Wracam po dwóch dniach niepisania, ale ta przerwa była spowodowana najazdem HUNÓW czyli syna z żoną i dziećmi z niemcowni. Ale dziś pojechali do Warszawy do drugich teściów, a my mamy spokój.
Trzeci dzień wędrówki to dzień na który Basiulka oczekiwała i oczekiwała, bo będą czeskie BOUDY a w nich MALINOWKA.
Rano pakowanko, śniadanie i ruszamy w kierunku Szrenicy przez Końskie Łby.

Wreszcie zza zakrętu wyłania się schronisko na Szrenicy a w nim ... gorąca czekolada. Dziadek zasponsorował.

Schodzimy na szlak, mijamy świnki i po chwili skręcamy do Voseckiej Boudy.

Podchodzimy, wchodzimy i ... pierwsze zaskoczenie ... nie ma malinowki. Dziadek tylko napój życia.

Ciekawostką zaś było to, że za wyjątkiem Spindlerowej boudy nigdzie nie dało się płacić kartą. Specjalnie na Revolucie zamieniłem drobne na korony a w boudach tylko casch. Dopiero w Szpiindlerowej przyjęli korony z karty. A przelicznik to za złotówkę 5 koron. Ale przeżyliśmy. Teoretycznie jeszcze jutro jedna bouda i do domu.
cdn
i dalej w drogę, lekko pog górę do źródeł Łaby i dalej do Labskiej Boudy przez Labską łąkę. Pokazała się taż Śnieżka.

W Labskiej Boudzie malinowka jest, a jakże. Pijemy, a następnie schodzimy na Labski Wodospad.

Pooglądalim i idziemy dalej w kierunku Martinowej Boudy na kolejną malinowkę. Jest.Potem kawałek do Bradlejowej Boudy. Też jest.

W Bradlejowej jeszcze cokolwiek jemy, ja brokoliczową polewkę, Basiulka placki z gulaszem. Posileni ruszamy w kierunku Petrovki przez Ptaci Kamen. Bardzo dawno tu byłem, szlak jest dość równy,

Dochodzimy do Pertovki i ... kolejna niespodzianka, w automacie jest gorąca czekolada. Basiulka dwie, ja skromnie jedną. Teraz już tylko asfalting do Przełęczy Karkonoskiej i oczy wiście (a oczy spadły) Spindlerowa Boda i kolejna malinowka i napój życia.

Stąd już tylko kawalątek do Odrodzenia gdzie mamy nocleg. Jeszcze tylko fotka Liczyrzepie i wio.

Ciekawostka. We wszystkich boudach tylko casch, Dopierow Spindlerowej płaciłem kartą, a specjalnie przelałem drobne na korony w Revolucie, ale przeżyliśmy. Przelicznik mają 5 koron za złotówkę więc trochę drożej.
Jutro teoretycznie jeszcze jedna bouda i ... do domku