Tatry... ale te nizkie - wrzesień 2021

Relacje z górskich wypraw i innych wyjazdów oraz imprez forumowiczów. Ten dział jest przeznaczony dla osób, które chcą opisać swoje relacje i/lub pokazać zdjęcia ze spotkań nie będących Klubowym Zjazdem lub Górską Wycieczką Klubową.

Moderatorzy: HalinkaŚ, Moderatorzy

Awatar użytkownika
sprocket73
Turysta
Turysta
Posty: 871
Rejestracja: 09 czerwca 2011, 15:06

Tatry... ale te nizkie - wrzesień 2021

Post autor: sprocket73 » 13 września 2021, 9:26

Przed tygodniem przypomnieliśmy sobie smak Słowacji i zapragnęliśmy więcej. Pogoda dopisała, pojawiła się okazja na zrealizowanie dawnego planu odwiedzenia nieznanej nam dotąd części Niżnych Tatr na wschód od Doliny Demianowskiej.

Część I - Poludnica (1549 m) - na dobry początek

Pojechaliśmy do miejscowości Závažná Poruba, tam od pierwszego strzału znaleźliśmy bardzo fajne kwatery. Wioska zrobiła sympatyczne wrażenie. Ciekawa wąska zabudowa, czysto i schludnie.

Obrazek

Na rozgrzewkę wybraliśmy się na pobliską górkę o nazwie Południca. Zalesiony szczyt nie obiecywał zbyt wiele, ale postanowiliśmy spokojnie zacząć.

Obrazek

Spokojny słowacki padalec cierpliwie pozował. Nie to co nasze polskie narowiste.

Obrazek

Tam gdzie można dojechać szutrową drogą, mimo parku narodowego, można sobie pozwolić na domek w górach. Słowacy praktycznie podchodzą do tematu.

Obrazek

Nabieramy wysokości.

Obrazek

Jaskinia, gdzie podczas wojny ukrywali się Żydzi (wyczytane na tablicy pamiątkowej).

Obrazek

Widok na Tary Zachodnie.

Obrazek

Osiągamy Predną Poludnicę (1469 m). Widok na Tatry. Znowu trochę brakuje przejrzystości.
Coraz więcej Słowaków chodzi z psami po górach.

Obrazek

Zostało jeszcze krótkie podejście na wierzchołek główny.

Obrazek

Wie ktoś jak się ten kwiatek nazywa?

Obrazek

Szczytujemy!

Obrazek

Całkiem porządne widoki.
Tu w stronę głównej grani. Na pierwszym planie Krakova hoľa (1752 m).

Obrazek

W stronę Gór Choczańskich.

Obrazek

Na zachód.
Po lewej Siná (1560 m), którą kiedyś z takim uporem próbowaliśmy zdobyć bezszlakowo (udało się dopiero za drugim razem).

Obrazek

Na wschód.
Pośrodku Ohnište (1538 m) - podobno fajne miejsce, choć z daleka nie wygląda.

Obrazek

Schodzimy inną drogą, wiodącą bardziej grzbietem wzdłuż wychodni skalnych (niebieski szlak do Iľanova)

Obrazek

Kiedy podziwiam widoki, Ukochana oznajmia, że przed nami trudna przeszkoda - drabina.
Dziwię się no jak to trudna drabina, niemożliwe. Faktycznie jest tak jakby trochę z boku, ciężko na nią wejść, trzeba tak trochę wskoczyć. Chwytam się jej, a ona cała leci w bok. Szok. Nie jest niczym przymocowana. Całkiem luźna, chwieje się na boki i do tyłu. Ukochana twierdzi, że nigdy tędy nie zejdzie. Próbujemy szukać obejścia, ale po obu stronach długi mur skalny. Wygląda, że trzeba próbować tutaj.

Obrazek

Udało mi się chwycić drabinę od góry, trochę przestawić, wbić do gruntu. Wydawała się stabilniejsza. Wszedłem na nią i zszedłem. Ukochana nie chciała, twierdziła, że się gibnie do tyłu, ale przekonałem ją, że jej ciężkie cielsko dociśnie ją grawitacyjnie do skały. Udało się.
A Tobi poradził sobie sam.

Obrazek

Idziemy dalej. Bardzo ładny jest szlak po tej stronie.

Obrazek

Co chwile punkty widokowe.
Tu na Południcę, czyli tam byliśmy.

Obrazek

Grzebienie skalne robią wrażenie.

Obrazek

Tobi wychylał się najbardziej.

Obrazek

Powoli wytracamy wysokość.

Obrazek

Liptowski Mikulasz i Tatry Zachodnie.
A na pierwszym planie Iľanovo, gdzie schodzimy.

Obrazek

Wracamy dołem na kwaterę. W oddali Chocz. Dzień się kończy.

Obrazek

Nie wiedziałem, że pod Krywaniem są pola uprawne ;)

Obrazek

Poludnica wcale nie jest nudną zalesioną górą na jaką wygląda z daleka. Jest bardzo fajna :)
A to dopiero rozgrzewka ;)

C.D.N.
Awatar użytkownika
sprocket73
Turysta
Turysta
Posty: 871
Rejestracja: 09 czerwca 2011, 15:06

Re: Tatry... ale te nizkie - wrzesień 2021

Post autor: sprocket73 » 13 września 2021, 13:29

Część II - Ohnište (1538 m) - dla miłośników dzikiego piękna

Ohnište było w planach od kilku lat. W końcu nadszedł ten dzień :)
Podjechaliśmy na parking końcowy w Janskej dolinie i wyruszyliśmy w boczną Stanišovską dolinę żółtym szlakiem. Temperatura z rana 5 stopni, ale słońce ostro operowało.

Obrazek

Następnie zmieniamy szlak na zielony. Poranne widoki na Tatry są zadowalające.

Obrazek

Kierujemy się grzbietem do góry. Długie strome podejście. Przed nami Slemä (1514 m).

Obrazek

Po drodze, kiedy mamy już sporą wysokość, Ukochana orientuje się, że zostawiła przy punkcie widokowym na dole na ławce okulary. Patrzę na zdjęcia, od tamtego miejsca podchodzimy już 45 minut. O ironio na zdjęciu widać nawet owe nieszczęsne okulary jak leżą. No ale to za daleko, żeby się wrócić. Ileż by to mogło trwać jakbym się sprężył? Postanowiłem sprawdzić - równo 20 minut tam i z powrotem. Jaki z tego wniosek? Można by robić 3 razy dłuższe trasy, tylko trzeba biegiem ;)

Obrazek

Szczytujemy. Widoki dość ograniczone.

Obrazek

Na Slemie znajduje się wrak samolotu, który rozbił się w czasie II wojny światowej.
Jak widać miejsce należycie upamiętnione.

Obrazek

Całkiem sporo z tego samolotu zostało do dzisiaj. Blisko 80 lat, a blachy lśnią.
Nie ma się co spieszyć ze zwrotem wraku tupolewa.

Obrazek

Idziemy w kierunku północnym płaskowyżem. Od rana nikogo nie spotkaliśmy. Ścieżka ledwie przedeptana. A podobno u nas w Tatrach tłumy? ;)

Obrazek

Można poleżeć w trawie, obfotografować motylki.

Obrazek

Obrazek

Ostatnie podejście na Ohnište. Myślałem, że będzie tu ładniej.

Obrazek

Szczyt. Punkt widokowy na Rovną hol'ę (1723). Koniec szlaku.

Obrazek

Na zachód widać grzebień skalny, ale tam iść nie wolno, bo rezerwat.

Obrazek

Można sobie tylko wyobrazić jakby się szło pod tymi skałami.

Obrazek

Widok wstecz. Piękna ścieżka. Ale nie wolno - rezerwat.

Obrazek

Kiedyś był tu szlak, widać stare oznaczenia. Były nawet specjalne poidełka dla piesków, które od rana nic nie piły, bo im wody nikt nie zabrał, celowo i z premedytacją.

Obrazek

Dobrze, że zlikwidowali ten szlak. Można by tu sobie krzywdę zrobić.

Obrazek

Jakiś kamień mógłby na głowę spaść.

Obrazek

Skalne okno.

Obrazek

Wielkie piękne skalne okno.

Obrazek

A może skalna brama?
Kiedy się wchodzi w środek, można stracić perspektywę.

Obrazek

Widok od tyłu.
Niesamowite miejsce. Zdjęcia nie oddają.

Obrazek

Posiedzieliśmy długo, spotkaliśmy Polaka miłośnika pozaszlaków. Pora wracać.

Obrazek

Idziemy nieco inaczej. W poszukiwaniu lejów krasowych. Głębokie kominy - można wrzucić kamyczek i nasłuchiwać a on leci i leci. W naszych stronach czegoś takiego nie widziałem.

Obrazek

Na koniec skrótem bez szlaku dochodzimy do szlaku, którym schodzimy w dół na Svidovské sedlo.

Obrazek

Widok na Ohnište z dołu.

Obrazek

Jest tam tych grzebieni skalnych wiele poziomów.
Jeszcze raz to napiszę - niesamowite miejsce.
Widziałem wcześniej zdjęcia, a i tak mnie bardzo zaskoczyło.

Obrazek

Na koniec asfaltem Janską doliną do auta.
Powtórzę jeszcze raz, jakby ktoś zapomniał - na Ohnište nie wolno chodzić bo rezerwat, zrozumiano?!

C.D.N.
Awatar użytkownika
jck
Turysta
Turysta
Posty: 3174
Rejestracja: 14 listopada 2007, 22:57
Kontakt:

Re: Tatry... ale te nizkie - wrzesień 2021

Post autor: jck » 13 września 2021, 16:55

Widzę, że fakt, iż z Niżnymi Tatrami jakoś mi ciągle nie po drodze, trzeba po prostu zmienić. Niesamowite góry.
Życie nie zaczyna się powyżej 5000 mnpm. Powyżej 7000 mnpm tym bardziej...
Awatar użytkownika
sprocket73
Turysta
Turysta
Posty: 871
Rejestracja: 09 czerwca 2011, 15:06

Re: Tatry... ale te nizkie - wrzesień 2021

Post autor: sprocket73 » 13 września 2021, 21:37

Część III - Štiavnica (2025 m) - to co najlepsze dla prawdziwych koneserów turystyki

W Niżnych Tatrach są 4 dwutysięczniki. 3 z nich znajdują się na szlaku, a jeden poza. Nie można na niego chodzić, bo to rezerwat. Droga na niego jest prosta, kawałek grzbietem od Ďumbiera na wschód. Ale moje plany na zdobycie Štiavnicy były inne.

Podjechaliśmy na ten sam parking co poprzedniego dnia, tylko wcześniej (ale było rześko z rana) i wyruszyliśmy w głąb Janskej doliny szlakiem niebieskim. Najpierw asfalt, potem szutrówka, im dalej tym droga mniej uczęszczana.

Obrazek

W pewnym momencie uznałem, że należy skręcić w prawo i wyjść grzbietem na Štiavnicę. Plan prosty, ale szalony. Ponad 1000 metrów podejścia w pionie bez szlaku, przez wszystkie piętra roślinności. Założenie było takie, że ma być ścieżka. Ukochana mówiła, że nie ma. Ja widziałem, że jest. Głos decydujący miał Tobi i poszliśmy. Widać ścieżkę, prawda?

Obrazek

Najpierw kawałek lasem, następnie przez obszar wiatrołomów. Pięknie było w porannym słońcu. I trochę straszno, bo wyglądało nieprzejściowo.

Obrazek

Tej ścieżki nie byłem pewny, ale miałem nadzieję, że jednak jest. W pasie kosówek okazało się, że ta ścieżka istnieje nie tylko w mojej wyobraźni. Kosówka była nawet poprzycinana. Zacząłem wierzyć w powodzenie akcji.

Obrazek

Coraz bardziej stromo, coraz bardziej pięknie. Ścieżka wciąż nas prowadzi ku górze.

Obrazek

Momentami była naprawdę dobrze widoczna. Na tym etapie byłem już przekonany na 100%, że wyjdziemy.

Obrazek

Zacząłem skupiać się na widokach i pięknych okolicznościach przyrody. Widać Tatry i Ohnište - jest pięknie!

Obrazek

I wtedy Ukochana mówi, że koniec ścieżki.
Faktycznie, ścieżka zaczęła wchodzić w kosówki. Każdy kto chodził w kosówkach wie jak to jest. Najpierw trzeba przekroczyć jedną wyrośniętą gałązkę. Potem przebić się 2 metry rozgarniając na boki, a dalej widać łączkę. Potem niestety trzeba przejść kawałek po kosówce i tak z każdą przeszkodą jest coraz gorzej. Do tego ścieżka coraz bardziej zanika i jest kaplica.

Obrazek

Dlatego zrobiliśmy odwrót i postanowiliśmy iść byle w górę, tam gdzie widać że kosówki jest mało. Prowadził Tobi.

Obrazek

Nachylenie zrobiło się 50%. Podłoże trawiasto-jagodowe, bardzo nierówne, czasem do kolan, czasem po pas. W pewnym sensie nowe doświadczenie. Dużo gorzej niż w śniegu.

Obrazek

Na szczęście zdobywaliśmy wysokość i zaczynało się wypłaszczać. A kolorki robiły się coraz bardziej jesienne.

Obrazek

Obrodziło borówkami (czyli brusznicami). Zjadłem ich sporą ilość. Dodawały sił.

Obrazek

W końcu doszliśmy na wypłaszczenie i padliśmy.
Stąd wydawało się już blisko.

Obrazek

Po długim odpoczynku regeneracyjnym ruszamy dalej.

Obrazek

Cudnie. Widać coraz więcej.

Obrazek

Widok na wschód aż po Kráľovą hoľę (1946 m).

Obrazek

Widok na północ.

Obrazek

Droga niesamowicie się dłuży, ale w końcu wychodzimy na szczyt i okazuje się, że to jeszcze nie Štiavnica. No cóż, takie rzeczy zdarzają się ;)

Obrazek

A więc to nie koniec przyjemności, idziemy dalej, coraz wyżej :)

Obrazek

Widok wstecz.

Obrazek

Na Štiavnicy pierwszy szczytuje Tobi :)

Obrazek

Tak, tym razem jesteśmy. Widok na główny grzbiet Niżnych Tatr.
Najwyższy szczyt pasma - Ďumbier (2043 m), jest najbliżej.

Obrazek

Widok na schronisko pod Ďumbierem. Do niego byśmy doszli idąc cały czas szlakiem.

Obrazek

Wchodzimy na zamknięty zimowy szlak. Widok wstecz na Štiavnicę.

Obrazek

Szczytujemy na Ďumbierze :)

Obrazek

Potem krótki kawałek wśród innych turystów, którzy w większości wyjechali kolejką i odbijamy na żółty szlak na Sedlo Javorie. Znowu jesteśmy prawie sami.

Obrazek

Piękne jesienne kolory.

Obrazek

Wytracamy wysokość.

Obrazek

Odchodzimy coraz dalej od głównego grzbietu.

Obrazek

Zmęczenie narasta, ale popołudniowe widoki wynagradzają wszystko. Po lewej Siná (1560 m).

Obrazek

Ten grzbiet też się dłuży. Ale w końcu schodzimy na przełęcz, gdzie robimy odpoczynek w ostatnich promieniach słońca.

Obrazek

Schodzimy w Janską dolinę czerwonym szlakiem. Początkowo jest bardzo stromy.

Obrazek

A w środkowej części taki. Fajny szlak dla koneserów, takich jak my. Jeżeli była tu kiedyś ścieżka, to została zawalona gałęziami. Proszę nie regulować monitorów - to jest szlak ;)

Obrazek

A na koniec jeszcze asfalcik na dobicie.
Piękny dzień! :)
Tak powinno wyglądać chodzenie po górach! :)

C.D.N.
Awatar użytkownika
sprocket73
Turysta
Turysta
Posty: 871
Rejestracja: 09 czerwca 2011, 15:06

Re: Tatry... ale te nizkie - wrzesień 2021

Post autor: sprocket73 » 13 września 2021, 23:36

Część IV - Krakova hoľa (1752 m) - na wyciszenie

Dzień wyjazdu, więc wycieczka lekka i przyjemna. Śpimy do oporu, pakujemy się i podjeżdżamy do Iľanova. Najpierw asfalt, potem schodzimy w prawo na zielony szlak. Jest on dziki.

Obrazek

Widok na Poludnice.

Obrazek

Widok na Chopok.

Obrazek

Szczyt Poludnicy, a w tle Brestova i Salatín w Tatrach Zachodnich.

Obrazek

Krakovą hoľę zdobywamy bez żadnego odpoczynku po drodze. 1000 metrów w pionie. Czyżby z każdym dniem była w nas większa moc? ;)

Obrazek

Góry Choczańskie. Z prawej Prosečné.

Obrazek

Siná - własnie tym grzbietem nie udało nam się kiedyś wyjść. Tobi nie dał rady przejść tych skałek pośrodku ;)

Obrazek

Ruszamy w drogę powrotną. Niebieskim szlakiem na Sedlo pod Kúpeľom. Tym szlakiem nie chodzi nikt. To co widać to ścieżka (z lewej przy kosówkach).

Obrazek

Ledwie przejściowo, ale daliśmy radę.

Obrazek

Ianovska dolina - ładna.

Obrazek

Pogoda - cały czas cudowna.

Obrazek

Sówki nas żegnają.

Obrazek

Dziękujemy za uwagę :)

Obrazek

Poznaliśmy bliżej Niżne Tatry. To ogromne pasmo. Są tam jeszcze dziewicze dla nas tereny.
Oprócz rejonu Chopoka góry są praktycznie bezludne. Ciekawe dlaczego. Boczne szczyty za mało atrakcyjne? Dojście dolinami do głównej grani za długie? Nie wiem.
Štiavnicę będę pamiętał długo.

THE END
ODPOWIEDZ