Jak rozpoczęliście przygodę z górami?

Tu możesz porozmawiać ogólnie o turystyce górskiej, nie związanej z żadnym z pasm, znajdziesz informacje ważne dla rozpoczynających przygodę z górami, porady innych użytkowników, porozmawiasz o problemach, z którymi borykają się miłośnicy gór, zagrożeniach związanych z górską turystyką.

Moderatorzy: adamek, HalinkaŚ, Moderatorzy

aknoimak

Post autor: aknoimak » 27 czerwca 2008, 8:44

Ja zacząłem w Pieninach, gdy miałem około 18 lat. Pamiętam, że widok z Sokolicy mnie powalił. Widoczki z Trzech Koron i ta przestrzeń dokoła mnie oczarowała. Potem była długa przerwa i gdy miałem jakieś 25 lat ponownie były Pieniny ale tym razem Wysoka albo jak ją tam nazywają Wysokie Skały i Wąwóż Homole. Potem była 3 letnia przerwa i Skrzyczne a następnie Babia Góra, natomiast w tym roku Skrzyczne i Czantoria. Bardzo niewiele tego jest ale mam nadzieję na więcej wypraw.
Anonymous

Post autor: Anonymous » 27 czerwca 2008, 18:55

aknoimak pisze:Ja zacząłem w Pieninach
Bardzo dobry początek :brawo: :brawo: :brawo:
Szczególnie z Trzech Koron widoki są świetne; I na Tatry, Babią Górę, Gorce, a jak ktoś się orientuje bardzie, to rozpozna inne góry.

aknoimak pisze:mam nadzieję na więcej wypraw
Tego Ci życzę!
Anonymous

Post autor: Anonymous » 29 czerwca 2008, 12:41

Waldek pisze:aknoimak powiedział/-a:
Ja zacząłem w Pieninach

Bardzo dobry początek
Szczególnie z Trzech Koron widoki są świetne; I na Tatry, Babią Górę, Gorce, a jak ktoś się orientuje bardzie, to rozpozna inne góry.
U mnie zamiłownie do gór to sprawa dość skąplikowana, ale również pierszw wrażenie zrobiły na mnie Pieniny. Sokolnica, Trzy Korony i jakieś doliny, których nazw niestety nie pamiętam, i nawet nie wiedziałbym teraz jak się do nich dostać, a chciałbym tam wrócić . Zrobiło to na mnie wspaniałe wrażenie.
Anonymous

Post autor: Anonymous » 01 lipca 2008, 18:42

Ja jak dobrze pamiętam to pierwszy raz w górach byłem w wieku 7- 8 lat z rodzicami w Pieninach na Trzech Koronach. Później przed ślubem z moją wybranką i jej rodzicami wybraliśmy się na Babią :P i od tej pory wiem,że w górach mógłbym spędzić resztę życia... :D
savrad

Post autor: savrad » 01 lipca 2008, 21:10

Rok 1984 miałem pewnie ze 13 lat jak kumpel z klasy wyciągnął mnie połazić po górach, nawet nie pamiętam czy pierwsza była Szyndzielnia czy Szczyrk , ale później już każdy możliwy wolny weekend spędzaliśmy w górach :D , po szkole zawodowej nasze wypady się skończyły,ja do wojska
mój przewodnik gdzieś wyjechał później ja się przeprowadziłem 650 km. dalej i kontakt się nam urwał. Odległość od gór i życie osobiste uniemożliwiły mi wędrówki na okres wielu lat, od ostatniego roku wróciłem do swojej pasji w moje kofane góry :8) i teraz wiem ze żyję . Góry są dla mnie najlepszym lekarstwem na wszystko i mimo nie małej odległości z Poznania bywam tam zawsze kiedy tylko mogę czyli prawie co miesiąc czasem co dwa :lol:
Anonymous

Post autor: Anonymous » 17 lipca 2008, 9:06

Ja swoich początków przygody z górami nie pamiętam. Wiem tylko tyle, że sprawcą tego trwającego juz ponad 20 lat roamansu był mój ojciec. Zabierał on swe dzieciaki (mnie i nieco starsza siostre) w góry na wczasy zakładowe czy coś w tym rodzaju :).
Pierwsze przebłyski wspomnień z tamtych czasów to wczasy w Bukowinie Tatrzańskiej, restauracja Janosik i wiele wiele inych. Oczywiście z biegiem lat pochłaniało się nowe wiadomości, opowiadania i fakty którymi raczył zabawiać nas tatko podczas górskic spacerów (do dzis pamiętam jak za każdym razem opowiadał ten sam wiersz).
Aż w końcu po wielu latach wędrówek z ojcem, po wielu górskich przygodach i z nizłym bagażem doświadczeń (jak na swój młody wtedy wiek) nadszedł czas usamodzielnienia i wtedy najpierw sam dla siebie a potem dla przyjaciół i znajomych z prowadzonego dziecka stałem się przewodnikiem i organizatorem wyjazdów. I pomimo tego, że całą bandą przyjaciół zawsze wyjazdy były niesamowite, pomimo tego, że teraz od paru lat jeżdżę z dziewczyną (w tym roku pojadę z nią już jako z narzeczoną ;) ) to do dzis bardzo mile wspominam czas werówek z ojcem, bo to w końcu on zaszczepił we mnie tą tatrzańską miłość, on nauczył mnie szacunku do sił natury i potęgi przyrody.
Awatar użytkownika
Rebel
Turysta
Turysta
Posty: 1018
Rejestracja: 03 maja 2008, 5:59

Post autor: Rebel » 17 lipca 2008, 18:00

Khatz pisze:Ja swoich początków przygody z górami nie pamiętam.
Ty Stary co z twoją pamięcią ? nie czepiam sie ale zajrzyj w metrykę ile masz lat znam tu takich co mogą mieć problemy z pamięcią ale ty :kukacz:
Anonymous

Post autor: Anonymous » 18 lipca 2008, 7:58

pw181 Paweł pisze:Ty Stary co z twoją pamięcią ? nie czepiam sie ale zajrzyj w metrykę ile masz lat znam tu takich co mogą mieć problemy z pamięcią ale ty
Tu nie chodzi ani o problemy z pamięcią, ani o metrykę. Problemem jest to, że nie wiem jak Ty ale ja niewiele zapamiętałem z okresu życia, kiedy to miałem lat około 3 :)
Kaori

Post autor: Kaori » 09 sierpnia 2008, 10:10

My zaczeliśmy w Tatrach. Córka była pierwszy raz w wieku 11 lat. Nie licząc zimowisk w górach - to już od 2 klasy.
Anonymous

Post autor: Anonymous » 09 listopada 2008, 16:06

Ja zacząłem tak trochę przed 30-ką. Miałem za sobą okazjonalne wypady piesze w góry i nieokazjonalne - narciarskie. Ale w tym czasie byłem kajakarzem - turystą. I razu pewnego zabrałem ( na jego prośbę!) kolegę-instruktora narciarskiego na spływ kajakowy na Suwalszczyznę. Jego ręce dostały tam nieźle w d**ę i ZA KARĘ (!) zabrał mnie w Tatry na Kozi Wierch. Powiedział: " Teraz ty dostaniesz...." itp.
Od tamtego czasu ja chodzę w góry, a On oczywiście nie pływa :D Ja zdążyłem wyleczyć kontuzję po krótkiej przygodzie ze wspinaczką, odkryłem także Beskidy i w ogóle pcham się w te góry na nartach, na rowerze i na piechotę.

Ale to nie jest wyłączna zasługa kolegi Janusza. Te góry chyba tkwiły we mnie od dzieciństwa.

To były kolonie we wsiach podbeskidzkich, to był czas studiów kiedy dla towarzystwa zaliczyłem jeden Rajd Politechniki i potem nawet płynąc Dunajcem czy Popradem patrzyłem w góry, w Pieniny, w Beskidy, na stronę słowacką (wtedy jeszcze czechosłowacką pilnie strzeżoną zwłaszcza po roku 1980) chętniej niż na rzekę. Potrzebny był tylko impuls - i zdarzył się.

Dzięki Janusz!
Anonymous

Post autor: Anonymous » 21 stycznia 2009, 16:20

U mnie zaczęło się w wieku 6 lat w Tatrach. Pierwszy raz na Giewoncie wydawało mi się to wtedy niesamowitym osiągnięciem. Teraz wydaje się śmieszne ale myślę, że bez tego pierwszego kroku by się nie zaczęło... Później pojechałem w Alpy najpierw te wycieczki mnie trochę nużyły, ale po zdobyciu mojego pierwszego 3000 uznałem, że nie mogę bez tego żyć....
Anonymous

Post autor: Anonymous » 21 stycznia 2009, 23:22

mar_alpin pisze:Pierwszy raz na Giewoncie wydawało mi się to wtedy niesamowitym osiągnięciem. Teraz wydaje się śmieszne
Dlaczego śmieszne? Niektórzy byli tam niedawno ;)
mar_alpin pisze:ale po zdobyciu mojego pierwszego 3000 uznałem, że nie mogę bez tego żyć....
A jak zrobisz 4k, uznasz że bez niego nie można żyć. Do momentu, aż nie zrobisz 5k... Witaj Kolego w klubie. Zdjęcia masz przepiękne, choć parę poprzepalanych ;)
Awatar użytkownika
janek.n.p.m
Członek Klubu
Członek Klubu
Posty: 2034
Rejestracja: 07 października 2007, 12:43

Post autor: janek.n.p.m » 22 stycznia 2009, 11:07

igi pisze:Dlaczego śmieszne? Niektórzy byli tam niedawno
a niektórzy w ogóle ;) no ale jak ktoś zaczyna od Alp to rzeczywiście Taterki mogą być śmieszne :)
"Żaden zjazd przygotowaną trasą narciarską nie dostarcza tak głębokiego przeżycia jak, najkrótsza nawet, narciarska wycieczka. Wystarczy, że zjedziecie na nartach z przygotowanej trasy, a potem w dziewiczym śniegu nakreślicie swój ślad. Jaką radość, jaki entuzjazm wywoła spojrzenie za siebie, na ten ślad na śniegu, na to małe dzieło sztuki!? To może pojąć jedynie sam jego autor". T. Hiebeler
Awatar użytkownika
jck
Turysta
Turysta
Posty: 3084
Rejestracja: 14 listopada 2007, 22:57
Kontakt:

Post autor: jck » 22 stycznia 2009, 15:48

Ja na Giewoncie byłem raz...lat naście temu... jakoś mi niespieszno do powrotu, mimo wszystko.
Życie nie zaczyna się powyżej 5000 mnpm. Powyżej 6000 mnpm tym bardziej...
Anonymous

Post autor: Anonymous » 22 stycznia 2009, 16:46

igi pisze:Zdjęcia masz przepiękne, choć parę poprzepalanych
No cóż nie wszędzie byłem, a chciałem pokazać tym, co wejdą na stronkę ważniejsze szczyty jak np. Cerro Torre.
igi pisze:Dlaczego śmieszne? Niektórzy byli tam niedawno
No, ale dla niektórych forumowiczów, co mają w swoim dorobku 4000 Giewont nie jest wielkim wyczynem, chyba że drogą wspinaczkową, ale to już inna kategoria rzecz jasna :).
igi pisze:A jak zrobisz 4k, uznasz że bez niego nie można żyć. Do momentu, aż nie zrobisz 5k.
Właśnie uderzyłeś w samo sedno! Ale cóż dla mnie niekoniecznie liczy się wysokość, ale sam urok gór. Widziałem Tatry (dość dawno, ale chciałbym tam powrócić), z alpejskimi górami też miałem styczność, a mimo to jak pierwszy raz pojechałem w Sudety to i tak byłem zachwycony. Wniosek jest krótki - każde góry mają swój osobliwy urok....

PS. Dzięki, że wpadłeś na moją stronke :)
ODPOWIEDZ