (jeszcze gorzej).
Z doświadczenia polecam zwiedzić browar oraz transport publiczny. :10:
Enjoy your life - never look back. Jest dobrze, a będzie jeszcze lepiej.
Awatar użytkownika
Iwon
Członek Klubu
Członek Klubu
Posty: 422
Rejestracja: 21 października 2015, 17:23

Re: Nie ważne gdzie... ważne z kim :)

Post autor: Iwon » 07 czerwca 2020, 18:03

…"Grojec (3612) - wciąż niezdobyta dla mnie góra."...
przy takich przewyższeniach to się nie dziwię , że nie zdobyta ;)
wycieczka do pozazdroszczenia , jak zwykle zdjęcia udane .
"Skądkolwiek wieje wiatr,
zawsze ma zapach TATR"
Jan Sztaudynger
Awatar użytkownika
sprocket73
Turysta
Turysta
Posty: 817
Rejestracja: 09 czerwca 2011, 15:06

Re: Nie ważne gdzie... ważne z kim :)

Post autor: sprocket73 » 11 czerwca 2020, 15:13

Prognozy zniechęciły do wyjazdu. Poszliśmy na mały spacer wychodząc przy pełnym zachmurzeniu, ale z nadzieją, że coś się przeczyści.

Łąki kwitną. Łubiny.

Obrazek

Rumianki.

Obrazek

Maki.

Obrazek

Aparat zabrałem, żeby zrobić to zdjęcie. W zeszłą niedzielą na szczycie leżała jeszcze jedna bela, robiąc idealną piramidę, ale spadła w ciągu ostatnich dni. Konstrukcja widać niestabilna. Szkoda, bo jak Tobi stał na samym czubku, to robiło to jeszcze większe wrażenie.

Obrazek

Niespodziewanie wypogodziło się.

Obrazek

Murek koło Geosfery.
To tutaj przez tydzień w marcu 2015 przychodziłem z młodym Tobim codziennie i zachęcałem go na wszelkie sposoby, żeby wskoczył na ten murek. Długo się przełamywał, aby z tego niższego przeskoczyć na wyższy. To był jego pierwszy Mount Everest.

Obrazek

Osiedle Sfera, koło Geosfery. Podoba nam się jego lokalizacja. Otoczone ze wszystkich stron zielenią.

Obrazek

Obrazek

Obrazek

W pobliżu jest nawet oczko wodne.

Obrazek

Wracamy do domu.

Obrazek

Nasze blokowisko od zaplecza również prezentuje się zielono.

Obrazek
Awatar użytkownika
sprocket73
Turysta
Turysta
Posty: 817
Rejestracja: 09 czerwca 2011, 15:06

Re: Nie ważne gdzie... ważne z kim :)

Post autor: sprocket73 » 13 czerwca 2020, 21:16

Dzisiaj cały dzień upał i piękna słoneczna pogoda. Prognozy wspominały coś o burzach, ale tam gdzie się wybraliśmy ich nie było.

Brama Bolechowicka.

Obrazek

Co tu się wyczynia!

Obrazek

Cuda!

Obrazek

Koleś był niezły, chodził, odwracał się, siadał, wstawał... nawet spadał.

Obrazek

A myśmy sobie wyszli do krzyża.

Obrazek

I patrzyliśmy na nich z góry ;)

Obrazek

A potem przeszliśmy Doliną Bolechowicką, która kiedyś była dostępna cała dla turystów, a od kilkunastu lat już nie jest, ktoś ją zagrodził, szlaki zmieniły przebieg, droga zarosła.

Obrazek

Magiczny Zelków zaprasza!
Park "Krzaki".

Obrazek

Jest tu grill - magiczny. Otwieramy, a tam 3 kiełbaski - nas też jest troje :) Jednak ja i Ukochana nie byliśmy głodni, więc tylko Tobi zjadł swoją jedną kiełbaskę, a dwie zostały.

Obrazek

Po posiłku na tor przeszkód. To specjalny tor, zaprojektowany dla piesków i misiów, bo ich obrazki były z boku.

Obrazek

Nowe wyzwanie. Po czymś takim Tobi jeszcze nie chodził. Trudne.

Obrazek

Skałki przy jaskini Wierzchowskiej.

Obrazek

Prehistoryczne malunki w jaskini Dzikiej.

Obrazek

Dolina Kluczwody.

Obrazek

Skałki na których są ruiny zamku. Z daleka ich nie widać.

Obrazek

Z bliska... no cóż. To najokazalszy fragment.

Obrazek

Idziemy dalej doliną. Nagle okazuje się, że przejścia nie ma. Droga zagrodzona taśmami, pełno tablic, że teren prywatny i przejścia nie ma. Czyli kolejna dolina w połowie niedostępna dla turystów. W domu sprawdzam, że sprawa świeża, z zeszłego roku. Obchodzimy ścieżką, zaliczając widokowe skałki.

Obrazek

Zelków.

Obrazek

Jednego domu strzegą siedzące nad drzwiami anioły.

Obrazek

Widoki w stronę Garbu Tenczyńskiego. Wieczór się zbliża - cały dzień idealna pogoda.

Obrazek

Picie (3 litry) skończyło nam się już w Dolinie Kluczwody i to jeszcze zanim zaczęliśmy łazić po stromych ścieżkach. Nalałem do butelki wody z rzeki, wydawała się czysta. Tą również wypiliśmy już całą. Liczyłem na sklep w Zelkowie - był zamknięty. Miałem obsesję na temat czereśni - widziałem je na drzewach, raz nawet tuż przy drodze w ogrodzie bez płotu, ale powstrzymałem się przed wchodzeniem w szkodę, bo sąsiedzi grillowali. Na sam koniec dorwałem dziką czereśnię. Nasyciłem się :)

Obrazek
Awatar użytkownika
sprocket73
Turysta
Turysta
Posty: 817
Rejestracja: 09 czerwca 2011, 15:06

Re: Nie ważne gdzie... ważne z kim :)

Post autor: sprocket73 » 14 czerwca 2020, 23:54

Dzisiaj wieczorem trochę się wypogodziło. Wcześniej jak biegałem zauważyłem, że maki mocno rozkwitły, to sobie wieczorkiem zrobiłem fotograficzny spacer.

Obrazek

Obrazek

Obrazek

Okazało się, że byłem obserwowany.

Obrazek

Obrazek
Awatar użytkownika
sprocket73
Turysta
Turysta
Posty: 817
Rejestracja: 09 czerwca 2011, 15:06

Re: Nie ważne gdzie... ważne z kim :)

Post autor: sprocket73 » 07 lipca 2020, 9:10

Mała Fatra w przepiękną niedzielę. Wyjazd grupowy.
Dużo zdjęć, mało opisów ;)
Fotka rozpoczynająca w pełnym składzie.

Obrazek

Piękne widoki mamy od samego początku.

Obrazek

Słowacja też się zmienia na lepsze.

Obrazek

Nabierany wysokości i myślę sobie, że trafił się wyjątkowo piękny dzień. Oby się utrzymało.

Obrazek

Obrazek

Obrazek

Obrazek

Pierwszy szczycik - Sokolie... i zaczyna się piwkowanie ;)

Obrazek

Tobi nie pił, to mógł pozować.

Obrazek

Obrazek

Potem było monotonnie - do góry i w dół i tak na przemian.

Obrazek

Świetne były te trawiaste przełączki.

Obrazek

Obrazek

Sokół cieszy się, bo zrobił kupkę.

Obrazek

Zdobywamy kolejne pagórki.

Obrazek

Przejrzystość - letnia.

Obrazek

Las cudny!

Obrazek

Rozsutec przygląda nam się z boku.

Obrazek

Główna grań coraz bliżej.

Obrazek

Tam już jest więcej ludzi.

Obrazek

Wciąż te podejścia... a nóżki bolą.

Obrazek

O Jezusie, jak tu pięknie!

Obrazek

Obrazek

Obrazek

Obrazek

Obrazek

Obrazek

Zdobyliśmy Wielki Krywań - pogoda wciąż idealna i wygląda, że tak już zostanie.

Obrazek

Siedzimy i patrzymy.

Obrazek

Oficjalna fotka grupowa.

Obrazek

Można schodzić - na piwo :)

Obrazek

Obrazek

Obrazek

W chłopakach, których żony zostały w dole, pod wpływem paru piwek zaczęły buzować hormony. Za kim oni się tak oglądają?

Obrazek

Za dziewczynami!
Co oni tam sobie musieli wyobrażać... to tylko oni mogą napisać ;)

Obrazek

Wracając do górskich widoków...

Obrazek

Obrazek

Obrazek

Zielono-błękitno fatrzańskiej bajki ciąg dalszy.

Obrazek

Obrazek

Rozsutec coraz bliżej.

Obrazek

Obrazek

Obrazek

Obrazek

Obrazek

Obrazek

Obrazek

Obrazek

Trzeba jeszcze zejść z Południowego Gronia.

Obrazek

Obrazek

Obrazek

Obrazek

Obrazek

Obrazek

To zejście dało nam popalić. No to piwko... ;)

Obrazek

Pozostała jeszcze formalność, ostatni odcinek. Mieliśmy do wyboru, albo stokiem narciarskim, albo zamkniętym szlakiem. Ukochana powiedziała, że stokiem już nie pójdzie, reszta ekipy też się do tego nie paliła, a ja stwierdziłem, że przecież nie będę tym, który przemówi głosem rozsądku.

Obrazek

Poszliśmy więc zamkniętym szlakiem. Podziwialiśmy dorodne borowiki. A ja opowiadałem moje przygody z dawnych lat, kiedy też chodziłem zamkniętym szlakiem i kończyło się to tragicznie.

Obrazek

Pojawiło się trochę trudności.

Obrazek

W tym miejscu czułem lekki niepokój.

Obrazek

Ale potem okazało się, że jest tylko pięknie!

Obrazek

Takim romantycznym zamkniętym szlakiem jeszcze nie szedłem.

Obrazek

Na dole byliśmy wszyscy bardzo zadowoleni, a najbardziej Sokół.
Dopiero przeglądając zdjęcia zobaczyłem co on dokładnie tu robi ;)

Obrazek

Oficjalna fotka kończąca.

Obrazek

Podsumowując.
Wycieczka spontaniczna, ale takie bywają najlepsze. Dla nas trochę męcząca, 6 godzin w aucie, 12 godzin łażenia, ale tempo było spokojne, był czas na podziwianie widoków, rozmowy, żarty i kontemplację otoczenia. Pogoda ideał - rzadko się zdarza, żeby w takich ciut wyższych górach było tyle słońca i jeszcze te białe obłoczki pozujące do zdjęć. Bardzo mi się też podobało zakończenie - taka kropka nad "i", lekki stresik, akcent. Wszystko było w idealnych proporcjach.
Awatar użytkownika
sprocket73
Turysta
Turysta
Posty: 817
Rejestracja: 09 czerwca 2011, 15:06

Re: Nie ważne gdzie... ważne z kim :)

Post autor: sprocket73 » 08 lipca 2020, 21:33

W sobotę, przed Fatrą, nabieraliśmy sił nad wodą. Byliśmy połazić nad Zbiornikami Pogoria w Dąbrowie Górniczej. Właściwie zdążyliśmy tylko obejść dookoła największy z nich - Pogoria IV.

Obrazek

Jego wschodni brzeg dostarczył wielu atrakcji. Jest bardzo dziki, piaszczysty, o nierównej linii brzegowej.

Obrazek

Wielokrotnie trzeba było się przeprawiać przez kanały tak głębokie, że Tobi musiał płynąć.

Obrazek

Spotykaliśmy tam wędkarzy, zagubionych rowerzystów u kresu wytrzymałości psychicznej, kulturalnych naturystów oraz sporo aut terenowych. Na szczęście w przeważającej większości spotykaliśmy dziką przyrodę.

Obrazek

Pierwszy raz w życiu widziałem rosiczkę. Zaskoczyła mnie swoimi rozmiarami - bardzo mała roślinka.

Obrazek

Obrazek

Dotarliśmy w bardziej zaludnioną okolicę. Tutaj był już prawdziwy armagedon terenówek (nie wiedziałem, że w Polsce tyle ich jest). Oprócz plażowiczów, który dojeżdżali tylko nad wodę, jeździły też jakieś zorganizowane kluby offroadowe i chyba nawet legalnie bo wyglądało, że wożą ludzi za kasę w ramach atrakcji, a policja, która też była na miejscu tolerowała to wszystko. Były też quady, motory, na wodzie skutery i motorówki - jednostajny ryk wszelkich silników. Było też dużo ludzi, którym to wszystko nie przeszkadzało.

Obrazek

Od zachodniej strony brzeg jest bardziej cywilizowany.

Obrazek

W tle Huta Katowice.

Obrazek

Była też taka atrakcja. Odrzutowa deska latająca.

Obrazek

Obrazek

Na koniec jeszcze kilka kadrów przyrodniczych.

Obrazek

Obrazek

Obrazek

Pogoria IV ma ok 6 km długości, czyli obejść ją, to wychodzi ok 15 km.

Obrazek

Kiedyś jeszcze musimy tu wrócić i zwiedzić pozostałe 3 zbiorniki.
Awatar użytkownika
sprocket73
Turysta
Turysta
Posty: 817
Rejestracja: 09 czerwca 2011, 15:06

Re: Nie ważne gdzie... ważne z kim :)

Post autor: sprocket73 » 11 lipca 2020, 12:50

W ostatni weekend pogoda dopisała. W ten mają być rekordowe opady.
Pytanie: Jak żyć?
Odpowiedź: spontaniczny urlop w piątek :)

Mamy ochotę na jakiś mało ambitny cel i leniwe chodzenie.
Jedziemy do Trzebuni w Beskid Makowski. Plan jest powłóczyć się po mało znanych nam rejonach. Parkujemy przy zielonym szlaku i idziemy na północ. w pasmo Babicy.
Kolory są już całkowicie letnie.

Obrazek

Mimo poranka skwar konkretny. Pierwsze podejście męczy jakoś bardziej niż powinno.

Obrazek

Widok wstecz na pasmo Koskowej Góry. Tamtędy będziemy wracać. W planach zdobycie Kotonia - z lewej.

Obrazek

Wchodzimy w dużo chłodniejszy las, dochodzimy do czerwonego szlaku, zmieniamy kierunek na zachodni i idziemy... idziemy... idziemy... nic się nie dzieje, żadnych widoków, nie ma wiatrołomów, nie ma wycinki, nie ma polanek, nudy. Nie będzie to nasz ulubiony szlak.
Przy kapliczce Św. Huberta robimy dłuższy postój na leżenie na ławeczkach. Błogie lenistwo.

Obrazek

A potem schodzimy bez szlaku w dół, trzymając się linii wysokiego napięcia. Są otwarte przestrzenie, są widoki - Kotoń skrajnie z lewej.

Obrazek

Gorąc nie do opisania. Kolejny postój, tym razem nad urokliwym potokiem.

Obrazek

Najprzyjemniejszy moment dnia - chłodzenie jajek.

Obrazek

Idziemy dalej. Bezszlakowe podejście na przełęcz Dział.

Obrazek

Na przełęczy wypasiona kapliczka. Widać lud tutaj religijny.

Obrazek

Będąc w takim miejscu zawsze zastanawiam się co czuje osoba, która się nim opiekuje.

Obrazek

Kontynuujemy wędrówkę żółtym szlakiem na wschód. Znowu gęsty las i brak widoków.
W lesie krzyż partyzantów z AK. Spotykamy takich krzyży kilka.

Obrazek

Miejsca te są zadbane. Widać lud tutaj patriotyczny.

Obrazek

W okolicach Jaworzyńskiego Wierchu robi się ładniej. Las jest rzadszy, bardziej zielony.

Obrazek

Namawiam Ukochaną na wydłużenie wycieczki o wysoko położony przysiółek Zawadka.
Upał zelżał, dochodzi 18:00, okolica widokowa.

Obrazek

W Zawadce jest sklep. Kupujemy lody i piwo - wiecie jak smakuje piwo po upalnym dniu?
Dosiadamy się do miejscowego konsumenta piw, bo pod sklepem jest jeden stoliczek i zaczyna się miła, kulturalna rozmowa z Panem Staszkiem. Skąd jesteście, gdzie idziecie. Kilka porad jak dojść na Kotoń i próba wskazania najlepszej drogi powrotnej do Jaworzna. Potem temat czystego powietrza w górach i zanieczyszczonego na Śląsku. A jak to jest z tym Covidem u Was, tak naprawdę? Odpowiadam. Jesteśmy już prawie najlepszymi kumplami. I nagle taki tekst: "No i jeszcze ten... kurwa, Trzaskowski, komunista pierdolony... nie może wygrać. I nie wygra!". Pan Staszek wcześniej nie przeklinał, teraz na myśl o Trzaskowskim aż się zatrząsł ze złości. Powiedział, że lokal wyborczy ma daleko, w Krzczonowie, ale na pewno pójdzie głosować, bo to najważniejszy obowiązek każdego obywatela.
Rozstaliśmy się w zgodzie, bo nie zapytał o nasze preferencje, a ja nie czułem potrzeby się ujawniać, lub próbować go przekonać, że Trzaskowski to nie jest komunista.
A sklep w Zawadce, wygląda tak:

Obrazek

W drodze na Kotoń otworzyły się widoki na Beskid Wyspowy.

Obrazek

Tak wygląda czarny szlak z Zawadki na Kotoń. Prawie niewidoczna ścieżka, co w Polsce jest bardzo rzadko spotykane. Zresztą szlak omija sam szczyt, wkrótce porzuciliśmy go i odbyliśmy konkretne chaszczowanie, żeby osiągnąć cel.

Obrazek

Widok z Kotonia na pasmo Babicy, gdzie chodziliśmy rano.

Obrazek

A to my - dumni zdobywcy Kotonia (857).
Szczyt jest rozległy i zarośnięty. Na szczęście wspomogli widoki robiąc parę lat temu wycinkę.

Obrazek

Dzięki tej wycince jest wygodna droga, aby zejść do szlaku.

Obrazek

Ostatni etap. Zejście zielonym szlakiem do Trzebuni. Najpierw stromo przez ciemny las, potem widokowo polami.

Obrazek

Idealne wyczucie czasu. Kończymy przy zachodzącym słońcu.

Obrazek

Wycieczka ogólnie w nieciekawym terenie, ale na koniec byliśmy zadowoleni i usatysfakcjonowani.
Rozmowa z Panem Staszkiem dała mi sporo do myślenia.
Awatar użytkownika
sprocket73
Turysta
Turysta
Posty: 817
Rejestracja: 09 czerwca 2011, 15:06

Re: Nie ważne gdzie... ważne z kim :)

Post autor: sprocket73 » 02 sierpnia 2020, 0:42

Po tatrzańskim szaleństwie pora wrócić do normalności.
Beskid Śląski, Ostre, idziemy najpierw bezszlakowo pod górami w kierunku Matyski. Piękny letni dzień.

Obrazek

Pierwszy raz na Matysce byliśmy w 2011. Od tamtego czasu niewiele się zmieniła, krzewy trochę podrosły.

Obrazek

Wciąż robi mocne wrażenie.

Obrazek

Napięcie narasta i punkt kulminacyjny osiąga przy XI stacji.

Obrazek

A na koniec, w okienku - Grojec.

Obrazek

Dalej idziemy niebieskim szlakiem na Halę Radziechowską. Szlak ten na długim odcinku stał się wąską ścieżką. Nikt tu nie zapuszcza się traktorem, ani motorem. Rzadkość w naszych górach.

Obrazek

Jest trochę widoków.

Obrazek

Dochodzimy na halę.

Obrazek

Leżymy, odpoczywamy, podziwiamy widoki.

Obrazek

Ruszamy dalej. Letnia kolorystyka pasuje do tego miejsca.

Obrazek

Szczytujemy na Magurce Radziechowskiej.
Ależ te młode drzewa szybko rosną.

Obrazek

Wracamy przez Murońkę.

Obrazek

Klasyczny kadr z Tobim.

Obrazek

Na koniec odwiedziliśmy jeszcze Ostre. Coraz więcej tu tych domków "myśliwskich".

Obrazek

I to by było na tyle. Mała zwyczajna wycieczka :)
Awatar użytkownika
sprocket73
Turysta
Turysta
Posty: 817
Rejestracja: 09 czerwca 2011, 15:06

Re: Nie ważne gdzie... ważne z kim :)

Post autor: sprocket73 » 02 sierpnia 2020, 22:33

Żeby nie było, że samymi górami człowiek żyje. Ostatnio często wybieramy się nad wodę. W zeszłą niedzielę znowu byliśmy nad Pogorią, ale tym razem obeszliśmy dookoła zbiorniki o numerkach: III, II i I.

Obrazek

Obrazek

Obrazek

Obrazek

A dzisiaj znacznie bardziej spokojne Jezioro Przeczyckie.

Obrazek

Obrazek

Obrazek

Obrazek

Obchodzenie takich zbiorników to w zasadzie normalne kilkunastokilometrowe wycieczki, z przygodami (chaszczowanie, komary, trudne miejsca). Ale są też przerwy na kąpiele, opalanie, piwko, lody. Można też poobserwować ludzi.
Awatar użytkownika
sprocket73
Turysta
Turysta
Posty: 817
Rejestracja: 09 czerwca 2011, 15:06

Re: Nie ważne gdzie... ważne z kim :)

Post autor: sprocket73 » 30 sierpnia 2020, 21:38

Wystraszyłem się dzisiaj prognoz i zamiast jechać masakrycznie wcześnie rano w Tatry, to pospaliśmy do 9:00 i pojechaliśmy w Dolinki do Kobylańskiej.

Obrazek

Ukochana sobie siedziała w słoneczku, a my oglądaliśmy skałki z bliska.

Obrazek

Tobi patrzy, jakby tu wyjść.

Obrazek

Jak już gdzieś wyszedł, to spoglądał z góry bez lęku.

Obrazek

Na koniec trzeba było zejść. Prosty schemat.

Obrazek

Najbardziej emocjonujące było wychodzenie na Żabiego Konia - reprezentacyjną turnię Doliny Kobylańskiej. Spróbowaliśmy atakować centralnie, dość autorską drogą, bo mocno zarośniętą.

Obrazek

Na koniec okazało się, że na iglicę z krzyżem nie ma prostego wyjścia od tyłu. Jest coś takiego.

Obrazek

Tobi zaatakował kominek z taką zaciętością, że byłem pod wrażeniem. Wydawało mi się nawet, że stosuje technikę zapierania się plecami. O powrocie tędy starałem się w tym momencie nie myśleć.

Obrazek

Zdobyliśmy! Widok z góry.

Obrazek

Szczerze mówiąc zejścia bardzo się obawiałem. Tobi ma coś takiego, że boi się schodzić tam, gdzie jest zbyt stromo. Tzn. do tej pory tak bywało. Jak widać, to już przeszłość.

Obrazek

Obniżył się do punktu, gdzie jest już naprawdę za stromo. Postanowiłem do niego dojść, ale jak tylko się odwróciłem to on sam skoczył. Potem powtórzyliśmy jeszcze ten komin 3x. Widziałem to od góry, widziałem od dołu. Skacze w przepaść, odbija się od ściany zmieniając kierunek lotu i ląduje na półeczce. Robi to powtarzalnie i bez problemów.

Obrazek

Wychodzi na to, że po ostatnich tatrzańskich wycieczkach umiejętności Tobiego poszły o kolejny poziom w górę. Czuje się teraz pewnie w miejscach, gdzie dawniej po prostu nie dawał rady. Rewelacja :)

Na koniec jeszcze przeszliśmy dolinką do końca.

Obrazek

Podziwiając piękne kolory późnego lata.

Obrazek

Pogoda wytrzymała do 16:00
Dobrze, że chociaż dolinkową wycieczkę udało się odbyć :)
Awatar użytkownika
sprocket73
Turysta
Turysta
Posty: 817
Rejestracja: 09 czerwca 2011, 15:06

Re: Nie ważne gdzie... ważne z kim :)

Post autor: sprocket73 » 13 września 2020, 2:24

Wybraliśmy się na grzyby w Beskid Mały.

Obrazek

Zanim jeszcze udało się dojść w "nasze miejsce". Z drogi wypatrzyłem w oddali podejrzane grzybowe miejsce. To nie mogły być prawdziwki, gdyż były za duże i zbyt wiele obok siebie. Postanowiłem jednak sprawdzić. Kurcze, prawdziwki. Ogromne, ale zdrowe. Wszystkie ze zdjęcia zostały zabrane, żadnego robaczka nie było. W promieniu kilku metrów dookoła nazbieraliśmy pół reklamówki, aż ciężko się szło.

Obrazek

Potem jeszcze trochę wpadło i ucho się urwało. A to wszystko zanim przyszliśmy na to właściwe miejsce grzybobrania.

Obrazek

Opróżniłem plecak, uszkodzoną reklamówkę włożyłem do środka, rzeczy przytroczyłem dookoła (na szczęście prawie nic nie miałem). I można było rozpocząć właściwe grzybobranie.

Obrazek

Trochę ponadgryzane przez ślimaki. Ale to mały problem.

Obrazek

Niektóre piękne jak z obrazka.

Obrazek

Niestety grzybobranie szybko się skończyło, bo osiągnęliśmy maksymalną pojemność.

Obrazek

Na koniec chwila oddechu nad jeziorem. Zmachałem się solidnie niosąc urobek.

Obrazek

A w domu kolejnych kilka godzin pracy, żeby osiągnąć taki efekt końcowy.

Obrazek

Kwadratowa patelnia ma 40 cm średnicy, ale i tak więcej wchodzi do okrągłej, która ma 10 cm wysokości. Te ciemne to ceglastopore, a to białe to kurczak z borowikami w sosie śmietanowym.
Pierwsze grzybobranie w tym roku i ostatnie. Nie wiem jeszcze jak to do zamrażarki zmieszczę ;)
Awatar użytkownika
ceper
Turysta
Turysta
Posty: 98
Rejestracja: 13 kwietnia 2020, 17:33

Re: Nie ważne gdzie... ważne z kim :)

Post autor: ceper » 13 września 2020, 19:41

Kwadratowa patelnia ma 40 cm średnicy - gratuluję, bo wielu poległo na kwadraturze koła, a tu wystarczy tylko iść na grzybobranie. ;)
I tak mam lepiej - wystarczy na agro iść za stodołę na Halę Ceprową i w mig kilkanaście kani. Pytanie: czy kania to grzyb? :roll:
Ciut dalej w lesie podgrzybki. Nie mam się czym chwalić, bo nawet podczas rowerówki trafiają się prawdziwe prawdziwki, ale nie zbieram. :kukacz:
Enjoy your life - never look back. Jest dobrze, a będzie jeszcze lepiej.
Awatar użytkownika
sprocket73
Turysta
Turysta
Posty: 817
Rejestracja: 09 czerwca 2011, 15:06

Re: Nie ważne gdzie... ważne z kim :)

Post autor: sprocket73 » 13 września 2020, 23:13

Leniwa niedziela po grzybobraniu. Leżenie pod Słonecznymi Skałami na Jurze.

Obrazek

To był jakiś dzień psa biegającego luzem. Psów było w sumie 5 sztuk, zupełnie sobie obcych. Wszystkie cały czas na luzaka. Z reguły kręciły się przy swoich właścicielach, ale odwiedzały się wzajemnie, bawiły. Jakoś nikomu nie przeszkadzało.

Obrazek

No ale cel wizyty tutaj był w sumie inny - wspinanie! :)

Obrazek

Obrazek

Horyzont idealnie prosty. Tobi idealnie w pionie.

Obrazek

Obrazek

Skoki nad przepaścią.

Obrazek

Obrazek

Samotne szczytowanie.

Obrazek

Tobi mimo sporych umiejętności, wciąż mocno cykorzy, może nawet bardziej niż kiedyś. To dobrze, że jest taki ostrożny.
ODPOWIEDZ