Kłamstwo i wstyd pod K2

W tym dziale rozmawiamy o górach z całego świata oraz przedstawiamy nasze relacje i zdjęcia z wycieczek zagranicznych. Również tu możesz zapytać o przygotowania, problemy i trudności przy organizowaniu wypraw zagranicznych.

Moderatorzy: adamek, PiotrekP, Moderatorzy

Awatar użytkownika
Dariusz Meiser
Członek Klubu
Członek Klubu
Posty: 1944
Rejestracja: 16 stycznia 2008, 10:40
Kontakt:

Kłamstwo i wstyd pod K2

Post autor: Dariusz Meiser » 09 września 2010, 9:05

Nie ma chyba sezoznu w Górach Wysokich (Himalaje i Karakorum), żeby nie dochodziło do mniejszego lub (jak w tym roku) większego skandalu lub kontrowersji. Skandalu związanego z wejściem danej osoby na dany wierzchołek i podnoszonymi obiekcjami ze strony środowiska wspinaczkowego, kwestionującego fakt wejścia.
Dość przypomnieć (nierozstrzygniętą do dzisiaj w 100%) sprawę kwestionowanego wejścia przez Koreankę Oh Eun-Sun w ubiegłym roku na Kangczendzongę.
Sprawa była (jest) na tyle poważna i znacząca, że gdyby jednak okazało się, że Koreanka na Kangę jednak nie weszła, to pierwszą Kobietą z Koroną Himalajów i Karakorum zostałaby automatycznie śłiczna Edurne Pasaban.

W tym roku spór rozgorzał o rzekome wejście Austriaka Christiana Stangla, znanego sky-runnera na K2.
Byłoby to jedyne wejścia na K2 w tym sezonie.
Zamieszczam link do artykułu na ten temat:
http://www.wspinanie.pl/serwis/201009/0 ... two-k2.php

Po analizie rzekomego zdjęcia szczytowego okazało się (co zostało udowodnione - vide link) że zdjęcie zrobiono w okolicach obozu III.

Nasuwa mi się taka myśl: a co gdyby zdjęcie było mniej wyraźne, w chmurach i mgle, bez widoczności rzeźby terenu poniżej szczytu ?
Czy wtedy wejście mogłoby zostać uznane, gdyby Stangl szedł w zaparte ?

Pytanie jest o tyle ciekawe, że zdjęcie szczytowe Oh Eun-Sun z Kangczendzongi jest właśnie takie zamglone i niewyraźne - z powodzeniem mogło być zrobione gdziekolwiek:
zobaczcie sami:
http://www.koreatimes.co.kr/www/news/na ... ryCode=117

I co o tym wszystkim teraz sądzić ?
Tolerancja dla niejednoznaczności.
tom-pi4

Post autor: tom-pi4 » 09 września 2010, 10:36

Według mnie zdobycze technologiczne typu Photoshop dają teraz takie możliwości, że różnie może być. Myślę, że prawda pozostaje tylko kwestią sumienia osób biorących udział w takich przedsięwzięciach. Jednak najważniejsza powinna być tu kwestia zaufania, no ale gdzie możemy mówić o zaufaniu jeżeli Himalaizm dawno przestał być zwykłym sportem a stał się komercyjnym sposobem na życie, gdzie trwa nieustanna pogoń za pieniędzmi.
Awatar użytkownika
PiotrekP
Administrator
Administrator
Posty: 8242
Rejestracja: 22 kwietnia 2009, 11:33
Kontakt:

Post autor: PiotrekP » 09 września 2010, 10:54

tom-pi4 pisze:Jednak najważniejsza powinna być tu kwestia zaufania, no ale gdzie możemy mówić o zaufaniu jeżeli Himalaizm dawno przestał być zwykłym sportem a stał się komercyjnym sposobem na życie, gdzie trwa nieustanna pogoń za pieniędzmi.
Tu się zaczyna liczyć kasa i wszystko inne jest poza tym. Sponsor wymaga sukcesu, a niekiedy się nie da, a to pogoda czy inne przeszkody.
Góry są piękne i niech takie pozostaną.

Nasze Wędrowanie
tom-pi4

Post autor: tom-pi4 » 09 września 2010, 11:13

PiotrekP pisze:Tu się zaczyna liczyć kasa i wszystko inne jest poza tym. Sponsor wymaga sukcesu, a niekiedy się nie da, a to pogoda czy inne przeszkody.
No właśnie. I czy jest tu miejsce na pasję, hobby, przełamywanie swoich ograniczeń? Według mnie każdy musi sobie odpowiedzieć na pytanie: Po co idę w góry? Czy dla kasy, czy dla spełnienia swoich marzeń. A jak wiemy kasa potrafi popsuć nawet najpiękniejsze rzeczy.
Awatar użytkownika
janek.n.p.m
Członek Klubu
Członek Klubu
Posty: 2034
Rejestracja: 07 października 2007, 12:43

Post autor: janek.n.p.m » 10 września 2010, 9:10

Oni nie mogą wchodzić z GPS czy innymi nadajnikami?po których można ustalić w miarę dokładnie gdzie się znajdują?

[quote="Dariusz Meiser"]http://www.koreatimes.co.kr/www/news/na ... ryCode=117

na wariograf z nią :twisted:
Awatar użytkownika
Dariusz Meiser
Członek Klubu
Członek Klubu
Posty: 1944
Rejestracja: 16 stycznia 2008, 10:40
Kontakt:

Post autor: Dariusz Meiser » 18 września 2010, 7:38

janek.n.p.m pisze:Oni nie mogą wchodzić z GPS czy innymi nadajnikami?po których można ustalić w miarę dokładnie gdzie się znajdują?
Dariusz Meiser pisze:http://www.koreatimes.co.kr/www/news/na ... ryCode=117

na wariograf z nią :twisted:
Były już kiedyś rozważania i dyskusje na ten temat.
Pomysł jest rozsądny, tym bardziej, że w Himalajach i Karakorum wspinacze powszechnie korzystają z GPS.
Jednakże zaraz podniosły się głosy w stylu:
- nic nikomu nie muszę udowadniać
- to moja sprawa, czy wszedłem na szczyt, czy nie
- robię to dla siebie i nic innym do tego

Jednakże problem powstaje w takich sytuacjach jak opisana powyżej - ze Stanglem czy Koreanką ...

Jeżeli ktoś pretenduje do miana pierwszej Kobiety która weszła na ..." to właśnie musi udowodnić i musi rozwiać wszystkie wątpliwości.
A Koreanka tak nie zrobiła ...
Natomiast w przypadku Stangla na K2 sprawa była jasna - sam się przyznał.
Ale dopiero wtedy jak mu udowodniono ...
Tolerancja dla niejednoznaczności.
Awatar użytkownika
RafalS
Członek Klubu
Członek Klubu
Posty: 1001
Rejestracja: 01 listopada 2007, 23:53

Post autor: RafalS » 18 września 2010, 10:38

Dariusz Meiser pisze:Jeżeli ktoś pretenduje do miana pierwszej Kobiety która weszła na ..." to właśnie musi udowodnić i musi rozwiać wszystkie wątpliwości.
No i tak i nie,a co to zawody,dla mnie góry nigdy nimi nie były.Jak ktoś nie chce to nic nikomu nie musi udowadniać i nikt go do tego nie zmusi.To dziennikarze i tak zwane środowisko sami stwarzają presje,a najbardziej ci co nigdy na oczy gór nie widzieli.Inna sprawa,ze ludzie powinni mieć cywilna odwagę,żeby się przyznać jak gdzieś nie weszli.Zawsze tak było,że wierzyło się ludziom na słowo,kiedyś nie było nawet możliwości technicznych,żeby to sprawdzić.Pewne wartości schodzą jednak na psy.
I want to fly so high
I want to reach the sky
I want to little pice of heaven
As soon as possible :)
Awatar użytkownika
Dariusz Meiser
Członek Klubu
Członek Klubu
Posty: 1944
Rejestracja: 16 stycznia 2008, 10:40
Kontakt:

Post autor: Dariusz Meiser » 20 września 2010, 9:45

RafalS pisze:
Dariusz Meiser pisze:Jeżeli ktoś pretenduje do miana pierwszej Kobiety która weszła na ..." to właśnie musi udowodnić i musi rozwiać wszystkie wątpliwości.
No i tak i nie,a co to zawody,dla mnie góry nigdy nimi nie były.Jak ktoś nie chce to nic nikomu nie musi udowadniać i nikt go do tego nie zmusi.To dziennikarze i tak zwane środowisko sami stwarzają presje,a najbardziej ci co nigdy na oczy gór nie widzieli.Inna sprawa,ze ludzie powinni mieć cywilna odwagę,żeby się przyznać jak gdzieś nie weszli.Zawsze tak było,że wierzyło się ludziom na słowo,kiedyś nie było nawet możliwości technicznych,żeby to sprawdzić.Pewne wartości schodzą jednak na psy.
Częściowo się z Tobą zgodzę.
Należy jednak rozróżnić dwie sprawy:
- wspinanie się dla przyjemności i samego siebie - wtedy faktycznie nic nikomu udowadniać nie muszę
- pretendowanie do miana "pierwszego, który .... (wypełnić)". Jeżeli na przykład zdobywam Koronę Gór Polskich to niesety właśnie muszę udowodnić wejścia na wszystkie szczyty. I według mnie casus Koreanki podpada właśnie pod tą kategorię. Nikt mi nie wmówi, że wspinała się akurat na wszystkie 14 ośmiotysięczniki wyłącznie dla samej siebie i dlatego, że tak lubi. I to, że wchodziła w takim stylu i tempie to zupełny przypadek ? Że tak się spieszyła mimo woli, ot tak ? Nie wierzę.
Niektórzy wchodzą np. po pięć razy na Everest bo lubią tą górę, ale na Manaslu w życiu nie pojadą bo im się nie podoba. I wtedy rzeczywiście ich sprawa, czy byli na ME cztery czy pięć razy, ale Eun-Sun świadomie (!!!)brała udział w wyścigu o pierwszą kobiecą Koronę Himalajów i Karakorum i niestety wszelkie wątpliwości ma obowiązek rozwiać.
Tolerancja dla niejednoznaczności.
Anonymous

Post autor: Anonymous » 20 września 2010, 11:13

(...)Wiosną 2006 roku w 17 godzin wszedł bez tlenu na Everest, a w grudniu zakończył zdobywanie Korony Ziemi w łącznym czasie 58 godzin i 45 minut. 1 października 2007 roku wszedł w ciągu jednego dnia z bazy na Cho Oyu (8201 m). Ma również na koncie kilka rekordów prędkości w Andach, np. wszedł na 10 sześciotysięczników w ciągu 7 dni, a w maju 2008 roku wspiął się na cztery sześciotysięczne wulkany w czasie 22 godzin. Zyskał tym miano "skyrunner". Dotychczas Stangl nigdy nie spotkał się z zarzutami mistyfikacji.(...)

Szkoda, że przez zachłanność , i nieumiejętność przyznania się do porażki, na tak wybitnych osiągnięciach pojawiła się rysa...

Dariusz Meiser pisze:- pretendowanie do miana "pierwszego, który .... (wypełnić)". Jeżeli na przykład zdobywam Koronę Gór Polskich to niesety właśnie muszę udowodnić wejścia na wszystkie szczyty
Jestem tego samego zdania, a jeszcze niejednokrotnie przy weryfikacji książeczki wypytują o różne szczegóły na danym szlaku, więc dlaczego by nie zrobić czegoś podobnego w Himalajah, które wiadomo kuszą nie jednego? Dlaczego się tak oburzyli o te GPS-y? Może by się okazało, że jednak mniej ludzi zdobyło wierzchołek!

Faktycznie, zdjęcie Koreanki nie powinno w tym przypadku służyć jako dowód, bo takie to i koło domu mogę sobie cyknąć, ale z drugiej strony, móże faktycznie nie było innej możliwości, bo przecież pogody sobie nie wybieramy!
tom-pi4

Post autor: tom-pi4 » 20 września 2010, 11:39

Z tego co przeczytałem w ostatnim NPMie to wejście na Kanczendzongę nie zostało w końcu zaliczone Koreance. Przynajmniej tak wypowiadał się Hajzer w artykule o wyprawach komercyjnych.
Awatar użytkownika
Dariusz Meiser
Członek Klubu
Członek Klubu
Posty: 1944
Rejestracja: 16 stycznia 2008, 10:40
Kontakt:

Post autor: Dariusz Meiser » 21 września 2010, 7:54

tom-pi4 pisze:Z tego co przeczytałem w ostatnim NPMie to wejście na Kanczendzongę nie zostało w końcu zaliczone Koreance. Przynajmniej tak wypowiadał się Hajzer w artykule o wyprawach komercyjnych.
Nie do końca jest to prawdą.
Nie tyle Hajzer, co autor artykułu w NPM o tym napisał.
Oczywiście dziennikarze jak zwykle zwietrzyli sensację i zrzucili Koreankę z tronu.
Prawda jest taka, że sprawa nie ejst jeszcze do końca zamknięta.
Koreańska federacja alpinistyczna stwierdziła, że wejście Oh Eun-Sun na Kangczendzongę w zeszłym roku jest bardzo wątpliwe.
Są dowody na to, że jednak nie weszła:
- jeden z towarzyszących jej Szerpów zeznał, że zatrzymali się poniżej wierzchołka
- sponsor Koreanki oświadczył, że zdjęcie reklamowe zostało wykonane poniżej wierzchołka ze względu na pogodę, ale o tym czy Eun-Sun na wierzchołku była, czy nie to oni się nie wypowiedzą
- jedna z wypraw stwierdziła, że flagę, którą rzekomo Koreanka umieściła na szczycia widziano zancznie poniżej szczytu
- podawany przez Oh Eun-Sun czas trwania ataku szczytowego kompletnie się nie zgadza z rzecyzwistościa - musiałaby się wspinać jak Dan Osman żeby się w takim czasie wyrobić

Koreańska Federacja dała szansę Eun-Sun na wyjasnienia i doniesienie się do tych dowodów, ale Koreanka stwierdziła, ze nie jest przygotowana do tej rozmowy, ale obstaje przy swojej wersji. Sprawa jest więc na razie zawieszona.
Planowane są dalsze wyjasnienia i prześłuchania pozostałych Szerpów.

Oficjalnie zatem nic się nie zmieniło, a podawane przez "dziennikarzy" newsy są mocno przedwczesne.
Tolerancja dla niejednoznaczności.
ODPOWIEDZ