9-25.08.2014 - góry, wulkany, fiordy, wodospady czyli wokół ISLANDII

Relacje z górskich wypraw i innych wyjazdów oraz imprez forumowiczów. Ten dział jest przeznaczony dla osób, które chcą opisać swoje relacje i/lub pokazać zdjęcia ze spotkań nie będących Klubowym Zjazdem lub Górską Wycieczką Klubową.

Moderatorzy: HalinkaŚ, Moderatorzy

Awatar użytkownika
Grochu
Moderator
Moderator
Posty: 4863
Rejestracja: 14 października 2009, 12:11

Post autor: Grochu » 16 września 2014, 19:57

Limonka pisze:
Grochu pisze:nazwy nie pamiętam.
Grochu, to był Eyjafjallajökull ;)
E no, oczywiście. Miałem to na końcu języka :lol:
Dzięki :)
Nieważne: gdzie. Ważne: z kim :)
"Lepiej się w życiu wygłupiać niż wymądrzać" ( ktoś tam )
"Ludzie są coraz lepsi - w udawaniu coraz lepszych" ( też ktoś tam )
Awatar użytkownika
adamek
Moderator
Moderator
Posty: 2549
Rejestracja: 27 stycznia 2011, 12:24

Post autor: adamek » 16 września 2014, 20:02

Grochu pisze:Miałem to na końcu języka
no pewnie, na końcu języka :lol:

ja cały czas z nazw islandzkich to tylko Reykjavik i Hekla umie wymówić :P
---------------------------------------------------------------------------------------------------------------------------
http://picasaweb.google.com/adamkostur

Za dwadzieścia lat bardziej będziesz żałował tego, czego nie zrobiłeś, niż tego, co zrobiłeś.
Więc odwiąż liny, opuść bezpieczną przystań. Złap w żagle pomyślne wiatry. Podróżuj, śnij, odkrywaj.
Awatar użytkownika
PiotrekP
Administrator
Administrator
Posty: 8213
Rejestracja: 22 kwietnia 2009, 11:33
Kontakt:

Post autor: PiotrekP » 16 września 2014, 20:08

Podobnie na Węgrzech spaliśmy w miejscowości Kiskunfelegyhaza, przecież to takie proste do zapamiętania.
Góry są piękne i niech takie pozostaną.

Nasze Wędrowanie
Awatar użytkownika
Limonka
Członek Klubu
Członek Klubu
Posty: 394
Rejestracja: 07 grudnia 2008, 16:21

Post autor: Limonka » 16 września 2014, 20:10

ja cały czas z nazw islandzkich to tylko Reykjavik i Hekla umie wymówić

no jeszcze z "ludzkich" nazw to m.in. Vik i Katla ;)

W istocie, pofyrtany mają ten język :lol: :lol: :lol:
Awatar użytkownika
adamek
Moderator
Moderator
Posty: 2549
Rejestracja: 27 stycznia 2011, 12:24

Post autor: adamek » 17 września 2014, 0:54

część III

CZĘŚĆ IV - Wieloryby, foki i interior

dzień 9 - 17 sierpień, niedziela
Zgodnie z prognozami pogoda poprawiła się, chmury odleciały daleko, słońce świeciło, tylko wiatr wiał jak zwykle.
Taka pogoda w sam raz nam pasowała. Húsavik to najlepsze miejsce w Islandii na podglądanie wielorybów i innych morskich ssaków.

ObrazekObrazek

Wypłynęliśmy na kutrze Bjössi Sör z portu na 3 godzinny rejs. Nieźle huśtało, a rozbryzgi fal zalewały pokład. Od zmoknięcia uchroniły nas kombinezony rybackie, które ubraliśmy na statku.

ObrazekObrazek
Obrazek

Początkowo morskie zwierzęta jakoś omijały nas, ale w końcu załoga wypatrzyła wieloryba. Dużo nie było widać, najbardziej to ogon i cień wielkiego stworzenia zaraz pod wodą. Ale nawet tyle to było warto - fajna przygoda :)

ObrazekObrazek

Na koniec jeszcze zobaczyliśmy z oddali dwa delfiny i zjedliśmy pyszne ciastko cynamonowe oraz wypiliśmy gorącą czekoladę, którą częstowała załoga.

Obrazek

Ruszamy dalej.
Zahaczamy o wodospady. Goðafoss to jeden z najbardziej znanych wodospadów na wyspie. Z wysokości 12 metrów przelewają się przez niego wody rzeki Skjálfandafljót. Ten szeroki na 30 metrów wodospad jest ważny dla historii Islandii - to tu po przyjęciu chrześcijaństwa w 1000 roku wrzucano do wody posągi pogańskich bóstw. Stąd też i nazwa, która oznacza "wodospad bogów".

Obrazek

Nieopodal jest jeszcze jeden wodospad, już nie tak potężny i znany Geitafoss.

Obrazek

Przez Akureyri, jedno z największych miast Islandii przejeżdżamy nie zatrzymując się. Jedziemy dalej na zachód. Krajobraz górzysty z dużą ilością zieleni. Korzystają z tego wypasające się owce i konie islandzkie.

ObrazekObrazek ObrazekObrazek

W Glaumbær są zachowane stare ponad 200-tu letnie torfowe zabudowania. Domy torfowe są typowym przykładem tradycyjnej architektury islandzkiej. Wykorzystanie torfu do celów budowniczych związane było z brakiem drewna. Obecnie zabudowania i stojący przy nich drewniany kościół są skansenem.

ObrazekObrazek

Powoli zciemnia się, my dojeżdżamy na półwysep Vatnsnes. W ostatnich promieniach słońca oglądamy jeszcze wystającą z morz skałę o przedziwnym kształcie - Hvitserkur. Jest to ogromna 15-metrowa skała, która kształtem przypomina dinozaura.

Obrazek

Było już po 23, zrobiło się ciemno, chwilę szukaliśmy miejsca na obóz, co nie jest łatwe gdy w bardziej zamieszkałym terenie (farma co 3-5 km ;) ), ze względu na wypasane owce, ogrodzony jest cały teren.

Obrazek


dzień 10 - 18 sierpień, poniedziałek
W pobliżu naszego miejsca biwakowego jest Hindisvík - duża kolonia fok. Na skałach, nieopodal brzegu, w słońcu wygrzewało się kilkanaście fok, kilka pływało w przybrzeżnych zatoczkach.

ObrazekObrazek

Duża ilość pożywienia w tych wodach przyciąga również wiele ptaków.

ObrazekObrazekObrazek

Jeszcze tylko jedna skała nadmorska - Ánastaðastapi i ...

ObrazekObrazek

... wjeżdżamy w sam środek islandzkiego interioru.

W planie mamy przejechanie drogą F35 w poprzek wyspy, z północy na południe. Trasa ta długa na 165 km nazywa się Kjölur lub Kjalvegur. Jej pokonanie zajmuje ok. 5 godzin. W całości wiedzie przez pustkowia, w większości kamienną pustynię, chociaż na sporych obszarach porośnięty jest trawą. Widoki są wyjątkowo piękne i urozmaicone. Na horyzoncie widać lodowce Langjökull i Hofsjökull.

Obrazek
Obrazek

Po drodze zatrzymujemy się na polu geotermalnym Hveravellir.

ObrazekObrazek

Tutaj oprócz dymiących kopczyków i bulgoczących źródeł jest także naturalny basen z gorącą wodą, w którym można się kąpać. Kąpiemy się i my, tzn. ja i Asia (reszta stchórzyła :P).

ObrazekObrazek

Dalej skręcamy na drogę nr F347 do Kerlingarfjöll. Jest to pasmo górskie z dużą aktywnością wulkaniczną. Dlatego kolory tych gór to cała tęcza - żółty, czerwony, zielony, czarny i biały.

Obrazek

Ciekawym widokiem jest lodowiec schodzący do samych gorących źródeł, ziejących parą i siarkowymi wyziewami.

ObrazekObrazek

Po drodze minęliśmy jeszcze jeden wodospad - Gýgjafoss. Mnie się on podobał najbardziej ze wszystkich w czasie tej wyprawy.

Obrazek

Następna godzina jazdy i wracamy do "cywilizacji", wjeżdżamy na asfalt :) Mijamy wodospad Gullfoss, jutro tu wrócimy i rozbijamy namioty na campingu nieopodal.

Obrazek


dzień 11 - 19 sierpień, wtorek
Rano wracamy do wodospadu Gullfoss czyli "złotego wodospadu", najsłynniejszego islandzkiego. Rzeka Hvítá przelewa się z impetem poprzez dwa progi wysokie na 11 i 21 metrów. Potem płynie głębokim długim na ponad 2 km wąwozem. Woda rozbryzguje się tworząc w promieniu 200-300 wodną mgiełkę. W słoneczne dni unosi się nad wodospadem tęcza. Sto lat temu niewiele brakowało aby to cudo znikło w wodach zalewu powstałego po wybudowaniu tamy. Jednak córka właściciela tych terenów zagroziła, że jeżeli rozpocznie się budowa tamy to ona rzuci się z wodospadu w nurt rzeki. Dopięła swego, bo jej ojciec wycofał się ze swoich planów.

Obrazek
ObrazekObrazek

Kilka kilometrów dalej jest następna atrakcja - Geysir. Jest to gorące źródło wyrzucające słupy wody na wysokość 30-35 m. Prawda jest taka, że obecnie podziwiany gejzer to Strokkur ("maselnica"). Prawdziwy Geysir ("wybuchający") znajduje się kilkadziesiąt metrów dalej, ale już nie wybucha :( Wybuchał tryskając wodą na wysokość 80 m. Niestety "znudziło się" mu to i 50 lat temu zamilkł.

Obrazek
ObrazekObrazek

Opuszczamy gejzery i szybko pędzimy do Reykjaviku. Jesteśmy tam umówieni na zwrot naszego auta, który tak dzielnie się sprawował na islandzkich wertepach i bezdrożach. Przejechaliśmy nim ... 2370 km :!:
Islandczyk, właściciel auta, przyszedł, przywitał się wziął kluczyki wsiadł do auta i odjechał :shock: nawet nie sprawdził czy z autem wszystko w porządku.





Więcej fotek:

https://picasaweb.google.com/1082271208 ... orybyIFoki

https://picasaweb.google.com/1082271208 ... c6Interior


część V
Ostatnio zmieniony 25 września 2014, 8:02 przez adamek, łącznie zmieniany 3 razy.
---------------------------------------------------------------------------------------------------------------------------
http://picasaweb.google.com/adamkostur

Za dwadzieścia lat bardziej będziesz żałował tego, czego nie zrobiłeś, niż tego, co zrobiłeś.
Więc odwiąż liny, opuść bezpieczną przystań. Złap w żagle pomyślne wiatry. Podróżuj, śnij, odkrywaj.
Awatar użytkownika
Limonka
Członek Klubu
Członek Klubu
Posty: 394
Rejestracja: 07 grudnia 2008, 16:21

Post autor: Limonka » 18 września 2014, 12:02

adamek pisze:Islandczyk, właściciel auta, przyszedł, przywitał się wziął kluczyki wsiadł do auta i odjechał :shock: nawet nie sprawdził czy z autem wszystko w porządku.
zapytał jedynie, czy oddajemy samochód z pełnym bakiem :)


A jeszcze lepszy numer wywinął właściciel drugiego auta, które wypożyczaliśmy ;)
Awatar użytkownika
Grochu
Moderator
Moderator
Posty: 4863
Rejestracja: 14 października 2009, 12:11

Post autor: Grochu » 18 września 2014, 20:57

adamek pisze:W ostatnich promieniach słońca oglądamy jeszcze wystającą z morz skałę o przedziwnym kształcie - Hvitserkur. Jest to ogromna 15-metrowa skała, która kształtem przypomina dinozaura.
Mnie to się kojarzy z wawelskim smokiem pijącym wodę w Wisły po śniadaniu "a'la Dratewka" ;)
Nieważne: gdzie. Ważne: z kim :)
"Lepiej się w życiu wygłupiać niż wymądrzać" ( ktoś tam )
"Ludzie są coraz lepsi - w udawaniu coraz lepszych" ( też ktoś tam )
Awatar użytkownika
adamek
Moderator
Moderator
Posty: 2549
Rejestracja: 27 stycznia 2011, 12:24

Post autor: adamek » 20 września 2014, 23:30

część IV

CZĘŚĆ V - fiordy, fiordy, fiordy

dzień 11 - 19 sierpień, wtorek - ciąg dalszy
Oddaliśmy właścicielowi forda explorera, nasz pojazd przez ostatnie 10 dni. Teraz mamy się przesiąść na inny pojazd, na Hyundaia H1. Ola dzwoni do właściciela, a on mówi, że auto stoi na parkingu, jest otwarte, a kluczyki są w środku. Ciekawe mają zwyczaje w tej Islandii :zoboc:
Auto to to tak naprawdę gruchot wiązany sznurkiem (dosłownie :) ). "Trochę" Jacek ponarzekał, ale w końcu ruszamy. Cel - zachodnia Islandia.

Jedziemy na północ "jedynką", wzdłuż brzegów oceanu i w poprzek fiordów, czyli tunelem pod Hvalfjörður. Skręcając w drogę nr 54 wjeżdżamy na półwysep Snæfellsnes. Po drodze oglądamy stadninę koni na farmie Snorrastaðir.

ObrazekObrazek

i zahaczmy o wąwóz Rauðfeldargjá. Ciekawy bardzo wąski i wysoki wąwóz wyżłobiony przez strumień. Szkoda tylko, że nie można było wejść głębiej do wąwozu.

Na lądzie nad całym półwyspem króluje wysoki na prawie 1,5 tys. metrów, przykryty śnieżną czapą, znany na świecie wulkan Snæfellsjökull. To tam prof. Otto Lidenbrock wraz z przyjaciółmi zszedł głęboko pod ziemię, by wyjść na światło dzienne kraterem wulkanu Stromboli. Nie wiecie o tym? Nie czytaliście powieści Juliusza Verne'a, opisał to w jednej ze swoich książek - "Podróż do wnętrza Ziemi".

Obrazek

Jest pochmurnie, nisko nad nami szybko przesuwają się chmury, przykrywając nawet nie za wysokie pobliskie szczyty. Jesteśmy zmęczeni, bo ostatnie dni były cały czas w pędzie, dlatego postanawiamy w dniu dzisiejszym wcześniejsze zatrzymanie się na nocleg i trochę odpoczynku. Rozbijamy się na campingu w Arnarstapi, u stóp pomnika Bard Snæfellsás (żyjącego w IX wieku pierwszego osadnika na półwyspie i bohatera islandzkich sag).

Obrazek
ObrazekObrazek

Tu urodziła się Guðrið Þorbjarnardóttir, która wyprawiała się wraz z mężem do Ameryki i tam w 1002 r. powiła syna, pierwszego Europejczyka urodzonego w Ameryce. Nieopodal znajduje się przedstawiająca ją rzeźba i tablica z opisem jej podróży.

ObrazekObrazek

W ciągu całej wyprawy próbowaliśmy zaobserwować zorzę polarną. Dzięki informacjom otrzymywanym z kraju, od Ani (Dzwonka) wiedzieliśmy czy warto się budzić w nocy czy nie. Dzień wcześniej przyszedł sms "jutro w nocy prognoza kp=6". Nasza reakcja była jednakowa WOW :hura: Współczynnik kp to wielkość mówiąca o zasięgu zorzy polarnej. Czym większy tym lepiej - w Islandii widać zorzą już przy kp=3, przy kp=6 widoczna jest w Danii, gdyby było kp=8 to nie musiałbym wychodzić z domu, aby obserwować to zjawisko ;) Martwi nas tylko pogoda i gęste chmury, ale czym później tym chmurzyska robiły się rzadsze.
Kładziemy się wcześniej spać, ale w nocy co chwilę budziliśmy się i obserwowaliśmy niebo. W nocy co 10-15 min wychodzimy z namiotu i szukamy wymarzonej zorzy. Niestety nie udało się :cry: Niebo w nocy było czyściutkie, bez żadnej chmurki - no ale szczęścia nie mieliśmy.
Tym bardziej żal, że wtedy była widziana zorza (ta co poniżej) w oddalonych o 100 km okolicach Reykjaviku.

Obrazek
zdjęcie ze strony: http://icelandmag.com/article/northern- ... und-corner



dzień 12 - 20 sierpień, środa
Rano ruszamy na zwiedzanie okolicznych nadmorskich skał pomiędzy Arnarstapi a Hellnar. Wysokie klify, bazaltowe kolumny wystające z morza, małe zatoczki i skały o dziwnych kształtach, m.in. most Gatklettur, a o to wszystko rozbijają się morskie fale. Piękne miejsce, szczególnie przy słonecznej pogodzie jaką mieliśmy.

Obrazek
ObrazekObrazek

To tu, z licznych sms-ów dowiadujemy się o wybuchu wulkanu Bárðarbunga. Całe szczęście, a może szkoda (fajnie jest zobaczyć taki wybuch), jesteśmy ok. 300 km od niego.

Niedaleko, w Lóndrangar nad brzegiem morza wyrastają dwie wysokie na kilkadziesiąt metrów bazaltowe skały. Wyższa 75-metrowa ma nazwę chrześcijańska, a niższa (61 m) pogańska. Na tych skałach znajduje się niezliczona liczba gniazd ptaków morskich. W pobliżu, na wysokim klifie, na rozległej łące "wyrosła" wysoka latarnia morska.

Obrazek
Obrazek

Górujący nad półwyspem Snæfellsjökull ma wiele stożków wulkanicznych. Większość z nich jest nieaktywnych i wygasłych. Tak jak znajdujący się na polu lawowym Neshraun, 300 metrowy krater Saxhóll.

ObrazekObrazek

Zbliżamy się do zachodniego krańca półwyspu Snæfellsnes. Jest tu piękna, piaszczysta plaża Skarðsvík, ...

Obrazek

... a sam kraniec to przylądek Öndverðarnes, gdzie na wysokim urwisku stoi wysoka latarnia morska.

Obrazek
Obrazek

Dalej, szybko, objeżdżamy półwysep od północy. Zatrzymujemy się tylko przy niezwykłej górze Kirkjufell [463], która oglądana z różnych stron, wydaje się mieć coraz to inny kształt oraz przy znajdującym się w pobliżu wodospadzie Kirkjufellsfoss.

Obrazek

Tego dnia jeszcze tylko oglądamy zachód słońca ze wzgórza górującego nad miastem Stykkishólmur i ...

Obrazek
Obrazek

... pędzimy dalej na zachód, by już w ciemnościach rozbić obóz na końcu półwyspu Snæfellsnes.

Obrazek



dzień 13 - 21 sierpień, czwartek
To była najzimniejsza noc (ja osobiście nie zmarzłem :zoboc: ), rano na namiotach mieliśmy kilku milimetrową warstwę zamarzniętego szronu.
Ruszamy na Vestfirðir czyli Fiordy Zachodnie. To tu będziemy przez następne dwa dni. Drogi w tym rejonie okrążają wokół kolejne fiordy, są kręte, wąskie, poprowadzone po stromych stokach gór schodzących wprost do morza.

ObrazekObrazek

Maleńkie Flókalundur to nic innego jak stacja benzynowa i stojący przy niej hotel. Ale atrakcją tego miejsca jest basen geotermiczny, w którym, w gorącej wodzie kąpiemy się.

ObrazekObrazek

Na dłużej zatrzymujemy się na plaży Barðaströnd. Szeroka, z żółtym piaskiem i całkowicie pusta plaża zachęcała do zabawy. Szkoda tylko, że woda wokół Islandii jest zimna i zamoczyliśmy w wodach oceanu tylko nogi.

Obrazek
ObrazekObrazek

Następną plażę (Rauðisandur - Czerwona Plaża) oglądamy po przejechaniu wysokiej (390 m) przełęczy. Olbrzymi kawał piachu, w oddali widać zaśnieżone szczyty, a przy plaży kościółek, nietypowy bo czarny, a nie jak większość czerwony lub biały. Na plaży wylegują się owce, a na rozlewiskach mnóstwo ptaków.

Obrazek
ObrazekObrazek


Oprócz piękna przyrody można zobaczyć tu też ślady działalności człowieka. Na plaży stoi wyrzucony na brzeg stary kuter rybacki. W "muzeum" Hnjótur możemy obejrzeć wiele ciekawych rzeczy zgromadzonych przez miejscowego rolnika. Jest tam amerykański samolot DC3, radziecki samolot, który przymusowo wylądował na Islandii, stare samochody i wyciągnięte na ląd stare kutry. Szkoda tylko, że te "perełki" są w tak opłakanym stanie technicznym i nadal niszczeją w warunkach jakich się znajdują.

ObrazekObrazek
ObrazekObrazek

Dojeżdżamy na sam koniec Islandii. Przylądek Bjargtangar jest wysunięty najbardziej na zachód i to nie tylko na wyspie, ale i w całej Europie (Azory są dalej, ale czy to jeszcze Europa :zoboc: ). Na bardzo wysokim klifie, ponad 400 metrowej wysokości, stoi samotna latarnia morska.

Obrazek

Szukamy dłuższy czas jakiegoś fajnego miejsca na nocleg. W końcu rozbijamy się na wysokim brzegu fiordu nieopodal miejscowości Talknafjordur.

ObrazekObrazek



dzień 14 - 22 sierpień, piątek
Przejeżdżamy przez Talknafjordur i Bíldudalur, wszystkie sklepy zamknięte, miasteczka jakby jeszcze spały.
Zauważamy pływające w fiordzie foki, później będziemy widywali je jeszcze kilka razy.

ObrazekObrazekObrazek

Wodospad Dynjandi (zwany też Fjallfoss), jest jednym z najwyższych na wyspie. Rzeka Dynjandisá spada szeroką, schodkową kaskadą 100 metrów w dół, by następnie nim dotrze do pobliskiego morza stworzyć kilkanaście kolejnych, już mniejszych, ale równie cudnych, wodospadów.

Obrazek
ObrazekObrazek

W Hrafnseyri jest stara, obecnie odnowiona farma z kościołem. Ważne to miejsce dla Islandczyków, ponieważ tutaj urodził się i mieszkał w młodości Jón Sigurðsson, islandzki patriota, działacz niepodległościowy i naukowiec. Dzień jego urodzin (17 czerwca) jest świętem narodowym Islandii.

ObrazekObrazek

Zakupy robimy w Bonusie (sieć tanich islandzkich sklepów, taka ich Biedronka) na obrzeżach Ísafjörður, dużego (jak na ten kraj) 2,5 tysięcznego miasta, w którym mieszka kilkaset Polaków. Nic dziwnego, że jest tam też sklep polski, z polskimi produktami - ogórkami konserwowymi, makaronami, zupami w proszku, konserwami czy słodyczami.

Dalsza droga prowadzi wokół kilku fiordów, w których żyją foki. Spotykamy je kilka razy, obserwujemy je pływające w wodzie i wylegujące się na nadmorskich głazach.

ObrazekObrazek
ObrazekObrazek

Robi się późno. Obóz rozbijamy kawałek za Hólmavík.
W miasteczku wreszcie trafiamy na otwarty sklep Vín Búð - czyli sklep sieci, która ma wyłączność na całej wyspie na sprzedaż wysokoprocentowych alkoholi. W zwykłych sklepach można kupić wyłącznie słabe piwo do 2,25% alkoholu. Mocniejsze trunki kupuje się w Vín Búðinach. Są one krótko otwarte, w weekendy zamknięte i jest ich bardzo mało. Jest w nich bardzo drogo, nawet dla tubylców. Co ciekawe do 1989 roku obowiązywała na Islandii całkowita prohibicja na piwo, a dopiero od 6 lat piwo light można kupić w zwykłych sklepach i na stacjach benzynowych (jego cena to 2,5-8 PLN).
Pomimo słońca na łące nad samym morzem, gdzie rozbiliśmy biwak, jest zimno. Wieje silny wiatr, dlatego chodzimy w podwójnych polarach i kurtkach, ale widoki zachodzącego słońca warte są zmarznięcia :).

ObrazekObrazek
Obrazek



Więcej fotek:

https://picasaweb.google.com/1082271208 ... ordyFiordy

część VI
Ostatnio zmieniony 25 września 2014, 8:03 przez adamek, łącznie zmieniany 1 raz.
---------------------------------------------------------------------------------------------------------------------------
http://picasaweb.google.com/adamkostur

Za dwadzieścia lat bardziej będziesz żałował tego, czego nie zrobiłeś, niż tego, co zrobiłeś.
Więc odwiąż liny, opuść bezpieczną przystań. Złap w żagle pomyślne wiatry. Podróżuj, śnij, odkrywaj.
Marshal23
Członek Klubu
Członek Klubu
Posty: 552
Rejestracja: 20 stycznia 2014, 12:57

Post autor: Marshal23 » 22 września 2014, 20:27

Rewelacyjna wyprawa,juź się zastanawiam jak namówić moje Panie
Awatar użytkownika
Grochu
Moderator
Moderator
Posty: 4863
Rejestracja: 14 października 2009, 12:11

Post autor: Grochu » 23 września 2014, 16:40

adamek pisze:C.D.N.
Ja już mam zawrót głowy ;)
Nieważne: gdzie. Ważne: z kim :)
"Lepiej się w życiu wygłupiać niż wymądrzać" ( ktoś tam )
"Ludzie są coraz lepsi - w udawaniu coraz lepszych" ( też ktoś tam )
Tauzen
Turysta
Turysta
Posty: 636
Rejestracja: 23 lutego 2010, 15:30

Post autor: Tauzen » 24 września 2014, 11:41

Być może było to już poruszane:
- byliście tam bite 16/17 dni?
- jak ogólnie z pogodą, ze zdjeć widać że generalnie pogoda Wam spasowała,

No i po raz kolejny napiszę - zdjęcia zapierają dech w piersiach.
Klimaty pasujące mi w 100%. Dużo przestrzeni, piękne "landszafciki" (w tym dobrym oczywiście znaczeniu). Po prostu "bajka".
Awatar użytkownika
adamek
Moderator
Moderator
Posty: 2549
Rejestracja: 27 stycznia 2011, 12:24

Post autor: adamek » 25 września 2014, 1:11

część V

CZĘŚĆ VI - Złoty Krąg

dzień 15 - 23 sierpień, sobota
Ruszamy na południe, zostawiając w tyle fiordy zachodniej Islandii. Kończy się droga polna i wjeżdżamy na "jedynkę".
Najpierw docieramy do wodospadu Glanni na rzece Norðurá.

Obrazek

Później, już dwa ostatnie w czasie tej wyprawy wodospady (a było ich multum) - Hraunfossar i Barnafoss. Oba tworzy rzeka Hvítá inaczej zwana Borgarfjörður czyli "Biała rzeka". Są bardzo blisko siebie, lecz bardzo różnią się.
Wodospad Barnafoss tworzy rzeka spadając do skalnego wąwozu. Spadająca woda następnie płynie następnie wąwozem, pieniąc się wśród skał i przepływając pod skalnym mostem.

ObrazekObrazek

Na krótkim odcinku do drugiego wodospadu rzeka Hvítá przechodzi zadziwiającą metamorfozę - z niszczycielskiego spienionego górskiego potoku w spokojną błękitną rzekę. Hraunfossar ("wodospady lawy") nie tworzy rzeka, lecz woda wypływająca spod pola lawy i spadająca w dół po granitowych skałach. Pole lawy jest spękane i nie jednolite, dlatego rzeka płynie na głębokości kilku metrów a nie na powierzchni. Co ciekawe, tak woda spada na długości ponad 900 metrów.

Obrazek

Po drodze do wodospadów oglądnęliśmy jeszcze najpotężniejsze gorące źródło w Europie - Deildartunguhver. Wrząca woda, która na powierzchnię wydostaje się w postaci bulgoczących kotłów zakrywając całą okolicę parą, jest używana do ogrzewania miejscowości w całej okolicy, jak i szklarni w których prawie pod kołem podbiegunowym hoduje się pomidory. Dobre pomidory - próbowaliśmy :)

ObrazekObrazek

Zaraz za wodospadami zaczyna się Kaldidalur czyli droga nr F550. Ta żwirowa droga przez interior, dla samochodów z napędem na cztery koła, wiedzie przez pustkowia pomiędzy lodowcami Þórisjökull i Ok.

ObrazekObrazek

Na szlaku wybudowane są szałasy ratunkowe. Dobrze wyposażone domki, w których w razie załamania pogody można się skryć i przeżyć nawet przez kilka dni. Z wpisów w książkach wynikało, że takie sytuacje zdarzają się często. Dużo wpisów jest polskich :)

ObrazekObrazek

Po 65 km dojeżdżamy do Þingvellir ("równina zgromadzeń"). Miejsce to jest bardzo ważne dla historii Islandii, jako że w tym miejscu w 930 po raz pierwszy zebrał się islandzki parlament Althing, który funkcjonuje do dziś (teraz w Reykjaviku). To tutaj zdecydowano o przyjęciu chrześcijaństwa w 1000 roku i tu ogłoszono pełną niepodległość Republiki Islandii w dniu 17 czerwca 1944. Co ciekawe tu też palono na stosie czarowników (czarownic w Islandii było bardzo mało :zoboc: ).

Obrazek

Obszar ten jest również bardzo interesujący ze względu na budowę geologiczną. Znajduje się on bowiem w miejscu, gdzie stykają się płyty tektoniczne eurazjatycka i północnoamerykańska. Bardzo fajnie móc stać jedną nogą w Europie a drugą w Ameryce :lol:

ObrazekObrazekObrazek

Stąd też obserwuje się tu znaczącą aktywność sejsmiczną i wulkaniczną. Powierzchnia ziemi poprzecinana jest licznymi szczelinami, wśród których największa tworzy głęboki wąwóz Almannagjá - z jednej strony Ameryka, z drugiej Europa, po środku droga :). W innej szczelinie - Silfra, zalanej wodą, organizowane jest nurkowanie (szkoda, że my nie spróbowaliśmy tego).

Obrazek
ObrazekObrazek

To miała być ostatnia nasza noc na tej pięknej wyspie, więc chcieliśmy zanocować na campingu. W okolicach największego islandzkiego jeziora Þingvallavatn, nad którym leży Þingvellir, nie było takiego pola biwakowego jakiego szukaliśmy. Dlatego nocleg spędziliśmy na odległym o 20 km campingu w mieście Selfoss.

Obrazek



dzień 16 - 24 sierpień, niedziela
Ostatni dzień na Islandii poświęcimy na zwiedzanie Złotego Kręgu. Tak nazywane są okolice Reykjaviku. W kilku miejscach z Kręgu już byliśmy (wczorajszy Þingvellir i zwiedzane kilka dni wcześniej Geysir i Gullfoss), ale właśnie zwiedzanie tego obszaru przewidzieliśmy na koniec wyprawy.

W pobliżu Selfoss jest krater Kerið. Jest to jezioro wulkaniczne ( i głębokości 55 m) wewnątrz krateru . Powstał on po wybuchu wulkanu Grímsnes 3 tys. lat temu. Następnie krater długości 270 m i szerokości 170 m, wypełniła woda i tak powstało jezioro o głębokości 55 m.

Obrazek

U podnóża wygasłego kilkaset lat temu wulkanu Krísuvík, w jednym z byłych kraterów powstało lazurowe jeziorko Grænvatn. Niestety ciemne, nisko wiszące chmury oraz brak słońca uniemożliwiły podziwianie cudnych kolorów.

Obrazek

Kilkaset metrów dalej jest pole geotermalne Seltún. Kolorowe miejsce z licznymi kałużami wody i błota, pełnymi bulgoczących pęcherzyków.

Obrazek
ObrazekObrazekObrazek

Jednak ledwie zaczynamy je podziwiać zaczęło padać, więc ruszamy dalej w kierunku Błękitnej Laguny. Bláa Lónið jest to islandzkie uzdrowisko typu spa, położone w obszarze geotermalnym. Miejsce to oferuje możliwość kąpieli w gorącej wodzie bogatej w minerały. Pomagają one w chorobach skóry. Wejście do ośrodka jest płatne, najtańszy bilet kosztuje 35€. My rezygnujemy z wejścia, nie ze względu na koszt, lecz z powodu braku czasu. Zadowalamy się spacerem na obrzeżach uzdrowiska. Wody w jeziorach jest koloru mleczno-niebieskiego, co w połączeniu z okolicą pokrytą czarną lawą i kłębami pary unoszącej się bez przerwy tworzy przepiękny bajkowy widok.

Obrazek
ObrazekObrazek

Pędzimy do pobliskiego Reykjaviku. Mamy 3 godziny na zwiedzanie.
Centrum miasta nie jest duże. Kilkanaście ulic ze starymi, z przełomu XIX i XX wieku domami ...

ObrazekObrazekObrazek

... górujący nad miastem kościół Hallgrímskirkja ...

Obrazek

... i ciekawie wyglądające nadbrzeże z nowoczesną rzeźbą łodzi wikingów - Sólfarið ...

Obrazek

... oraz Sala koncertowa Harpa i nowoczesną zabudowę tej najbardziej na północ położonej stolicy na świecie.

ObrazekObrazek

Zostawiamy na parkingu pod dworcem autobusowym naszego hyundaia tak jak go zabraliśmy - otwartego z kluczykami w aucie :shock: . Właściciel przez telefon zapytał tylko czy jest czysty. Był "czysty" no może z wyjątkiem kilkumilimetrowej warstwy kurzu . Przecież przejechaliśmy nim 1795 km. Mimo, że gruchot nie rozleciał się, a na dodatek przejechał drogę F550.

Autobusem jedziemy na lotnisko w Keflaviku. Całą drogę zastanawiamy się czy uda się polecieć, czy wybuch wulkanu Bárðarbunga nie sparaliżował ruchu lotniczego. Na szczęście wszystko jest OK (dobę wcześniej nie polecielibyśmy - na pół dnia zamknięto przestrzeń powietrzną nad Islandią).

Ostatnie spojrzenie na tą wspaniałą wyspę i startujemy do Berlina. Tam przesiadamy się na PolskiegoBusa i z przesiadką we Wrocławiu wracamy do domu.

Obrazek


Więcej fotek:

https://picasaweb.google.com/1082271208 ... c8ZOtyKrag

------------------
Cudowna wyspa, piękne widoki, wspaniała przygoda ...

Zwiedziliśmy prawie całą Islandię, dotarliśmy wszędzie gdzie chcieliśmy. Przejechaliśmy 4165 km.

Obrazek

Może tam wrócimy jeszcze, ale tym razem zimą.

Dzięki Olu, Asiu i Jacku za mile spędzone dni.

ObrazekObrazekObrazekObrazek

Jeszcze jedne podziękowania dla Jacka, naszego kierowcy za sprawne i bezpieczne pokonanie ponad 4000 km po trudnych islandzkich drogach i bezdrożach.

Dziękujemy za przekazywanie informacji o pogodzie i o wybuchu wulkanu. Aniu, dzięki za przekazywane prognozy zorzowe.


KONIEC
---------------------------------------------------------------------------------------------------------------------------
http://picasaweb.google.com/adamkostur

Za dwadzieścia lat bardziej będziesz żałował tego, czego nie zrobiłeś, niż tego, co zrobiłeś.
Więc odwiąż liny, opuść bezpieczną przystań. Złap w żagle pomyślne wiatry. Podróżuj, śnij, odkrywaj.
Awatar użytkownika
adamek
Moderator
Moderator
Posty: 2549
Rejestracja: 27 stycznia 2011, 12:24

Post autor: adamek » 25 września 2014, 7:28

adamek pisze:KONIEC
ów, wreszcie :zoboc:

Tauzen pisze:byliście tam bite 16/17 dni?
na Islandii byliśmy pełne 15 dni. +2 dni na dolot i dojazd, w sumie cały wyjazd to było 17 dni.
Dużo za mało jak na tą wyspę!!!
Tauzen pisze:jak ogólnie z pogodą, ze zdjeć widać że generalnie pogoda Wam spasowała
pogoda tam jest bardzo zmienna i w dość ostra. Często pada i cały czas wieje.
Zgodnie z informacjami tubylców to w lipcu były tylko 3 dni bez deszczu.
Nam się udało :) Deszcz mieliśmy tylko przez 1,5 dnia. Jeszcze ze dwa razy, krótko, popadało ale wtedy jechaliśmy autem i nam nie zależało. Przynajmniej umyło trochę auto :)
Prognozy się sprawdziły bardzo dokładnie - miało padać 15.08 i tak było padało od popołudnia 14 i prawie cały czas 15. A to była prognoza długoterminowa, 14 dniowa.
Tauzen pisze:Klimaty pasujące mi w 100%
No to do roboty :D - jedź tam, naprawdę warto :!:
---------------------------------------------------------------------------------------------------------------------------
http://picasaweb.google.com/adamkostur

Za dwadzieścia lat bardziej będziesz żałował tego, czego nie zrobiłeś, niż tego, co zrobiłeś.
Więc odwiąż liny, opuść bezpieczną przystań. Złap w żagle pomyślne wiatry. Podróżuj, śnij, odkrywaj.
Awatar użytkownika
Limonka
Członek Klubu
Członek Klubu
Posty: 394
Rejestracja: 07 grudnia 2008, 16:21

Post autor: Limonka » 25 września 2014, 7:30

adamek pisze:Może tam wrócimy jeszcze, ale tym razem zimą.

Dzięki Olu, Asiu i Jacku za mile spędzone dni.

"może" - ??? raczej z pewnością :zoboc: , przecież czeka na nas zorza, jaskinie lodowe, Jokulsarlon i Hvannadalshnúkur :D .

Ja również dziękuję Wam, za wspaniałą przygodę w pięknym miejscu :)
Awatar użytkownika
ZJAWA
Członek Klubu
Członek Klubu
Posty: 422
Rejestracja: 10 czerwca 2008, 18:53

Post autor: ZJAWA » 25 września 2014, 12:16

Adam super zmontowałeś relacje ,a że się tam wróci to wiadomo :-) Dzięki.
KOCHAJ ŚNIEG UNIKAJ LAWIN
http://www.firebirds.pl/
ODPOWIEDZ