Śladem starorzeczy (Odry i innych okolicznych rzek)

Relacje z górskich wypraw i innych wyjazdów oraz imprez forumowiczów. Ten dział jest przeznaczony dla osób, które chcą opisać swoje relacje i/lub pokazać zdjęcia ze spotkań nie będących Klubowym Zjazdem lub Górską Wycieczką Klubową.

Moderatorzy: HalinkaŚ, Moderatorzy

Awatar użytkownika
buba
Turysta
Turysta
Posty: 1863
Rejestracja: 05 lipca 2011, 11:35
Kontakt:

Śladem starorzeczy (Odry i innych okolicznych rzek)

Post autor: buba » 23 kwietnia 2020, 14:51

Wiele razy się zastanawiałam, czemu tak kocham starorzecza? Być może dlatego, że zazwyczaj są bardziej dzikie i zapomniane niż rzeki w swoich głównych korytach. Może dlatego, że raczej nikt nie myśli ich pogłębiać, regulować, porządkować ich brzegi, sypać wały.. Z drugiej strony są też dla większości ludzi mniej atrakcyjne od jezior - mniejsze, o dziwnych, wydłużonych kształtach i dużym zamuleniu. Doceniają je jedynie czasem wędkarze. No i bobry, co wpływa na zasypanie toni wodnej dużą ilością powalonych drzew.

I jak to mówią - cudze chwalicie… Szukając szczęścia w różnych krainach, nie wiedziałam (przez kilkanaście lat mieszkania w Oławie), jakie cuda czają się zasięgu kilkunastu kilometrów od domu… Czasem to co na wyciągnięcie ręki - jest znaleźć najtrudniej.

Pierwszym odwiedzonym przez nas podługowatym bajorem jest jezioro Panieńskie zwane też Stara Odra. Ma kształt litery S - wije się jak przystało na dawną rzekę. Położone jest niedaleko wsi Kotowice, między Oławą a Wrocławiem. Znajduje się między głównym biegiem Odry a drugim starorzeczem - jeziorem Dziewiczym, o którym będzie w kolejnej relacji.

Obrazek

Nazwa jeziora pochodzi ponoć od trzech dziewcząt, które ojciec najpierw więził w domu, a potem pozabijał. W miejscu ich domu powstało jezioro. Duchy dziewcząt straszą teraz nad brzegami i wciągają nieostrożnych na niebezpieczne głębiny ;) Ale mawiają, że tylko nocami - więc się nie boimy! ;)

Wycieczkę zaczynamy pod wiaduktem linii kolejowej z Kotowic do Jelcza. To nie ostatni akcent kolejowy na naszej dzisiejszej trasie.

Obrazek

Mijamy dwa bajorka - takowe w wersji supermini.

Obrazek

Obrazek

Lasy już nieco pokolorowane jesienną barwą, ale zieleń jeszcze dominuje.

Obrazek

W końcu spośród zarośli wyłania się oczekiwany przez nas obiekt - most kolejowy.

Obrazek

Przed nim oczywiście bunkierek strażniczy.

Obrazek

Most przecina nasze starorzecze, a my wraz z nim. Bo kontynuować wycieczkę chcemy po drugiej stronie.

Obrazek

Detale o barwie rdzy dodają uroku temu miejscu.

Obrazek

Obrazek

Obrazek

Obrazek

Obrazek

Obrazek

Acz kolejny most, ten nad Odrą, jest chyba jeszcze bardziej urokliwy. Zdjęcia stamtąd w tej relacji: TUTAJ

Wiadukt spod spodu.

Obrazek

Obrazek

Obrazek

Inwazja biedronek! Są takie zwykłe, ale i żółte w czarne kropki, i czarne w czerwone…

Obrazek

Klimaty nabrzeżnej fauny i flory.

Obrazek

Obrazek

Obrazek

Nie odchodzimy daleko i znajdujemy cypelek.

Obrazek

Jest on na tyle miły, ciepły i słoneczny, że odbieramy to jako znak! Tu trzeba rozpalić ognisko!

Obrazek

Obrazek

Robimy też zakłady czy kabak sobie dzisiaj wybije zęby czy jeszcze nie. Bo zapewne na zdjęciu tego nie widać, ale ta belka się turlała i leży na górce. Przegrałam zakład. Na szczęście ;)

Obrazek

Odpowiednio wyogniskowani i uwędzeni w dymie, suniemy w dalszą drogę jeziornymi brzegami.

Obrazek

Obrazek

Mijamy ukośne drzewa…

Obrazek

Obrazek

I te połamane…

Obrazek

Obrazek

Obrazek

Gęste zarośla…

Obrazek

Obrazek

I przestronne, świetliste trakty.

Obrazek

Wijące się pnącza…

Obrazek

kolorowe owocki...

Obrazek

I ciche, ukryte bagienka…

Obrazek

Obrazek

Wyłazimy na oświetlone popołudniowym światłem brzegi, gdzie w pełni można się rozkoszować barwami jesieni.

Obrazek

Obrazek

Obrazek

Obrazek

Obrazek

Obrazek

Obrazek

Obrazek

Obrazek

Obrazek


Sporo drzew zjadła tu jemioła…

Obrazek

Obrazek

Obrazek

Omszałe skarpy. Jedna tworzy wręcz fotel! Czy przyroda sama takie miejsce spreparowała? czy jednak ktoś jej kiedyś pomógł?

Obrazek

Obrazek

Wędrówkę kończymy tam gdzie zaczęliśmy - pod malutkim wiadukcikiem.

Obrazek


cdn
"ujrzałam kiedyś o świcie dwie drogi, wybrałam tą mniej uczęszczaną, cała reszta jest wynikiem tego ,że ją wybrałam..."

na wiecznych wagarach od życia..
Awatar użytkownika
buba
Turysta
Turysta
Posty: 1863
Rejestracja: 05 lipca 2011, 11:35
Kontakt:

Re: Śladem starorzeczy (Odry i innych okolicznych rzek)

Post autor: buba » 24 kwietnia 2020, 18:31

Kolejnym starorzeczem, nad którym przychodzi nam wędrować, jest Jezioro Dziewicze. Tu również wyruszamy spod PKP w Kotowicach.

Obrazek

Jest to chyba najtłumniej odwiedzane starorzecze, miejscami mamy wrażenie, że jesteśmy w miejskim parku. A może po prostu termin dobraliśmy niezbyt szczęśliwie? Bo raz, że niedziela, a dwa, że ciepły październikowy dzionek, w czasie największego wysypu kolorowych liści? Ten weekend, co to jadąc w Bieszczady, stoi się w korku już od Sanoka, a pod połoninami auta stoją w rowach na przestrzeni 10 km, bo parkingi zatykają się już o 7 rano ;) No więc tu nie było tak bardzo źle - po prostu nie było całkiem pusto, a do tego przywykliśmy na większości naszych wycieczek.

Na początek las - i krajobraz z belą drewna.

Obrazek

Obrazek

Dobrze dobrane maskowanie to podstawa. Tu przypadkowo i dla zabawy, ale pół roku później taki ciuch będzie decydował o bezpieczeństwie w czasie wycieczki krzakami :P Ale tu jeszcze o tym nie wiemy, jakich durnych czasów dożyjemy...

Obrazek

Obrazek

Kabak coraz tłustszy. Coraz trudniej jest robić ziuuuuuuuu!

Obrazek

Małe leśne bajorka. Całkowicie zarosłe rzęsą.

Obrazek

Obrazek

Kolorki otaczają nas wszędzie wokół.

Obrazek

Obrazek

Obrazek

Pogoda sprzyja wypoczynkowi w hamaku. Mijamy ich po drodze chyba z 10 sztuk. Wystaje z nich od jednej do 6 nóg.

Obrazek

Obrazek

Zabawa w “znajdź dziuple” ;)

Obrazek

Obrazek

Brzegami starorzecza wiją się zanikające ścieżynki.

Obrazek

Obrazek

Wokół sporo powalonych drzew..

Obrazek

Obrazek

Obrazek

Obrazek

I takich, co powalą się przy najbliższej wichurze.

Obrazek

W krainie trzcin i szuwarów.

Obrazek

Obrazek

Obrazek

Niestety poszukiwania pewnego miejsca się nie udały - nie znaleźliśmy... A to dlatego, że tego obiektu już od kilku dobrych lat nie ma... W 2015 roku zrównano go z ziemią. Ruiny ośrodka Rybakówka, kilka opuszczonych budynków, dawna knajpa, wiata... Marzyło się nam ognisko w tym miejscu... Ale niestety dupa... Spóźniliśmy się - i to sporo! :( Tak wyglądało to miejsce np. w 2012 roku - LINK: https://polska-org.pl/6022753,Kotowice, ... dawny.html

Na ognisko i minibiwaczek idziemy więc nad jezioro Panieńskie. Milej, spokojniej i nikt w garnki nie zagląda.

Obrazek

Obrazek

Obrazek

Obrazek

Obrazek

Kabaczę jest dziś niesamowicie radosne! Bo podarowałam jej jeden z moich starych aparatów! Nie wypuszcza go z łapek! :)

Obrazek

Obrazek

Obrazek
"ujrzałam kiedyś o świcie dwie drogi, wybrałam tą mniej uczęszczaną, cała reszta jest wynikiem tego ,że ją wybrałam..."

na wiecznych wagarach od życia..
Awatar użytkownika
buba
Turysta
Turysta
Posty: 1863
Rejestracja: 05 lipca 2011, 11:35
Kontakt:

Re: Śladem starorzeczy (Odry i innych okolicznych rzek)

Post autor: buba » 26 kwietnia 2020, 22:48

Kolejne odwiedzone przez nas miejsce to takie nie do końca zwykłe starorzecze. To odnoga Odry, ponoć jej dawne koryto, tworzące teraz jezioro. Długi czas teren był wykorzystywany jako wyrobisko żwiru i gliny, czemu zawdzięcza nietypowy kształt. Bo wygląda jak zwinięty ślimak, z dziwnymi półwyspami. Aby dojść na ten najdalszy koniuszek trzeba iść nieco w kółko! :) I jeszcze miejsce to nazywa się dosyć ciekawie - Bajkał!

Drogi okrążające jezioro są błotniste i kałużaste. Mimo bezchmurnego nieba i przyświecającego słoneczka jest upiornie zimno. Ot, uroki listopadowych poranków. Maszerując jedną z tych dróg, obiecuję sobie, że na kolejną tego typu wycieczkę nie ruszam się bez nalewki!

Obrazek

Obrazek

Obrazek

Fragment nabrzeża pokrywają omszałe betonowe płyty. Ciekawe co tu kiedyś było?

Obrazek

Obrazek

Stąd wygląda jak wyspa! Ale to właśnie ten ślimakowato zwinięty półwysep, na który zmierzamy.

Obrazek

Obrazek

Dosyć solidnych rozmiarów mają tu te koleiny. A ja naiwna początkowo chciałam tu jechać busiem! ;)

Obrazek

Obrazek

Ostatnie barwy jesieni…

Obrazek

Obrazek

Obrazek

Obrazek

Obrazek

Obrazek

Obrazek

Obrazek

Obrazek

Sporo grzybów dziś mijamy. Głównie takowych nadrzewnych.

Obrazek

W tym miejscu listki zdają się wisieć w powietrzu. A niektóre nawet chwilowo robią to naprawdę, bo wiatr je porywa i zanim opadną - wirują, latają a niektóre właśnie na chwile zawisają bez ruchu. Przedziwne zjawisko! Można się gapić z otwartą japą. Tylko tu takie coś widziałam! Wiatr urywa liść, chwilę nim podrzuca, a potem nastaje cisza a liść zastyga w bezruchu.. Mija 10 sekund, może 15 i dopiero liść spada, albo znów pojawia się wiatr i odwiewa go gdzieś poza zasięg naszego wzroku.

Obrazek

Obrazek

Droga wiedzie przez krzaki tworzące tunel! To chyba tarnina? Przynajmniej trochę przypomina krzewy znane z naszych oławskich wałów. Obiecujemy sobie kiedyś wrócić tu wiosną - może toto będzie kwitło?

Obrazek

Obrazek

Obrazek

Po dywanach z liści się fajnie skacze! :)

Obrazek

Obrazek

Śladem powalonych drzew…

Obrazek

Obrazek

A tu juz prawie na końcu cypelka. Znajdujemy sobie przyjemną, słoneczną polankę i wędzimy się w dymie! :) Najlepszym przyjacielem człowieka herbatka z sokiem z bzu i roztopiony ser na chrupiącej (i lekko nadwęglonej) bułce! :)

Obrazek

Obrazek

Obrazek

Obrazek

Obrazek

Ekipa w komplecie szczerzy się do zdjęcia! :) Miło spędzony, udany dzień - to i gęby się cieszą!

Obrazek
"ujrzałam kiedyś o świcie dwie drogi, wybrałam tą mniej uczęszczaną, cała reszta jest wynikiem tego ,że ją wybrałam..."

na wiecznych wagarach od życia..
Awatar użytkownika
buba
Turysta
Turysta
Posty: 1863
Rejestracja: 05 lipca 2011, 11:35
Kontakt:

Re: Śladem starorzeczy (Odry i innych okolicznych rzek)

Post autor: buba » 29 kwietnia 2020, 19:11

Czarna Łacha to kolejne na naszej trasie starorzecze - położone koło Siechnic. Wybraliśmy się tam w pewien zimowy dzionek. Mijamy tereny przemysłowe...

Obrazek

Obrazek

...i bocznymi, krętymi drogami suniemy nad nasze bajorko…

Obrazek

Tu kiedyś była wiata, teraz ostały się tylko resztki kominka i miejsce ogniskowe.

Obrazek

Obrazek

A tam - widać jakąś inną wiatkę. Początkowo wydaje się nam, że to wyspa, ale jednak chyba półwysep i budowanie tratwy nie jest tym razem konieczne ;)

Obrazek

Obrazek

Krajobraz spowija jakby lekka mgiełka, dodająca wszystkiemu wokół uroku.

Obrazek

Obrazek

Obrazek

Obrazek

Obrazek

Bardzo malownicza, pogięta kładka! :)

Obrazek

Obrazek

Obrazek

Dzięki niej przepełzamy na przeciwległy brzeg starorzecza. Liczymy, że na powrót też jakiś przełaz się znajdzie. Ale z tym będzie już nieco trudniej. Tzn. przełazy są, a jakże, tylko my zbyt ciamajdowaci jesteśmy - i kończy się prawie kąpielą... ;)

Wodospadzik.

Obrazek

Płowe klimaty... Gdyby nie częściowo zalodzona powierzchnia wody - ciężko by uwierzyć, że to luty!

Obrazek

Obrazek

Obrazek

W końcu docieramy do upatrzonej z daleka wiaty i postanawiamy zapodać tu minibiwak z ogniskiem!

Obrazek

Obrazek

Chciałam też przedstawić dwóch naszych nowych przyjaciół, którzy zapewne będą nam towarzyszyć na wielu kolejnych wyjazdach.

Zatem czajnik.

Obrazek

Zawsze mi się taki marzył. Który można walnąć w ogień w jakiejkolwiek konfiguracji i gotować herbatkę. Żeby był stalowy - bo aluminium się gnie i przepala, a emalia odpryskuje jak temperatura jest za wysoka. I żeby miał malowniczo wygięty dziubek. Bo prosty dziubek to nie to samo! Jak się okazało - moje wymagania były stanowczo za wysokie, u nas takowego czajnika kupić się nie da.. Albo to musi być jakaś mega okazja i zbieg okoliczności - na giełdach staroci czasem się ponoć zdarzy jakiś podobny egzemplarz. Dzięki pomocy internetowych znajomych udało się namierzyć odpowiedniego skubańca w Finlandii. I stamtąd do mnie przyjechał :)

Obrazek

Obrazek

Czajniczek można nabyć TUTAJ: https://eratukku.fi/en/ATOM+Vesipannu+2%2C7L?_tu=37543

I od dziś - będzie nam towarzyszył na biwakach! I mam nadzieje, że już niedługo przestanie się obrzydliwie świecić jak psu… nos.. I że nabierze odpowiedniej patyny i usmoli się jak trzeba! Pracujemy nad tym. Dziś jego pierwszy biwak - więc z góry przepraszam za jego nieodpowiedni wygląd ;) Będzie lepiej! :)

Obrazek

Drugi nasz towarzysz to Krecik. Mały, tłusty, pluszowy krecik! Dostał się kabakowi w spadku po kuzynach :) Mam nadzieje, że nie będzie się z nami nudzić! :)

Obrazek

Obrazek

Obrazek

Obrazek

Tuptamy sobie wokół starorzecza, zaglądając we wszelakie zakamarki leśnych ostępów. Niektóre kawałki toni wodnej zarastają trawą i szuwarami.

Obrazek

Obrazek

Obrazek

Główną atrakcją nadbrzeżnych wędrówek są niezwykle urokliwe konary powalone do wody. Nieruchoma tafla odbijająca powykręcane kształty korzeni i gałęzi. A wokół zapach ziemi, lodu i dymu, który od czasu ogniska wciąż, nie wiadomo czemu, wędruje wraz z nami! ;)

Obrazek

Obrazek

Obrazek

Obrazek

Obrazek

Obrazek

Obrazek

Obrazek

Obrazek

Obrazek

Gdzieniegdzie wędrujemy groblami...

Obrazek

Obrazek

Lub grobla nagle staje się półwyspem, a dalszą część trasy trzeba przebrodzić w mule czy przeskakać po kępkach trzcin. Nieraz trafia się niewielki dopływik i prowizoryczny chybotliwy mostek.

Obrazek

Jest luty. A pierwsze nieśmiałe oznaki wiosny już zaczęły z ziemi wyłazić! :)

Obrazek

Dziś w otaczającym nas lesie jest wyjątkowy urodzaj na grzyby! Głównie takowe nadrzewne. Ponoć część z nich jest jadalna i całkiem smaczna! Ja niestety w temacie grzybów znam się tylko na maślakach i prawdziwkach. Inne okazy są więc tylko bohaterami zdjęć, a na talerze nie trafiają ;)

Obrazek

Obrazek

Obrazek

Obrazek

Obrazek

Obrazek

Obrazek

Zawalony pomost. Ciekawe czy osiadł sam, czy z kimś na grzbiecie? I czy ktoś miał taką malowniczą przygodę jak my w kwietniu 2009 w lubuskim, kiedy to nurkowaliśmy z głową oraz z telefonem i kluczykami od skodusi w kieszeni, w najmniej oczekiwanym momencie ;)

Obrazek

Po drodze gdzieś napotykamy niewielki wiadukt kolejowy. Busio by sie chyba zmieścił pod spodem, ale tak nieco na wcisk ;)

Obrazek

Obrazek

U góry całkowicie bez barierek! :)

Obrazek

Obrazek

Są oczywiście bunkierki strażnicze.

Obrazek

Na jeden z nich wyłazimy i machamy do przejeżdżającego pociągu!

Obrazek

Obrazek

A maszynista nam odmachał! I zatrąbił!

Obrazek

Kabak to wydarzenie będzie z rozrzewnieniem wspominać jeszcze kilka miesięcy później. Jak to czasem ciężko oszacować co dla czterolatka okaże się “przygodą życia” :)

Jest też kałuża. Zalodzona.

Obrazek

Można tupać, pluskać i łamać lód. Fajna sprawa, ale mam wrażenie, że blednie przy wspomnieniu machającego i trąbiącego maszynisty! ;)

Spore fragmenty starorzecza pokrywa zielony glon, tworzący bardzo malownicze mazaje. Miejscami muszą być jakieś podwodne dopływy (albo ryby grają w berka) bo owe mazaje nie są nieruchome! Kręcą się konkretnie - jak porywane jakimś wirem! Niesamowicie to wygląda!

Obrazek

Obrazek

Obrazek

Obrazek

Obrazek

A po tym konarze chwilę później spróbuję przejść na druga stronę wody..

Obrazek

Próbuję oszacować na ile realne jest przeprowadzenie kabaka. Krótko mówiąc - jedna z gałęzi jest śliska, a ja kończę wisząc na rękach, majtając nogami, z jedną nogą mokrą aż po kolano.

Drugą próbę przekroczenia starorzecza, (które na fragmencie zmienia się w kanał) podejmujemy tutaj.

Obrazek

Obrazek

Obrazek

Mnie się udaje, nawet w obie strony ;) Kabaczę jednak nie ma chyba zaufania do tego miejsca (a może ma w oczach co przed chwilą na poprzednim konarze stało się ze mną) i odmawia współpracy. Trudno. Wracamy tą samą drogą ;)
"ujrzałam kiedyś o świcie dwie drogi, wybrałam tą mniej uczęszczaną, cała reszta jest wynikiem tego ,że ją wybrałam..."

na wiecznych wagarach od życia..
Awatar użytkownika
buba
Turysta
Turysta
Posty: 1863
Rejestracja: 05 lipca 2011, 11:35
Kontakt:

Re: Śladem starorzeczy (Odry i innych okolicznych rzek)

Post autor: buba » 03 maja 2020, 15:23

W Kotowicach (wiosce położonej między Oławą a Wrocławiem) byliśmy wiele razy. A to rowerem przejazdem, a to pod wieżą w niedalekim przysiółku Utrata - na minizlocie albo powycieczkowym ognisku, wracając ze zwiedzania opuszczonych pałacyków, gdy udaje nam się dość skutecznie zakopać busia, a sytuacje ratuje tajemnicza cegła! ;) https://jabolowaballada.blogspot.com/20 ... i-koo.html

Ale o starorzeczach, znajdujących się kilkadziesiąt metrów od brukowanej drogi Kotowice - Utrata, dowiedziałam się dopiero teraz, gdy zaczęłam ich aktywnie szukać.

Najpierw odwiedzamy to starorzecze, które jest położone na prawo od drogi (idąc do wieży). Sporo tu konarów malowniczo powalonych do wody, wyciągających w górę swoje drapieżne macki. Z innej beczki - czy tylko ja tak mam - że jak tylko wyciągnę aparat - to natychmiast chowa się słońce?

Obrazek

Obrazek

Obrazek

Obrazek

Obrazek

Pasiasto...

Obrazek

Bobry nie próżnują. Niektóre z powalonych drzew są całkiem sporych rozmiarów!

Obrazek

Obrazek

Albo zgryzione grupowo!

Obrazek

Hmmm… A może tutaj któryś z tych zębistych osobników zamieszkuje?

Obrazek

Płowe klimaty nadbrzeżne - czyli tam, gdzie kwestia solidności gruntu pod stopami jest dosyć dyskusyjna i mocno zależna od masy testującego go delikwenta! ;)

Obrazek

Obrazek

Obrazek

Obrazek

Wędrujemy chaszczami, które są do pokonania chyba jedynie w tą pore roku. Latem musi tu być busz nie do przebycia (nie do przebicia bez maczety?) Plątanina drzew rosnących, drzew leżących, drzew wiszących, lian, pnączy, jemioł, kolczastych zwojów zeszłorocznych jeżyn - a nawet gdzieniegdzie malowniczo pordzewiałego drutu kolczastego! Ten ostatni nas akurat bardzo zaskoczył. A najbardziej moją nogę, z którą nawiązał najbliższy kontakt!

Obrazek

Obrazek

Obrazek

Obrazek

Obrazek

Obrazek

Obrazek

Obrazek

Walka na trzcinki. Wygrywa ten, kto przeciwnika połaskota w nosek! :)

Obrazek

Obrazek

Krecik nalewa herbatke… Są więc straty w Krecikach, spodniach i niestety w herbatce ;)

Obrazek

Ekipa w komplecie. Tzn. prawie… Brak Krecika. Skubaniec się chyba zawstydził rozlaną herbatą i gdzieś się ukrył..

Obrazek

Kałużasta, brukowana droga prowadzi w stronę wieży widokowej. My byśmy sobie pewnie podarowali włażenie na nią - ale Krecik jeszcze nigdy tam nie był..

Obrazek

Obrazek

Widoki z wieży o nieco industrialnym charakterze.

Obrazek

Obrazek

A tu zaczyna się teren zabudowany.. (na lewo od drogi jest jeden dom ;) )

Obrazek

Suniemy i nad drugie starorzecze. To jest nieco mniej widoczne z drogi, więc tu szukamy miejsca na minibiwak.

Obrazek

Powierzchnia wody tu również jest cicha, spokojna i rosochata!

Obrazek

Obrazek

Obrazek

Krajobraz z czajnikiem ;)

Obrazek

Jedna rzecz mnie zaskoczyła. Czajnik za nowości był jednolicie srebrzysty. Dziś drugi raz opala się nad ogniem. Liczyłam, że będzie się ładnie osmalał.. A on się robi… tęczowy! Jak benzyna wylana do kałuży! Ki czort???????

Obrazek

Lutowe popołudnie jest nieco chłodne… Czas więc na różne skoki dla rozgrzewki ;) Kabak był niepocieszony ;) Liczyła na nieco inne, ciekawsze zdjęcie! ;)

Obrazek

Obrazek

Świat jemioł...

Obrazek

Najwyżej zawieszony znak drogowy jaki kojarzę ;) I na najgrubszym słupie :P

Obrazek

Wracamy… Gdy tylko słonko ucieka za horyzont, zimny dech lasu, mimo braku śniegu, szybko przypomina jaką mamy porę roku...

Obrazek
"ujrzałam kiedyś o świcie dwie drogi, wybrałam tą mniej uczęszczaną, cała reszta jest wynikiem tego ,że ją wybrałam..."

na wiecznych wagarach od życia..
Awatar użytkownika
WAR
Członek Klubu
Członek Klubu
Posty: 366
Rejestracja: 24 marca 2012, 19:35

Re: Śladem starorzeczy (Odry i innych okolicznych rzek)

Post autor: WAR » 05 maja 2020, 10:05

Lubię Twoje relacje. Są zawsze bardzo oryginalne i tryska z nich dobra energia. Świetne też jest to, że córeczka bawi się w to razem z Wami.
Awatar użytkownika
buba
Turysta
Turysta
Posty: 1863
Rejestracja: 05 lipca 2011, 11:35
Kontakt:

Re: Śladem starorzeczy (Odry i innych okolicznych rzek)

Post autor: buba » 19 lutego 2021, 18:11

Tym razem celem wycieczki są dwa starorzecza położone pomiędzy Odrą a drogą Stary Otok - Jelcz Laskowice. Do pierwszego z nich prowadzi lekko nadwątlony i pokryty patyną mostek. Kolejnymi razy już zostawiamy busia przed mostkiem ;) I tak nic nie zyskujemy go przejeżdżając (trzeba zaparkować 50 m za mostem, busio jest tłustszy niż statystyczne auta wędkarzy, którzy tu bywają, a licho nie śpi )

Obrazek

Obrazek

Obrazek

Przedzieramy się solidnym chaszczem...

Obrazek

Obrazek

Obrazek

Obrazek

Obrazek


Obrazek

Obrazek

Obrazek

Mijamy dziuple zasiedlone przez grzybną rodzinkę...

Obrazek

Porzucone ptasie gniazda...

Obrazek

Trzcinowiska…

Obrazek

Obrazek

Trawiaste niewielkie wysepki...

Obrazek

Chyba wiosna idzie! Krety się pobudziły i ryją wszędzie bardzo zapamiętale.

Obrazek

Pierwsze kwiatki namierzone i pozyskane przez małe łapki.

Obrazek

Nie brakuje tu malowniczo powalonych do wody drzew, zarówno świeżych, jak i takich dosyć omszalych i zbutwiałych.

Obrazek

Obrazek

Obrazek

Obrazek

Obrazek

Obrazek

Obrazek

Bobry to tu nie próżnują!

Obrazek

Obrazek

Obrazek

Obrazek

Obrazek

Obrazek

A tu chyba ktoś próbuje je odstraszyć i zniechęcić do zgryzienia tego drzewa?

Obrazek

W niektórych miejscach efektem ich pracy są bardzo wymyślne kształty - wręcz rzeźby!

Obrazek

Obrazek

Albo konstrukcje, na które nie omieszkamy wyleźć!

Obrazek

Obrazek

Przerwa na herbatkę w cieniu wypalonego pnia.

Obrazek

Jak nic morda jakiegoś zwierza!

Obrazek

Do drugiego starorzecza suniemy bardzo błotnistą drogą. Co do tego miejsca mamy nawet pewne plany! Aby przybyć tu kiedyś latem i zażyć błotnych kąpieli! Tylko, że latem ono bardzo rzadko tak wygląda...

Obrazek

Obrazek

Obrazek

Tu jest chyba jeszcze bardziej malowniczo!

Obrazek

Obrazek

Obrazek

Obrazek

Obrazek

Zauroczeni tym miejscem rozkładamy się więc z ognichem, hamakiem i czajnikiem!

Obrazek

Obrazek

Obrazek

Obrazek

Obrazek

Na oba starorzecza zerknęliśmy, ale nie obeszliśmy ich dookoła z racji na grzęzawiska, dopływające rzeczki czy otwierające się nagle pod stopami bagienka. Na którejś z następnych wycieczek musimy więc obadać ich drugie brzegi!

Pozdrawiamy! Tacy byliśmy w lutym 2020!

Obrazek
"ujrzałam kiedyś o świcie dwie drogi, wybrałam tą mniej uczęszczaną, cała reszta jest wynikiem tego ,że ją wybrałam..."

na wiecznych wagarach od życia..
Awatar użytkownika
buba
Turysta
Turysta
Posty: 1863
Rejestracja: 05 lipca 2011, 11:35
Kontakt:

Re: Śladem starorzeczy (Odry i innych okolicznych rzek)

Post autor: buba » 22 lutego 2021, 17:42

Tego dnia suniemy w podobny rejon jak w części 5 (https://jabolowaballada.blogspot.com/20 ... nnych.html) - tzn. też idziemy z Kotowic, ale nad inne bajoro. To starorzecze położone jest blisko śluzy Ratowice.

Po drodze mijamy jakieś niewielkie oczka wodne o urwistych brzegach.

Obrazek

I podmokłe łąki.

Obrazek

Nadodrzańskie drzewa wyglądają jakby im coś tutaj nie słuzyło…

Obrazek

Dzień bez machania trzcinkami to dzień stracony :P

Obrazek

Mostek z betonowych płyt przekracza kanał o rudych wodach.

Obrazek

Próby sfotografowania wiatru. Nie wiem czy udane?

Obrazek

Wiosna pełną gębą!

Obrazek

Czy tylko mnie to przypomina krokodyla?

Obrazek

Zaglądamy też nad śluzę, a tam ojej! ile atrakcji! :) Przede wszystkim “półmostki". Takie metalowe słupy do cumowania barek. U nas w Oławie też takie są, ale bez tych kładek, po których można przeleźć! (o tym, że i u nas są takowe z mostkami dowiem się dopiero za rok.. Tu póki co trwam w nieświadomości)

Obrazek

Obrazek

Obrazek

Stoją tu też różniste barki. Dziś (pewnie ze względu na niedzielę) trwają jakby w letargu. A może to wciąż jeszcze sen zimowy?

Obrazek

Koparka zastygła jakby w połowie wykonywania swych codziennych czynności...

Obrazek

Drzwi holownika są otwarte… ale nigdzie żywej duszy...

Obrazek

Dopiero na zdjęciach dostrzegam, że stan otwarcia drzwi uległ zmianie. Czy to wiatr? Czy ktoś jednak tam był tylko umknął naszej uwadze?

Obrazek

Z racji na pustki w tym miejscu już różne myśli chodzą po ⅔ głów w ekipie ;) “A jakby się tak przemknąć na którąś z tych barek i pozwiedzać?”. Toperz jak zwykle okazuje się być głosem rozsądku: “Tego na bank ktoś pilnuje i będzie niezadowolony. A poza tym nie przeskoczycie, chlupniecie w wodę. A jest marzec, więc to może być niemiłe” ;)

No dobra - a tak w ogóle to miało być o starorzeczach, a nie o barkach ;) Starorzecze też tu jest. Zaraz niedaleko. Zaczyna się wąskimi przesmykami…

Obrazek

A potem pokazuje się nam już w pełnej krasie! :)

Obrazek

Obrazek

Docieramy na półwysep, dostępny z jednej strony przez błoto po łydki, a z drugiej taką oto cudną, chybotliwą kładką!

Obrazek

Teren okazuje się być świetnym miejscem na biwaczek! :)

Obrazek

Obrazek

Obrazek

Obrazek

A tutaj widzimy czajnik… Zawieszony na misternie uknutej przeze mnie konstrukcji…

Obrazek

Obrazek

Chwilę później wszystko się zawaliło, herbata się wylała.. I właśnie wtedy uświadomiliśmy sobie, że potrzeba nam dwóch stalowych, zaostrzonych żerdzi o kształcie “Y”. Na następną wycieczkę już będziemy takowe mieć!

Nadwodne hamakowanie!

Obrazek

Przedzieramy się przez kolejne porcje chaszczy, grzęzawisk, rozpadlin, zwalonych pni, łapiących za nogi i włosy pnączy oraz wszelakiej innej skłębionej masy nie-wiadomo-czego.

Obrazek

Obrazek

Obrazek

Obrazek

Obrazek

Obrazek

Obrazek

Obrazek

Obrazek

Przeciwległa strona naszego starorzecza.

Obrazek

Obrazek

Obrazek

Obrazek

I udało się obejść je dookoła! Znów jesteśmy przy mostku!

Obrazek

A to jeszcze jedno starorzecze. Malutkie i położone przy samej wsi Kotowice. Ale malowniczo oświetlone zachodzącym słoneczkiem! Oj krótkie jeszcze te marcowe dni!

Obrazek

Obrazek

Obrazek
"ujrzałam kiedyś o świcie dwie drogi, wybrałam tą mniej uczęszczaną, cała reszta jest wynikiem tego ,że ją wybrałam..."

na wiecznych wagarach od życia..
Awatar użytkownika
buba
Turysta
Turysta
Posty: 1863
Rejestracja: 05 lipca 2011, 11:35
Kontakt:

Re: Śladem starorzeczy (Odry i innych okolicznych rzek)

Post autor: buba » 23 lutego 2021, 18:20

Tym razem swe kroki kierujemy w pola połozone na północny - wschód od wsi Stary Otok. Są tutaj dwa bajorka - na mojej mapie opisane jako jez. Poprzeczne i jez. Łąki. Przez oba przepływa rzeczka Otocznica, która dalej zalicza kolejne starorzecza i w końcu, jak można się domyśleć, wpada do Odry.

Te starorzecza różnią się od wszystkich poprzednio odwiedzanych, gdyż są “polne”, a nie “leśne”. Otacza je też nieporównywalnie więcej trzcin.

Obrazek

Obrazek

Obrazek

Obrazek

Obrazek

Obrazek

W niektórych miejscach przedzieramy się przez trzciniasty busz kompletnie nie widząc dokąd idziemy. Nieraz dochodzimy więc w miejsca, gdzie z racji braku pontonu musimy zawrócić.

Obrazek

Obrazek

Obrazek

Obrazek

Jest to chyba 15 marca 2020… Póki co jeszcze chodzimy bez obaw odkrytym polem, gdzie widać nas z kilku kilometrów… Ale już niedługo później przeprosimy się z takimi chaszczami jak te po lewej, które lepiej skrywają przed oczami służb, “życzliwych” i dronów...

Obrazek

Na tej wycieczce po raz pierwszy niesiemy ze sobą metalowe fragmenty do konstrukcji podwieszanego czajnika! Udało się namierzyć “złotą rączkę” z Chorzowa, który nam takie zespawał! (jeśli to przypadkiem czytasz - to jeszcze raz stokrotne dzięki!)

Obrazek

Wędkarskie kładki powoli wtapiają się w okoliczny krajobraz.

Obrazek

Obrazek

A inni bywalcy tego miejsca cenią sobie luksus na biwaku! :)

Obrazek

Nie omieszkamy skorzystać i się trochę pokręcić!

Obrazek

Pomost czy trampolina? :)

Obrazek

Jak przystało na starorzecze muszą być powalone konary! Acz tu akurat jest ich dosyć niewiele.

Obrazek

Obrazek

Ptactwo nam dziś dopisuje! Szkoda, że fotorelacja nie ma podkładu dźwiękowego, bo całe pola rozbrzmiewały wszelakimi odgłosami stworzeń cieszących się wiosną!

Obrazek

Obrazek

Przenosimy się nad starorzecze po drugiej stronie szosy. To “zamostkowe”, o którym pisałam już w TEJ relacji.

Acz teraz idziemy obadać jego drugi brzeg. Mostek tym razem przekraczamy pieszo.

Obrazek

Obrazek

Droga o dużym współczynniku malowniczości.

Obrazek

Kłębowiska konarów wodnych...

Obrazek

Obrazek

Obrazek

Obrazek

... i tych lądowych :)

Obrazek

Obrazek

Obrazek

Obrazek

Omszałe i ogrzybiałe pnie…

Obrazek

Obrazek

Obrazek

… i ciekawe dziuple…

Obrazek

Akuku!

Obrazek

Wędkarskie stanowiska sugerują, że nieraz bywa tu podmokle.

Obrazek

Obrazek

Wędrujemy plątaniną kępek suchych traw i trzcinowisk. Śmiesznie rozbrzmiewają nasze kroki: “szur szur szur mlask szur szur mlask”. Przy “szur” często unosi się pył rozdrobnionych traw i nasion, a przy “mlask” noga nieraz wpada po łydkę w błocko. A! Po wyciągnięciu nogi jeszcze bardzo często rozlega się “bul bul bul”

Obrazek

Obrazek

Obrazek

Obrazek

Obrazek

Gałęzie robią się coraz bardziej drapieżne! Marzy mi się tu kiedyś wrócić w gęstej mgle albo w księżycową noc!

Obrazek

Obrazek

Obrazek

Obrazek

Ta łąka okazuje się być już nie do sforsowania. Przynajmniej na sucho ;) Bo nasi znajomi z Estonii to pewnie by pękli ze śmiechu słuchając naszych “nie da się”. Tam ponoć mają kilka takich bagiennych chatek, gdzie przy dobrej pogodzie idzie się po pas w mazi.

Obrazek

Biwaczek postanawiamy zrobić z drugiej strony starorzecza. Tu się boimy, że jak nam się te płowe trawy zajarają - to i bagienka nam nie pomogą uniknąć roli szaszłyka… Idziemy na sprawdzone i klimatyczne miejsce przy wypalonym pniu.

Obrazek

Obrazek

Obrazek

Nasz czajnik po raz pierwszy zawisa na żerdziach! :) Bardzo mu tak do twarzy, a my nie musimy się bać o straty w herbacie!

Obrazek

Obrazek

Użycie hamaka jako huśtawki. Kilka razy skończyło się fikołkiem, żeby nie powiedzieć “saltem” ;)

Obrazek

Obrazek

Obrazek

Obrazek

Obrazek
"ujrzałam kiedyś o świcie dwie drogi, wybrałam tą mniej uczęszczaną, cała reszta jest wynikiem tego ,że ją wybrałam..."

na wiecznych wagarach od życia..
Awatar użytkownika
buba
Turysta
Turysta
Posty: 1863
Rejestracja: 05 lipca 2011, 11:35
Kontakt:

Re: Śladem starorzeczy (Odry i innych okolicznych rzek)

Post autor: buba » 24 lutego 2021, 19:15

Na wycieczkę wybieramy się w bagienne tereny położone pomiędzy odnogą Odry “Łacha Jelczańska”, a rzekę Smortawę, która tutaj niedaleko również wpada do Odry. Po drugiej stronie tej Łachy wędrowaliśmy sobie kilka lat temu w poszukiwaniu wysypiska małych bunkierków. Relacja: TUTAJ: https://jabolowaballada.blogspot.com/20 ... elcza.html

Ścieżynka prowadząca w tamtą stronę oddziela się od drogi nr 455 z Oławy do Jelcza Laskowic. Jej początek jest mocno zryty przez ścinkę.

Obrazek

Obrazek

Dzień jest wyjątkowo ciepły (cieplejszy niż poprzednie i kolejne), a wokół nas już wiosna na całego! Co chwilę spotykamy inne kwiatki wystawiające łebki spomiędzy zeschłych, zeszłorocznych liści.

Obrazek

Obrazek

Obrazek

Obrazek

Tuptamy sobie wzdłuż Smortawy.

Obrazek

Obrazek

Obrazek

Kabak biega w kółko ze swoim aparatem. Aparat tylko dwa razy wpada do błota ;)

Obrazek

Drzewa, jak zwykle w takich młakowatych miejscach, mają rosochate kształty.

Obrazek

Obrazek

W otaczającej nas przyrodzie jest dużo rudych barw!

Obrazek

Obrazek

Obrazek

Obrazek

Obrazek

Obrazek

A tu jedno drzewo się zbuntowało - i jeśli chodzi o kolor omszenia, jak i kształt.

Obrazek

Jak żaba z nadruku na jednej z moich koszulek ;)

Obrazek

Wyjątkowo fajna kępka drzew, na którą nie omieszkamy się wdrapać. Z jednego miejsca wyrasta 5 albo 6 grubych pni!

Obrazek

Tutaj bobrów również nie brakuje!

Obrazek

Obrazek

Obrazek

Obrazek

Poszukiwane starorzecze nieco podeschło…

Obrazek

Powalone w wodę konary obłażą z kory i gęsto pokrywają się mchem.

Obrazek

Obrazek

Obrazek

Obrazek

Obrazek

Obrazek

Kabak co chwilę wymyśla jakąś zabawę.

Obrazek

Obrazek

Obrazek

I znów przedzieramy się brzegami Smortawy - przez płowe trawy i kolejne kłody leżących drzew.

Obrazek

Obrazek

Obrazek

Obrazek

Obrazek

Obrazek

Na ognisko przemieszczamy się nad sąsiednie starorzecze - to koło Starego Otoku.

Obrazek

Obrazek

Piknik przebiega klasycznie - kolejna porcja okopcenia czajnika, wędzenie się w dymie, hamak, herbatka, jakieś pieczone smakołyki…

Obrazek

Obrazek

Obrazek

Obrazek

Obrazek

Obrazek

Drzewo z dziurką.

Obrazek

Pozdrawiamy! Tacy byliśmy w marcu 2020!

Obrazek

Obrazek
"ujrzałam kiedyś o świcie dwie drogi, wybrałam tą mniej uczęszczaną, cała reszta jest wynikiem tego ,że ją wybrałam..."

na wiecznych wagarach od życia..
Awatar użytkownika
buba
Turysta
Turysta
Posty: 1863
Rejestracja: 05 lipca 2011, 11:35
Kontakt:

Re: Śladem starorzeczy (Odry i innych okolicznych rzek)

Post autor: buba » 27 lutego 2021, 12:01

“Przeszli. Droga wolna. Możecie iść!” Chowam telefon do kieszeni. Stoimy w chłodnych czeluściach klatki schodowej. Sąsiadka wypatrywała przez okno policjantów, którzy od kilku dni kręcą się po naszym osiedlu jak g.. w przerębli. Nie wiem jaką mają trasę obchodu i czy by się czepiali gdybyśmy na nich wpadli, ale lepiej nie ryzykować. A jak przeszli, to kolejny raz nie powinni się tu pojawić szybciej niż za 15-20 minut. Tak wynika z wyliczeń. Na wszelki wypadek wystawiam głowę z klatki i rozglądam się wokoło. Praktycznie żywego ducha. Gdzieś w oddali tylko idzie jakiś koleś z psem. Na placu zabaw wiatr łopocze gęsto utrefionymi taśmami, którymi jacyś stróże porządku chcieli zademonstrować swoją władzę i niechęć do bawiących się dzieci. Wychodzimy… Tu taka mała dygresja. Jakiś czas temu zaczęła panować moda na wycieczki do czarnobylskiej strefy. Wielu moich znajomych wybrało się na takie autokarowe eskapady i z przewodnikiem zwiedziło Prypeć. Mnie jakoś taka forma wycieczki nigdy nie pociągała. Za to z zazdrością myślałam o wyprawach “stalkerów” - dzikich eksploratorów, którzy wbijali tam nielegalnie, spali po zeskłotowanych, opuszczonych domach i chowając się przed strażnikami i legalnymi wycieczkami zwiedzali wysiedlone miasto na własną rękę. Ile ja się takich filmików na youtube naogladałam! I nigdy nie przypuszczałam, że przyjdzie taki moment, że się poczuje jak prawdziwy stalker przemierzając własne miasto… Uświadomiłam to sobie wyciągając głowę z drzwi klatki schodowej i wytężając wzrok patrząc w dal… Właśnie wtedy poczułam to deja vu… A przed oczami stanął mi jeden z ulubionych filmików…

Kabak ciągnie w stronę zataśmowanego placu zabaw. Nieee… Jak już to wracając - będziemy mieć mniej do stracenia jak się ktoś czepi. Toperz wsadza sobie kabaka na barana - im szybciej dotrzemy do zarośli, tym lepiej. Niestety w tamtą stronę gdzie zmierzamy nie ma żadnego sklepu, więc jedna z popularniejszych wymówek wydaje się być spalona. Toperz kiwa głową: “Nawet jakby tam było 10 sklepów to nikt by nie uwierzył. Obie żeście się ubrały jak na safari. Tylko hełmów korkowych wam brakuje!”. Coś może w tym jest. Ciuchy dogodne do maskowania w chaszczu niekoniecznie są sprzyjające dla mimikry w miejskiej dżungli...

Szczęśliwie docieramy do terenu, który wydaje się nam bezpieczny i wolny od ludzkiej złośliwości. Nie jest to wyklęty las, nie wspominając o złowrogich i toksycznych parkach… Tu nie ma nawet ścieżek, więc może nikt o zdrowych zmysłach nie będzie tu polował na niepokornych... Są splątane konary, trawy po pas, bzyk owadów, zieleń młodych liści i biel kwiatów. Słońce, niebieskie niebo i zapach wolności!

Obrazek

Obrazek

Obrazek

Obrazek

Obrazek

Obrazek

Obrazek

Obrazek

Obrazek

Obrazek

Obrazek

Obrazek

Obrazek

Obrazek

Obrazek

W miarę pokonywania kilometrów teren coraz liczniej nosi ślady działalności bobrów.

Obrazek

Obrazek

Obrazek

Docieramy nad upragnione starorzecze.

Obrazek

Obrazek

Obrazek

Obrazek

Obrazek

Obrazek

Obrazek

Obrazek

Świat baź (baziów? bazi? ;) )

Obrazek

Obrazek

Mix wiosny i jesieni!

Obrazek

Takie miejsca zawsze wzmagają apetyt!

Obrazek

Zawisa hamak. Ogniska nie mamy odwagi palić. Jeszcze dym nam tu kogoś na łeb ściągnie… Poza tym jest sucho jak szlag. Woda niby blisko, ale trawa pod stopami rozpada się w pył...

Obrazek

Obrazek

Obrazek

Obrazek

Obrazek

Długo przyglądamy się bobrowej chatce mając nadzieję, że coś z niej wystawi ostrożnie łeb (jak ja z rana z drzwi klatki schodowej ;) ) Niestety... Mega szacun dla bobrów. Dobrzy z nich partyzanci! Chyba trzeba by tu spać, aby poczynić jakieś obserwacje.

Obrazek

Obrazek

Obrazek

Nasz cypelek widziany ze strony przeciwnej, zza wody.

Obrazek

Już nie pamiętam co oni tam znaleźli? Chyba jakiś ładny robal! A może mysia nora?

Obrazek

Jedno z większych tutejszych powalonych drzew. Jakiś dziwny mechanizm tu musiał zadziałać? Jeden konar jest faktycznie wygryziony bobrzymi ząbkami, ale drugi jest złamany, ukręcony? Wygięte drzewo tworzy jakby daszek!

Obrazek

Obrazek

Obrazek

A pod dachem zamieszkały pająki! Spryciarze! Deszcz im na łeb nie cieknie… Chociaż? Może one nie wiedzą w ogóle co to jest deszcz? Już sama nie pamiętam kiedy takowy padał…

Obrazek

Pierwszy krecikowy szałas!

Obrazek

Wracamy, gdy promienie słońca stają się już złote, a znad zbiorników wodnych zaczyna ciągnąć chłodem. Z powrotem idziemy nieco główniejszą drogą, a przynajmniej na początku. Spotykamy babkę z psem. Podchodzi do nas i mocno ściszonym głosem mówi, że tam o! u wlotu stanęli sobie tacy w mundurach i zadają niewygodne pytania. Ona miała psa (a te nie mają zwyczaju srywać do kuwety), więc grzecznie połknęli języki i nie burczeli więcej. Ale my psa nie mamy, a ona nam swojego nie pożyczy bo Fafik mógłby się zdenerwować. Dziękujemy za ostrzeżenie i wbijamy w chaszcze. Lepszego testowania preparatu na kleszcze nie mogliśmy sobie wymarzyć, psia ich mać! Gęste zarośla targają nas za włosy i raz po raz porywają czapki. Nagle przez plątaninę gałęzi dostrzegamy, że nie jesteśmy tu sami! Ktoś idzie w naszą stronę!! Przystajemy. Oni też. Dzieli nas z 50 metrów i dużo krzaków. Dwóch facetów, w ciemnych ubraniach. Wyglądają jakby byli ubrani tak samo… Próbujemy przeniknąć wzrokiem kłębowisko roślin, aby ocenić potencjalne niebezpieczeństwo. Czuję się trochę jak aparat fotograficzny, ostrość wzroku ciągle mi się ustawia na gałęzie, a nie na obiekt znajdujący się za nimi. Oni też stoją bez ruchu, jakby zmienili się w słupy soli. Nie wiem jak długo tak w siebie świdrujemy oczami. Nagle słyszę śpiewną, wschodnią mowę. “Patrz! Z nimi jest dziecko. Spokojnie, idziemy”. Dopiero wtedy dostrzegam, że panowie mają wędki. Na wszelki wypadek mówię im o rzekomo stojącej na drodze milicji. “A jak myślisz czemu tu idziemy? Jeszcze żeśmy na głowę nie upadli, aby tak z własnej woli i dla przyjemności po krzakach łazić. Skur*** nas próbowali zawrócić”. Tu następuje stek wschodnich przekleństw, odnoszący się do wszelakich pociotków rodzin policyjnych (a zwłaszcza ich matek) oraz różnych niemoralnych czynności przez nie wykonywanych, głównie takich zatrącających o zoofilie ;)

Gęby nas pieką wyprażone chyba pierwszym tak intensywnym wiosennym słońcem. Łapy mamy tak podrapane, że widać dokładnie jak źle się dziś prowadziliśmy (w tej Biedronce to dziś na promocji mieli chyba dzikie koty ;)

Pozdrawiamy! Tacy byliśmy w kwietniu 2020!

Obrazek
"ujrzałam kiedyś o świcie dwie drogi, wybrałam tą mniej uczęszczaną, cała reszta jest wynikiem tego ,że ją wybrałam..."

na wiecznych wagarach od życia..
Awatar użytkownika
buba
Turysta
Turysta
Posty: 1863
Rejestracja: 05 lipca 2011, 11:35
Kontakt:

Re: Śladem starorzeczy (Odry i innych okolicznych rzek)

Post autor: buba » 02 marca 2021, 18:15

Tym razem poszukiwane przez nas starorzecze przytyka do wioski Stary Górnik. W celu jego odnalezienia trzeba przebrać się przez las. Druga połowa kwietnia to jeden wielki wybuch zieloności, kwiatów i zapachu! Czas, gdy po długiej i wrednej zimie człowiek zaczyna czuć, że żyje naprawdę! Nie potrafię zrozumieć ludzi, którzy wolą mróz, śnieg i pizgawice!

Obrazek

Obrazek

Obrazek

Obrazek

Obrazek

Obrazek

Obrazek

Obrazek

Obrazek

Mijamy kilka powalonych, wielkich drzew. Acz tym razem to wygląda na robotę wichury, a nie bobrów.

Obrazek

Obrazek

Obrazek

Obrazek

Obrazek

Widać, że zmierzamy w dobrym kierunku. Teren robi się coraz bardziej bajorowaty. Raz po raz mijamy niewielkie i podeschłe oczka wodne. Być może przy wyższym stanie wody one wszystkie łączą się w jedną całość?

Obrazek

Obrazek

Obrazek

Obrazek

Obrazek

Obrazek

Obrazek

A to już nasze starorzecze! Wypełnione kumkotem i kotłowaniną żab! Element, który niezaprzeczalnie dodaje takim miejscom uroku!

Obrazek

Obrazek

Obrazek

Obrazek

Obrazek

Obrazek

Brzegami, pełnymi łanów zeschłych traw, suniemy w strone pobliskiej wioski.

Obrazek

Obrazek

Obrazek

Obrazek

Tu jeziorko, jak się można domyśleć, staje się coraz mniej dzikie. Wykoszone brzegi, pomosty, budynki schodzące nieraz prawie do samej wody.

Obrazek

Głównym celem jest odnalezienie ruin mostu. Jest! Ale nie zostało z niego zbyt wiele…

Obrazek

Wracamy na upatrzony wcześniej cypelek, aby tu sobie zapodać piknik. Nie my pierwsi na takowy pomysł wpadliśmy! Miejscowi chyba często tu palą ogniska. Ktoś nawet krzesło przytargał!

Obrazek

Obrazek

Czas płynie miło wśród plusku żabiej wody, śpiewu ptaków oraz oszałamiającym zapachu czeremchy i dzikiego bzu!

Obrazek

Obrazek

Bez pachnie i z krzaczka, i z butelki :)

Obrazek

Zaglądamy też pod mały mostek. Z racji suszy jest to możliwe i można się poczuć jak w bunkrze ;) Gdy wrócimy tu kiedyś zimą - miejsce będzie pełnoprawnym mostem, bez którego nie byłoby mowy o dotarciu na ogniskową wyspę!

Obrazek

Obrazek

Obrazek

Obrazek
"ujrzałam kiedyś o świcie dwie drogi, wybrałam tą mniej uczęszczaną, cała reszta jest wynikiem tego ,że ją wybrałam..."

na wiecznych wagarach od życia..
Awatar użytkownika
PiotrekP
Administrator
Administrator
Posty: 8263
Rejestracja: 22 kwietnia 2009, 11:33
Kontakt:

Re: Śladem starorzeczy (Odry i innych okolicznych rzek)

Post autor: PiotrekP » 02 marca 2021, 21:51

Te bajora to jedna wielka wylęgarnia komarów. W sezonie lęgowym wieczorem to raczej nie chciał bym się tam znaleźć :).
Góry są piękne i niech takie pozostaną.

Nasze Wędrowanie
Awatar użytkownika
buba
Turysta
Turysta
Posty: 1863
Rejestracja: 05 lipca 2011, 11:35
Kontakt:

Re: Śladem starorzeczy (Odry i innych okolicznych rzek)

Post autor: buba » 03 marca 2021, 19:00

PiotrekP pisze:
02 marca 2021, 21:51
Te bajora to jedna wielka wylęgarnia komarów. W sezonie lęgowym wieczorem to raczej nie chciał bym się tam znaleźć :).
Wiesz, ze moze tak byc? Nie bywamy tam latem, acz z innych powodow (trudne do przebycia chaszcze, inne pomysly na spedzanie czasu itp) ale z tymi komarami to moze byc kolejny powod! :lol: Az trzeba by kieddys sie wybrac sprawdzic czy jest źle czy bardzo źle ;)
"ujrzałam kiedyś o świcie dwie drogi, wybrałam tą mniej uczęszczaną, cała reszta jest wynikiem tego ,że ją wybrałam..."

na wiecznych wagarach od życia..
Awatar użytkownika
buba
Turysta
Turysta
Posty: 1863
Rejestracja: 05 lipca 2011, 11:35
Kontakt:

Re: Śladem starorzeczy (Odry i innych okolicznych rzek)

Post autor: buba » 03 marca 2021, 19:01

Nie wiem czy położone na obrzeżach Oławy jeziorko zwane Piaski to starorzecze czy też nie? Bo jest tak: płynie sobie Odra i na tej Odrze jest wyspa. I na tej wyspie jest owe jeziorko. W klimatach przypomina nieco odwiedzane przez nas starorzecza, więc i w relacji zaliczę je do tego szanownego grona ;)

Jak można się domyśleć mamy tam blisko, więc bywamy dosyć często. Ot dyżurne miejsce spacerowo - ogniskowe, gdy nie ma innego pomysłu albo zbyt dużo czasu.

Obrazek

Obrazek

Obrazek

Obrazek

Można tu połazić trzcinowiskami…

Obrazek

Obrazek

Obrazek

Obrazek

Obrazek

Obrazek

...porzucać patykami...

Obrazek

..odwiedzić mini pustynie ;)

Obrazek

Zajrzeć w całkiem solidne nory…

Obrazek

Tu nawet widać ślady małych łapek, ale niestety nie potrafię ocenić co tam mieszka.

Obrazek

Można powygrzewać się na górce, która nieraz staje się wyspą.

Obrazek

Stąd są chyba najlepsze widoki.

Obrazek

Nad żadnym innym starorzeczem nie widziałam aż tylu brzóz! A to zdecydowanie jedno z moich ulubionych drzew! :)

Obrazek

Obrazek

Bobry ostatnio tu szalały… jak wszędzie...

Obrazek

Obrazek

...więc postanawiamy to wykorzystać i pozyskać spore ilości kory brzozowej na rozpałke. Będzie na zapas!

Obrazek

Smutne jest, że niektórzy ją pozyskują z żywych drzew... Żywe brzozy to się przytula dla pozyskania dobrej energii! I grunt to maskowanie stosownie dobrane do sytuacji! ;)

Obrazek

Nie wiem co się tego dnia stało, ale znajdujemy kilkanaście zdechłych owadów. Różnych gatunków i w różnych miejscach. Gdy wpadamy na kolejne i kolejne egzemplarze takowych - to różne myśli pojawiają się w głowie… Wiosna w pełnym rozkwicie... cudne, prażące słońce, bezchmurne niebo nie upstrzone przez samoloty…. a owady zamiast radośnie latać i brzęczeć… zdychają… Czy opylili pola jakimś syfem? A może powód, dla którego próbują nas uwięzić w domach, jest zgoła inny niż szczekają nadajniki propagandy? Są takie myśli, które nieraz ciężko odgonić jak się przypną…

Obrazek

Obrazek

Acz nie ma nic lepszego na wyimaginowane strachy niż jakieś realne ryzyko ;) Kabak próbuje podejść pod drzewo i je dziubać kijem. A nie jest to zwykłe drzewo... Ów okaz jest nieco upiorny... I stoi na słowo honoru na spalonych korzeniach. Czym prędzej stamtąd zwiewamy. Mam wrażenie, że ono zaraz na nas runie… że wystarczy niewielki powiew wiatru… Drzewo jest solidnych rozmiarów, a niektóre konary trzymają się na centymetrowych fragmentach zwęglonej kory… Brrrr… (od tej wycieczki minął już prawie rok.. I póki co jakoś nie sprawdziliśmy czy ono wciąż stoi?)

Obrazek

Obrazek

Okolice tego bajorka otaczają tereny industrialne. Wszędzie między drzewami przezierają jakieś fabryczki. A zaraz za odnogą rzeki jest kabacze przedszkole. Więc można by płynnie przejść do relacji “W drodze do przedszkola” ;)

Obrazek

Obrazek

Jakże inaczej to miejsce prezentuje się utopione w śniegach!

Obrazek

Obrazek

Obrazek

W pewien mroźny dzień przybywamy tu z konkretnym postanowieniem! Nasz Krecik już się nieco znudził mieszkaniem w szałasie i zapragnął nowych, nieznanych przygód i doświadczeń. Tym razem więc przyszło zbudować mu igloo! :) Pokrywa lodowa na pobliskim bajorze okazała się być odpowiednia dla pozyskiwania materiału budowlanego. Łupanie rękoma nie wchodziło w grę, więc trzeba się było uzbroić w siekierę.

Obrazek

Obrazek

Obrazek

Obrazek

Obrazek

Co ciekawe - każdy wykuty fragment lodu był inny i miał swoją niepowtarzalną duszę! W jednym były zatopione liście i trawy, inny miał pęknięcia przywodzące na myśl pajęczynę, a jeszcze inny był przedziwnie żółty - jakby był zastygłym wspomnieniem jakiegoś kibelka ;) Naszym ulubionym jednak się stał ten z bąbelkiem! W samym środku kry była powietrzno - wodna bańka robiącą “bul” przy każdym jej przekręcaniu!

A tu już budowla ukończona i przedstawiająca się w pełnej krasie!

Obrazek

Obrazek

Obrazek
"ujrzałam kiedyś o świcie dwie drogi, wybrałam tą mniej uczęszczaną, cała reszta jest wynikiem tego ,że ją wybrałam..."

na wiecznych wagarach od życia..
ODPOWIEDZ