Kajaki

W tym kąciku będzie można podzielić się z innymi użytkowniczkami o różnych formach uprawiania sport (bieganie, kajakarstwo czy jazda na rowerze ). Serdecznie zapraszamy do zakładanie tematów i dzielenie się swoimi osiągnięciami.

Moderatorzy: Dziadek;), Moderatorzy

Awatar użytkownika
Mosorczyk
Członek Klubu
Członek Klubu
Posty: 454
Rejestracja: 04 grudnia 2006, 11:45
Kontakt:

Re: Kajaki

Post autor: Mosorczyk » 20 października 2020, 21:59

Cieszę się, że jest odzew. A więc napiszę relację i wrzucę jeszcze inne zdjęcia :)
Awatar użytkownika
Mosorczyk
Członek Klubu
Członek Klubu
Posty: 454
Rejestracja: 04 grudnia 2006, 11:45
Kontakt:

Re: Kajaki

Post autor: Mosorczyk » 20 października 2020, 22:01

HalinkaŚ pisze:
20 października 2020, 20:26
Michał, to coś zupełnie nowego dla Ciebie i dla nas, przynajmniej ja chętnie pooglądam więcej zdjęć, już te są niesamowite, w pierwszym momencie pomyślałam, że to jakieś foldery reklamowe :)
Może nie nowe, bo już płynąłem kajakiem rzeką Mississipi, ale tutaj to było coś zupełnie innego. Otwarte wody i płynięcie na wytrzymałość oraz orientację.
Awatar użytkownika
PiotrekP
Administrator
Administrator
Posty: 8397
Rejestracja: 22 kwietnia 2009, 11:33
Kontakt:

Re: Kajaki

Post autor: PiotrekP » 20 października 2020, 22:55

Ja nie mam praktycznie żadnego doświadczenia z kajakami, dlatego chętnie czytam wszystkie takie relacje. Moje doświadczenie to jeden spływ w Swornych Gaciach, ale z przygodami bo złapała nas burza na jeziorze i trzeba była spadać w szuwary i było to dość nie ciekawe doświadczenie.
W każdym razie czekam na Twoją relacje.
Góry są piękne i niech takie pozostaną.

Nasze Wędrowanie
Awatar użytkownika
Mosorczyk
Członek Klubu
Członek Klubu
Posty: 454
Rejestracja: 04 grudnia 2006, 11:45
Kontakt:

Re: Kajaki

Post autor: Mosorczyk » 22 października 2020, 19:52

Jako, że jest zainteresowanie takim typem relacji, postanowiłem coś napisać od siebie :)

Trochę już wspomniałem o mojej małej wyprawie kajakowej o długości 30,5 km. A skąd w ogóle wziąłem się na Malediwach, skoro kocham góry? Zima była zupełnie licha, a góry ewidentnie niefotograficzne z powodu braku śniegu, lub też czegoś, co nazywam posypką do ciasta. Z tego powodu postanowiłem, że spróbuję zupełnie czegoś innego, gdzie pogoda jest pewna, a piękne widoki aż cieszą oczy. Nie zamierzałem jednak spędzić czasu wolnego na leżeniu (a tak sobie większość wyobraża Malediwy), stąd za organizację wyjazdu wziąłem się sam. Nie chciałem pojechać z biurem podróży, ponieważ dość szybko wypatrzyłem, że organizacja takiego wyjazdu na własną rękę powinna kosztować do czterech razy mniej. Jako, że nigdy nie organizowałem egzotycznych wakacji na własną rękę, chciałem spróbować z czym „to” się je. Na mapach Google poszukałem wyspy, które mnie interesowały ze względu na dzikość i otoczenie turkusowymi lagunami. Później napisałem do kilku właścicieli guest house’ów (domy gościnne) po angielsku. Szybko się dowiedziałem, że na Malediwach podstawowym komunikatorem nie jest mail, ale Whatsapp. Na Whatsappie pisałem z kilkoma właścicielami na bieżąco i dzięki temu mogłem poznać ceny. Dodatkowo skorzystałem z usług pani Doroty, która zajmuje się załatwianiem wakacji na Malediwach, żeby porównać ceny. Skusiłem się na Fehendhoo, ponieważ ta wyspa jest dzika, pozwala na całkowite wyciszenie, a w pełni sezonu na plaży były tylko… dwie osoby… Jako, że cena była taka sama. No dobrze – ale co można robić na małej wyspie, żeby być ciągle aktywnym? Jako, że Fehendhoo jest naprawdę małą wyspą (1,3 km na 200 m) nie czułem się ograniczony. Bardzo szybko zaprzyjaźniliśmy się z właścicielem Naeem’em. Dodatkowo była z nami 62-letnia Nina z portalu fotograficznego, na którym się udzielam. Naeem potrafił tak ciekawie opowiadać, że co wieczór, o godzinie 22.00 chodziliśmy na plażę pełną krabów, żeby posiedzieć w ciszy i słuchać opowieści. Dzięki temu poznałem nawet CV Naeem’a i dowiedziałem się, że początkowo pracował aż w 8-miu hotelach dla turystów z Europy, a od kilku lat prowadzi swoją działalność w postaci guest house. Wioska na Fehendhoo ma około 80 x 80 m, więc w dwie minuty mogłem przejść ją całą. Ciekawostką było to, że Naeem miał jedyną restaurację na wyspie, więc automatycznie wszyscy mieszkańcy spotykali się u niego. Już od samego początku czuło się prawdziwie rodzinną atmosferę, ponieważ miejscowi byli zainteresowani rozmowami. Nawet pomimo wielkich różnic kulturowych, czułem niesamowity klimat. Miejscowe kobiety pokazywały nam ryby, które ich mężowie złowili o poranku, jak przygotowywały obiady, oraz wiele innych roślin i przypraw, które wykorzystywały w codziennych potrawach. Zdarzyło się tak, że na Malediwach były wybory do „ichniejszego” rządu, stąd politycy odwiedzali ile się tylko da wysp i wysepek. Jako, że na Fahendhoo jest tylko jedna restauracja, to spotkaliśmy się wszyscy razem w jednym miejscu – politycy, miejscowi ludzie i my – turyści. O przeżyciach na tej wyspie można pisać godzinami, więc powróćmy do tematu, co można tam robić, żeby być aktywnym? Jako, że na wyspie nie ma żadnego biura podróży, ani nie ma żadnych oficjalnych wycieczek, zapytałem właściciela, czy chciałby zorganizować jakieś wycieczki dla nas. Od razu zarzuciłem go listą, co chciałbym zobaczyć:

1. Manty
2. Sand Bank i zrobić piknik na środku piaszczystej wyspy na środku oceanu
3. Popłynąć na rajską wyspę Fulhadhoo
4. Popłynąć na jeden dzień do luksusowego resortu z domami na balach
5. Popływać na rafach koralowych.

Dodatkowo Naeem już na samym początku powiedział, że każdy pokój ma swoją prywatną plażę na wyspie! Łał! Pomyślałem sobie, ale fajnie! Pokazał nam wszystkie plaże i pozwolił korzystać z nich wszystkich. Na jednej z nich był czerwony kajak. Od razu zaświeciły mi się oczy na jego widok, bo to oznaczało, że będę miał co robić. Tak zrodził się pomysł popłynięcia jakiejś większej trasy. Najpierw przetestowałem sprzęt, opływając wyspę dookoła i obowiązkowo dopłynąłem do najpiękniejszego sand banku po środku oceanu w tym rejonie. Ale tam było pięknie! Piaszczysta wyspa ma kształt litery „S”. Kolor tutejszych wód po prostu powalał! Wieczorem poznaliśmy ciekawą parę z Rosji. Był nim emerytowany, wojskowy pilot myśliwców i jego żona. Bardzo szybko znaleźliśmy wspólny język, dlatego co wieczór spotykaliśmy się na plaży i pływaliśmy w tutejszych wodach. Wiedząc od miejscowych, gdzie są manty postanowiłem wypłynąć najpierw, żeby ich poszukać. Długo nie musiałem czekać, bo wystarczyło, że popłynąłem 1 km na koniec wyspy, a dwie płaszczki płynęły równolegle z moim kierunkiem. Mant nie zobaczyłem podczas tego krótkiego „rejsu”. Następnego dnia pomyślałem, że warto byłoby opłynąć cały atol po jego obwodzie. Na Mapach Google zauważyłem, że atol zamyka się w elipsie o długości 30,5 km. Utrzymując dobre tempo powinienem opłynąć go w 4 godziny, dlatego musiałem wyruszyć tuż po śniadaniu, żeby upalne słońce nie „spaliło” mnie na środku oceanu. Wypłynąłem zaraz po śniadaniu. Najpierw rozpędziłem się, płynąc wzdłuż linii brzegowej wyspy Fehendhoo, na której byliśmy zakwaterowani. Zupełna cisza na wodach powodowała, że mogłem nadrobić obliczony czas. Później miałem do pokonania około 800m do pierwszego sand banku w kształcie litery „S”. Tutaj już odczuwałem prądy morskie, dlatego prędkość nieco spadła. Na sand bank dotarłem szybko. Wysiadłem na chwilę, żeby zrobić ciekawe zdjęcia, po czym popłynąłem dalej. Następnym celem była niesamowicie rajska wyspa Fulhadhoo. Dobiłem do jej dzikiej plaży z krabami. Do wioski prowadziła aleja palm, która stała się pięknym motywem do zdjęć. Zwiedzanie wyspy zostawiłem sobie na kolejny dzień, dlatego zobaczyłem tylko jej dziką, rajską plażę. Za kilkanaście minut popłynąłem dalej – w kierunku grupy czterech sand banków. Był to zbiór piaszczystych wysp tworzących ciąg. Pomiędzy nimi wody stawały się głębokie, a prąd bardzo silny. Od Naeem’a dowiedziałem się, żeby unikać tych przesmyków. Posłuchałem go, dlatego wybrałem trasę przez płytkie laguny ciągnące się wzdłuż tych czterech wysepek. Dzięki temu uniknąłem niebezpieczeństwa i ponownie mogłem podgonić założony czas. Na spokojnych wodach lagun można się nieźle rozpędzić. Na chwilę zatrzymywałem się na każdej z nich, ponieważ każda oferowała trochę inne widoki. Różniły się kształtami i jakością lagun, które je otaczały. Przy drugiej wyspie przez chwilę towarzyszyły mi nawet dwa małe rekiny o długości około 50 cm. Za wyspami otwierał się już tylko ocean. Aby utrzymać właściwy kierunek, postanowiłem, że będę płynąć na obrzeżach jaśniejszych wód, które są jednocześnie granicą tego atolu. Bok, który właśnie opływałem miał długość 8,81 km. Wiedząc, że czeka mnie długa trasa na otwartych wodach, rozpędziłem się na płytkich wodach i starałem się utrzymywać stałą prędkość. Po kilku kilometrach widziałem, że zaczyna zmieniać się kierunek. Nawet pojawiła się maleńka, piaszczysta wysepka. Nie zatrzymywałem się tutaj. Wiedziałem, że poza połową obwodu atolu jasne wody znikną na długości około 1,5 km. Miałem dwie opcje: albo postarać się w miarę szybko przepłynąć głębiny, żeby prąd mnie nie zniósł na otwarte wody oceanu, albo w razie niepowodzenia wracać tą samą trasą, żeby nie zgubić kierunku. Pomyślałem jeszcze o trzecim wariancie – skręcić w lewo pod kątem 90 stopni i płynąć około 4 km przed siebie. Wtedy powinienem trafić na płytkie wody, około 2 kilometry za grupą czterech piaszczystych wysepek. Wybrałem pierwszą opcję, żeby „zamknąć” cały atol po obwodzie. Głębiny nie były takie straszne, ponieważ ze względu na szeroką cieśninę pomiędzy dwoma, stromymi zboczami opadającymi pod wodą prąd nie był taki silny. Po kilkunastu minutach zauważyłem brązowe skałki i ciemniejszy piasek. Dzięki nim wiedziałem, że utrzymuję dobry kierunek, ale też, że przez najbliższe 10 km nie zobaczę już nic poza otwartymi wodami. Teraz liczyła się wytrzymałość i regularność. Po ponad godzinie rytmicznego wiosłowania zauważyłem zarys wyspy z zielonymi drzewami. To Guidhoo. Jedna z większych wysp na Malediwach, gdzie wioska ma wymiary ponad 1,5 x 1,5 km. Dla porównania stolica Malediwów ma wymiary 2 x 2 km. Cieszyłem się, bo upał dawał się we znaki, a na skórze pojawiły się ropne bąble w niektórych miejscach. Głównie na rękach. Kark i plecy chroniłem mokrym ręcznikiem narzuconym na siebie. Moczyłem go na trasie w oceanie co około 10 min. Bez mokrego ręcznika na pewno padłbym z wycieńczenia. Słońce na tej szerokości geograficznej parzy niemiłosiernie. Nawet miejscowi boją się oparzeń, pomimo, że są ciemnoskórzy. Cała wyprawa kajakowa pozwalała mi zobaczyć bardzo piękne, rajskie wyspy, niesamowite laguny, rekiny, płaszczki oraz ciekawe zjawisko odbijania światła słonecznego od płytkich lagun w oddali. Jeśli kilka kilometrów dalej znajdowała się płytka laguna, to światło słoneczne odbijało się od jej powierzchni, tworząc snop światła wystrzelonego w niebo. Wyglądało to tak, jakby, za horyzontem było gdzieś schowane drugie słońce.

Obrazek
Tym kajakiem popłynąłem z prywatnej plaży

Obrazek
Widok na prywatną plażę z kajakiem z płytkich wód wzdłuż linii brzegowej wyspy

Obrazek
Oddalam się od mojej wyspy

Obrazek
W oddali widać pierwszy sand bank - piaszczystą wyspę

Obrazek
Przepiękna piaszczysta wyspa

Obrazek
Jak tam jest pięknie!

Obrazek
Odpływam dalej - na Fulhadhoo

Obrazek
Dzika plaża na Fulhadhoo

Obrazek
Linia piasku wychodząca od dzikiej plaży na Fulhadhoo

Obrazek
Aleja palm prowadząca do wioski

Obrazek
Na końcu wyspy Fulhadhoo

Obrazek
Ciąg czterech wysp piaszczystych z cieśninami o silnym prądzie

Obrazek
Piękne laguny za ostatnią, czwartą piaszczystą wyspą

Obrazek
Płyniemy dalej na otwartych wodach oceanu, wykorzystując najpłytsze miejsca do utrzymania właściwego kierunku

Obrazek
Takie "kulki" leżały na dnie, kiedy opłynąłem długi bok liczący 8,81 km. Zdjęcie jest zrobione na plaży Fehendhoo, ale dla zobrazowania pokazałem to zdjęcie, co znajdziemy na trasie

Obrazek
Płaszczki w tym rejonie występują dość często

Obrazek
Płynięcie kilku kilometrów takimi wodami to sama przyjemność

Obrazek

Obrazek
Pochyła palma na Fehendhoo z daleka i z bliska

Obrazek
Snop światła odbijany od płytkich lagun

Jeszcze tego samego wieczoru ponownie z Naeem’em poszliśmy na plażę o 22.00, żeby pogadać, podziwiać plankton świecący na niebiesko oraz gwiazdy. Jako, że na wyspie panowały ciemności, plaża była idealnym miejscem do obserwacji gwiazd! Zacząłem zastanawiać się nad „kosmicznymi” liczbami, odległościami, itp. Tylko zobacz:

Obrazek
Podczas obserwacji nieba chodzą setki krabów. Są zupełnie niegroźne. Na plaży słychać tylko bardzo cichy szelest wydobywający się podczas wędrówek tych krabów

Jako, że Malediwy są umiejscowione na Oceanie Indyjskim, lub jak kto woli, otacza je częściowo Morze Lakkadiwskie, to niebo nie jest rozświetlone miejskimi latarniami. Dzięki temu możemy obserwować niezwykłe roje gwiazd, których w naszym miejscu zamieszkania nie jesteśmy w stanie zaobserwować. Wystarczy, że pójdziemy na plażę tam, gdzie nie docierają światła z wioski, żeby móc podziwiać coś niezwykłego. Najlepiej, gdy księżyc będzie w nowiu, albo przynajmniej gdzieś trochę ponad linią horyzontu. Wówczas nie ”zagłuszy” swoim światłem gwiazd. Patrząc w niebo, dostrzeżemy bardzo wyraźne dwa skupiska gwiazd, tworzących dwie równoległe linie, a pomiędzy nimi będzie ciemna przestrzeń. Skupiska ciągną się przez połowę nieba, a kończą na horyzoncie. Nie wszyscy jednak wiedzą, na co patrzą. To połowa Drogi Mlecznej, czyli naszej Galaktyki! Jako, że planeta Ziemia jest umiejscowiona na jej obrzeżach, to mamy w nią wgląd, w stronę jej środka. Patrzymy na nią dosłownie z boku. Widzimy jej połowę, ale bez punktu centralnego. Skupiska gwiazd są tak gęste, że wyglądają jak chmury! Ciemny pas pomiędzy dwiema, białymi, równoległymi liniami to mgławice. Kiedy jeszcze bardziej uświadomisz sobie jak duże jest to, na co patrzysz, zrozumiesz, jacy naprawdę jesteśmy mali i nic nieznaczący. Od końca skupisk gwiazd, tworzących równoległe linie, do horyzontu (ponieważ tutaj kończy się widok), mamy dystans około 40.000 lat świetlnych. Jeden rok świetlny to 9.460.700.000.000 km (blisko 9,5 biliona kilometrów). 40.000 lat świetlnych to 378.428.000.000.000.000 (blisko 378,5 biliarda kilometrów). Może trudno ci wyobrazić sobie takie liczby, a co dopiero odległość… Aby łatwiej zrozumieć, o czym mówię, wyobraź sobie, że światło „pędzi” z prędkością około 300.000 km/s [kilometrów na sekundę], czyli 1.080.000.000 km/h [kilometrów na godzinę]. Pomimo tak ogromnej prędkości potrzebne jest aż 40.000 lat, żeby pokonać ten dystans! Patrząc na dwie linie gwiazd, które na niebie przecież nie są takie wielkie, w rzeczywistości dla większości z nas mają niewyobrażalną długość.

Obrazek
Ciemne pasy pomiędzy rojami gwiazd to mgławice. Rzecz jasna aparat znacznie lepiej oddaje to, co się widzi na nocnym niebie, ale na żywo również wiele z tego widać

Jeśli myślisz, że przytoczone liczby i odległości są ogromne, to muszę ci powiedzieć, że będą niczym, w porównaniu z tym, co jeszcze obserwujemy z poziomu plaży. Poza rojami gwiazd, niektóre widoczne punkty, to całe galaktyki, skupiska, a nawet ich wielkie gromady. Skoro Droga Mleczna ma około 100.000 lat świetlnych średnicy, to wyobraź sobie, jakie odstępy muszą być pomiędzy nimi… Idąc dalej tym tokiem rozumowania, pomyśl, jakie odległości dzielą całe ich gromady! Nie bez powodu, w jednej z komercyjnych ofert wyjazdu na Malediwy na lokalną wyspę Fehendhoo, jest napisane: „na wyspie wyciszysz się i będziesz mógł rozmyślać nad sensem życia…”. Trudno nie zgodzić się z tym stwierdzeniem, kiedy spojrzysz na tak ogromną przestrzeń, której widzimy i tak niewielki kawałek. Najdalszy obiekt, jaki udało się dotychczas zaobserwować astronomom, to galaktyka GN-z11 odległa o 13,4 miliarda lat świetlnych od nas. My oczywiście jej nie zobaczymy z poziomu plaży, ponieważ potrzebne by było bardzo duże obserwatorium astronomiczne. To pokazuje, że pomimo wielkich liczb, które omówiliśmy powyżej, tak naprawdę znaczą one niewiele w porównaniu z ogromem całego wszechświata. Gdyby przeliczyć odległość galaktyki GN-z11 na kilometry, otrzymalibyśmy wynik: 1.267.733.800.000.000.000.000.000 km, czyli blisko 1,268 kwintyliona kilometrów. Zawsze kiedy obserwuję tak niesamowicie piękne niebo, myślę o niemożliwych do przebycia dla nas odległościach i ile tak naprawdę znaczymy w obliczu całego Wszechświata…

Obrazek
Fragment Drogi Mlecznej widziany z plaży. Na trzecim zdjęciu, w lewym górnym rogu widać inną galaktykę (zaznaczona w żółtym okręgu). Ten mały punkt w rzeczywistości ma przynajmniej 100.000 lat świetlnych długości, czyli 946.070.000.000.000.000 km (946,07 biliarda kilometrów). Pomyśl, jak wielka jest przestrzeń, na którą patrzysz...

Jeśli ktoś chce się dowiedzieć więcej, jak zorganizować niesamowite wakacje na Malediwach ze szczegółami i z omówieniem każdej atrakcji po kolei, zapraszam do przeczytania mojego poradnika:
Malediwy - Fehendhoo, Fulhadhoo, Finolhu - jak zorganizować wakacje na własną rękę?
Malediwy na własną rękę, czyli Mathiveri, Veli Beach Inn, Nika Resort, Bodufolhudhoo i rafy koralowe
Awatar użytkownika
HalinkaŚ
Moderator
Moderator
Posty: 4588
Rejestracja: 10 września 2009, 8:11

Re: Kajaki

Post autor: HalinkaŚ » 22 października 2020, 21:49

1.Michał, jaki koszt takich egzotycznych wakacji jest ?
2. Byłeś sam czy z towarzystwem?
3. Znasz dobrze język, że nie masz problemów z porozumiewaniem się
4. Wiem, że odpowiedzi na te i inne pytania na pewno znajdę w Twoim poradniku, ale może odpowiesz tu w temacie.
5. Zastanawia mnie Twoja orientacja, miałeś jakąś mapę na tych wodach, czy tak jak pisałeś kierowałeś się głębokością wód.
Ochów i achów to ja tu jeszcze dużo napiszę, na pewno jest to jedna z ciekawszych obecnie atrakcji na naszym forum
Góry upajają. Człowiek uzależniony od nich jest nie do wyleczenia.:)
Awatar użytkownika
Mosorczyk
Członek Klubu
Członek Klubu
Posty: 454
Rejestracja: 04 grudnia 2006, 11:45
Kontakt:

Re: Kajaki

Post autor: Mosorczyk » 22 października 2020, 21:58

HalinkaŚ pisze:
22 października 2020, 21:49
1. Michał, jaki koszt takich egzotycznych wakacji jest ?
2. Byłeś sam czy z towarzystwem?
3. Znasz dobrze język, że nie masz problemów z porozumiewaniem się
4. Wiem, że odpowiedzi na te i inne pytania na pewno znajdę w Twoim poradniku, ale może odpowiesz tu w temacie.
5. Zastanawia mnie Twoja orientacja, miałes jakąś mapę na tych wodach, czy tak jak pisałeś kierowałeś się głębokością wód.
1. Ja potrafię zorganizować takie wakacje na 12 dni za 4600 zł z pełnym wyżywieniem, z przelotem i noclegami. 7 wycieczek to dodatkowy koszt 1200 zł.
2. Byłem ze znajomymi, a wyjazd powstał na szybko z powodu nadarzającej się okazji (lubię wykorzystywać okazje i działać tu i teraz)
3. Znam podstawowy angielski, ale tam w zupełności wystarczy. Znam na tyle język angielski, żeby sobie coś załatwić i dopytać o szczegóły. Do pracy w korporacji mój angielski jest ewidentnie za słaby :)
5. Mapy nie miałem. Głównie kierowałem się położeniem według głębokości wód, a w dalszej kolejności położeniem słońca na niebie. Orientacja w nieznanym terenie to jest coś, w czym czuję się bardzo dobrze. Tak samo mogę przejść kilometry lasu i wrócić w to samo miejsce.
Awatar użytkownika
Han-Ka
Członek Klubu
Członek Klubu
Posty: 1278
Rejestracja: 05 lutego 2011, 21:02

Re: Kajaki

Post autor: Han-Ka » 22 października 2020, 22:03

Kolory wody po prostu niesamowite. Fotki idealne na tapetę.
Jakie linie tam latają?
https://get.google.com/albumarchive/101 ... source=pwa

"...A przed nami nowe życia połoniny, blaski oraz cienie, szczyty i doliny.
Niech nie gaśnie ogień na polanie, złe niech znika, dobre niech zostanie ..."
Awatar użytkownika
Darek
Członek Klubu
Członek Klubu
Posty: 1371
Rejestracja: 28 października 2011, 20:47

Re: Kajaki

Post autor: Darek » 22 października 2020, 22:04

Nie wykluczone, że tak właśnie wygląda raj ( że niby tak mało ludzi ? ;) ) , a pływanie kajakiem po raju, to dodatkowa przyjemność. No i jeszcze to rozgwieżdżone niebo nad głową :aniolek:
Zawsze myślałem, że takie dajmy na to Malediwy zarezerwowane są dla Toniego Halika bądź innego Cejrowskiego, a tu proszę bardzo - nasi też tam byli :D :brawo:
Mosorczyk pisze:
22 października 2020, 21:58
Orientacja w nieznanym terenie to jest coś, w czym czuję się bardzo dobrze. Tak samo mogę przejść kilometry lasu i wrócić w to samo miejsce.
To jest naprawdę bardzo cenna umiejętność. U mnie z tym różnie bywa,
Włóczęga: człowiek, który nazywałby się turystą, gdyby miał pieniądze.
(J. Tuwim)
Awatar użytkownika
laynn
Turysta
Turysta
Posty: 370
Rejestracja: 07 stycznia 2020, 9:52
Kontakt:

Re: Kajaki

Post autor: laynn » 22 października 2020, 23:18

Zdjęcia...piękne.
Cyfry opisujące niebo...powalają. Znaczy po chwili, odpuściłem myślenie, zająłem się oglądaniem :D
Awatar użytkownika
PiotrekP
Administrator
Administrator
Posty: 8397
Rejestracja: 22 kwietnia 2009, 11:33
Kontakt:

Re: Kajaki

Post autor: PiotrekP » 23 października 2020, 8:49

Przeczytałem wczoraj (do późnej nocy) całą relację i dwie na Twoim blogu. Jestem pod wrażeniem, przecież to gotowy przewodnik jak samemu zorganizować wyjazd z tak egzotyczne miejsce. Wyjazd super, ale jak dla nas to trochę za długo poza pofałdowanym krajobrazem. Jest to coś innego, inne widoki, które jednak zaskakują. Jestem pod wrażeniem Twojego opłynięcia wyspy. To tylko 30 km, ja jednak uważam to aż 30 km na otwartych wodach z prądami, które mogą bardzo utrudnić pływanie. Dla chętnych to mają gotowy poradnik jak udać się na egzotyczną wycieczkę bez pomocy biura turystycznego. Włożyłeś w to bardzo dużo pracy. Dziękuję, że podzieliłeś się z nami tą relacją.
Góry są piękne i niech takie pozostaną.

Nasze Wędrowanie
Awatar użytkownika
Mosorczyk
Członek Klubu
Członek Klubu
Posty: 454
Rejestracja: 04 grudnia 2006, 11:45
Kontakt:

Re: Kajaki

Post autor: Mosorczyk » 24 października 2020, 13:56

PiotrekP pisze:
23 października 2020, 8:49
Jestem pod wrażeniem, przecież to gotowy przewodnik jak samemu zorganizować wyjazd z tak egzotyczne miejsce. Wyjazd super, ale jak dla nas to trochę za długo poza pofałdowanym krajobrazem.
Mi też się tak wydawało, a jednak będąc na miejscu, to piękno po prostu wciąga bez reszty...
Darek pisze:
22 października 2020, 22:04
Nie wykluczone, że tak właśnie wygląda raj ( że niby tak mało ludzi ? )
Bardzo mało ludzi. Wyspy, które wybieram świadomie, nie są obciążone ruchem turystycznym. Tam zazwyczaj w szczycie sezonu jest maksymalnie kilkunastu turystów. Jako, że nigdy nie ma tak, żeby wszyscy mieli takie same plany w tym samym dniu, zazwyczaj piękne miejsce pozostają tylko i wyłącznie dla nas.
Darek pisze:
22 października 2020, 22:04
Zawsze myślałem, że takie dajmy na to Malediwy zarezerwowane są dla Toniego Halika bądź innego Cejrowskiego, a tu proszę bardzo - nasi też tam byli
Ja też tak myślałem i postanowiłem spróbować czegoś zupełnie nowego.
Awatar użytkownika
gaza
Członek Klubu
Członek Klubu
Posty: 1618
Rejestracja: 21 marca 2010, 19:27

Re: Kajaki

Post autor: gaza » 24 października 2020, 20:46

Kolor tej wody jest obłędny,dałbym się tam zesłać teraz np. na kwarantanne
Kiedy trzeba wspiąć się na górę, nie myśl, że jak będziesz stał i czekał, to góra zrobi się mniejsza.
Awatar użytkownika
Dżola Ry
Członek Klubu
Członek Klubu
Posty: 6271
Rejestracja: 28 czerwca 2009, 23:07
Kontakt:

Re: Kajaki

Post autor: Dżola Ry » 24 października 2020, 21:02

Obrazki jak z katalogów!
Kiedyś tam polecę!
;) :D

Ps.
Uważam, że relacja powinna być w RELACJACH. jak wszystkie inne, również niegórskie.
Awatar użytkownika
Mosorczyk
Członek Klubu
Członek Klubu
Posty: 454
Rejestracja: 04 grudnia 2006, 11:45
Kontakt:

Re: Kajaki

Post autor: Mosorczyk » 25 października 2020, 15:25

gaza pisze:
24 października 2020, 20:46
Kolor tej wody jest obłędny, dałbym się tam zesłać teraz np. na kwarantanne
Ja tak samo. Na początku 2021 też chciałem pojechać na Malediwy (znowu na inne wyspy), ale widząc, jak szybko są wprowadzane kolejne ograniczenia, to raczej się nie uda...
Dżola Ry pisze:
24 października 2020, 21:02
Obrazki jak z katalogów!
Kiedyś tam polecę!
Oj warto, warto :)
Awatar użytkownika
Limonka
Członek Klubu
Członek Klubu
Posty: 415
Rejestracja: 07 grudnia 2008, 16:21

Re: Kajaki

Post autor: Limonka » 14 stycznia 2021, 10:55

Większość pozostała przy letnim pływaniu ;-), a my sezon zakończyliśmy 27 grudnia 2020 r., a rozpoczęliśmy 9 stycznia 2021 r. Szkoda tylko, że śniegu nie było jeszcze wtedy ;-)

Filmik popełniony z rozpoczęcia sezonu na Dunajcu.

https://photos.app.goo.gl/72ZG6GFVSdFefcKW6
ODPOWIEDZ